http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Poznajmy się

am
2010-07-06, ostatnia aktualizacja 2010-07-06 17:56

Za kilka dni EuroPride 2010. Po raz pierwszy w Europie Wschodniej. Tegoroczna parada to nie tylko demonstracja polityczna, której uczestnicy domagają się legalizacji związków partnerskich. EuroPride to także kilkunastodniowy festiwal, łączący w sobie wydarzenia ze świata filmu, teatru, nauki, sportu oraz sztuki. Organizatorzy spodziewają się obecności około 20 tysięcy gości z zagranicy

Maria Szyszkowska
Fot. Albert Zawada / AG
Maria Szyszkowska
Głównie słychać o protestach środowisk katolickich, dlatego chcielibyśmy przedstawić polskie środowiska LGBT.

Niech mówią o sobie.

Macie kilkuletni staż związku. Wasza partnerka trafia do szpitala, ale niczego się nie dowiecie o wypadku, nie możecie nawet jej odwiedzić. Nie jesteście rodziną. Przyjemna perspektywa? No właśnie, więc spróbujcie postawić się na moim miejscu. Kiedy moja partnerka trafi do szpitala, nie mam szans, by dowiedzieć się, co się z nią dzieje. To tylko przykład tego, co może mnie spotkać, jeśli nikt nie pomyśli, by uregulować w końcu kwestie związków par tej samej płci...

Tymczasem już w 2003 r. w Senacie pojawiła się propozycja prof. Marii Szyszkowskiej z SLD-UP. W swoim projekcie posłanka chciała nie tylko zakazać dyskryminacji, lecz także wprowadzić związki partnerskie. Wniosek dotyczył dziedziczenia po zmarłym partnerze, korzystania z ubezpieczenia zdrowotnego czy wspólnego opodatkowania, nie przewidywał jednak adopcji dzieci przez pary tej samej płci. Niestety projekt trafił do kosza.

Jednak pierwszym oficjalnym wystąpieniem środowisk homoseksualnych w obronie swych praw było zwrócenie się w 1992 r. do kancelarii Lecha Wałęsy, w której nad Kartą praw i wolności pracował zespół Lecha Falandysza. Co ciekawe, mimo wyraźnej niechęci ówczesnego prezydenta do przyznawania praw mniejszościom seksualnym, projekt zakładający zapis o niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną został złożony w Sejmie w 1993 roku.

A potem długo, długo nic... Dopiero w 2004 r. (w wyniku wejścia do Unii Europejskiej) weszła w życie nowelizacja kodeksu pracy wprowadzająca do polskiego prawa zakaz dyskryminacji pracowników z powodu orientacji seksualnych.

Polscy geje i lesbijki znów przebili się do powszechnej świadomości podczas pamiętnej Parady Równości z 2005 r., kiedy to ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński nie wydał na nią pozwolenia. Mobilizacja środowisk była wielka. W ramach protestu i solidarności ze środowiskiem LGBT w wiecach poparcia dla parady brało udział mnóstwo osób z pierwszych stron gazet, m.in. wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka, wicemarszałek Sejmu Tomasz Nałęcz, senatorzy Maria Szyszkowska i Kazimierz Kutz, a także Claudia Roth i Volker Beck (niemieccy parlamentarzyści z partii Zielonych).

A jak to wygląda dziś, po dopiero co zakończonej kampanii prezydenckiej? Dziennikarze kilkakrotnie zadawali kandydatom pytania o związki partnerskie czy projekty ustaw na rzecz osób LGBT, co już jest niewątpliwym sukcesem. Kandydaci jak ognia unikali określenia swojego stanowiska. Za wprowadzeniem tajemniczo brzmiącej instytucji "przybrania osoby bliskiej" optował Andrzej Olechowski, który podobnie jak Grzegorz Napieralski odpowiedział na apel środowisk homoseksualnych tuż przed końcem pierwszej tury wyborów.

Najważniejsza była druga tura wyborów, w której Bronisław Komorowski najpierw dość niechętnie odniósł się do ustawy legalizującej związki osób tej samej płci. Zaznaczył jednak, że "Jeśliby się okazało, że czegoś brakuje (...), to oczywiście warto taką ustawę w imię właśnie przyzwoitości politycznej przeprowadzić", a Jarosław Kaczyński, po nazwaniu potencjalnej ustawy o związkach partnerskich "obchodzeniem" i "łamaniem prawa", nawiązał szybko do poprzedniego pytania i de facto uniknął odpowiedzi.

EuroPride za pasem, więc niewygodny temat z końcem wyborów nie zniknie. Na szybkie zmiany nie ma co liczyć, pytanie tylko brzmi, czy kwestia legalizacji związków partnerskich stanie się za cztery lata sprawą tak samo istotną, jak in vitro czy parytety. I czy - jak to zauważył Tomasz Raczek - politycy poświęcą następnym razem problemom środowisk LGBT więcej niż dwie minuty rozmowy.

Jak przekonać polityków do poparcia dla związków partnerskich? Czy wy także jesteście za ich prawnym uregulowaniemi? Piszcie na metro@agora.pl.

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos