Po pierwsze, certyfikaty - bezpieczny kask powinien spełniać normę CE EN 1078, nie zaszkodzi też atest TUV GS, będący dodatkową gwarancją jakości.
Po drugie, ilość otworów wentylacyjnych - dziś minimum zapewniające komfort to 8-12 dziur. Uwaga - czasem dobrze zaprojektowany jeden duży kanał wentylacyjny wietrzy lepiej niż mnóstwo małych otworów, dlatego przed zakupem warto przejechać się w wybranym modelu. Po trzecie, regulacje - najprostsze kaski po prostu zakłada się na głowę i zapina pasek pod brodą. Ale jeśli chcemy czuć się naprawdę komfortowo, lepiej zainwestować kilka złotych w wewnętrzną uprząż umożliwiającą regulację szerokości i wysokości kasku. Po czwarte, daszek. Nie tylko zapewnia lepszą widoczność w słoneczne dni, lecz także mimo niepozornych rozmiarów chroni twarz przed gałęziami. Po piąte, przymiarka - jedne kaski są krótkie i szerokie, inne długie i wąskie. Czasem te różnice można liczyć w milimetrach, ale nie należy ich lekceważyć. Luźny kask może się zsunąć podczas upadku, zbyt ciasny po kilkunastu minutach wywoła ból głowy podobny do uciążliwej migreny.
Wreszcie po szóste... Szóstego punktu nie ma, bo przy rekreacyjnej jeździe nie ma znaczenia często poruszany na forach rowerowych sposób wykonania kasku. Teoretycznie te zgrzewane są sztywniejsze, a klejone łatwiej się odkształcają, ale na początek wystarczy dowolny model spełniający normy bezpieczeństwa.
Ta techniczna wyliczanka może sugerować, że za kask jako produkt zaawansowany technicznie trzeba zapłacić majątek. Owszem, te wyczynowe, dla zawodowców, mogą kosztować nawet 1 tys. zł, ale już dysponując 150 zł można kupić wysokiej klasy sprzęt. Za te pieniądze dostaniemy przynajmniej 10 otworów, komfortową regulację i logo firmy specjalizującej się w produkcji kasków, takiej jak Met, Lazer, Giro, Uvex, Limar czy Bell.
Poza tym na Allegro można znaleźć dziesiątki kasków za 60-80 zł. Z reguły to produkty nieznanych marek, z prostą regulacją i niepowalające designem, ale - jeśli spełniają normy bezpieczeństwa - głowę chronią skutecznie. A jeśli boimy się sprzętu no logo, to złotym środkiem będą kaski z supermarketów sportowych (np. Go Sport czy B'twin z rowerowej linii Decathlonu) albo produkty firmowane przez producentów rowerów (Author, Kellys itp.). Z reguły robią je uznane firmy, a różnica w cenie wynika z braku ich logo.
Na koniec apel do outsiderów oraz malkontentów kontestujących kaski. Nawet jeśli nie boicie się wypadku, cenicie wiatr we włosach, pocicie się pod kaskiem albo wolicie oszczędzić - kupcie go przynajmniej dziecku. To niewielki wydatek (50-120 zł), a ogromna frajda dla malucha. Nie dość, że dzieciak poczuje się jak prawdziwy kolarz, to jeszcze zada szyku na podwórku, bo malowane w żabki, tygryski, rowerki i najróżniejsze esy-floresy kaski dla najmłodszych aż rwą oczy. Jedyne, na co warto zwrócić uwagę, kupując dziecięcy kask, to - oprócz certyfikatów bezpieczeństwa - wewnętrzna uprząż stabilizująca go (dzięki temu będzie rósł razem z dzieckiem) i siatka przeciwko owadom.

Wycieczki rowerowe znajdziecie w magazynie "Rowertour"
Organizujesz imprezę rowerową? Wycieczkę, rajd, zawody? Zgłoś ją na polskanarowery.pl i przyłącz się do naszej akcji przesadzania Polaków na siodełka!