Debata na temat dzieci w rodzinach homoseksualnych zawsze budzi emocje. O ile jesteśmy w stanie zaakceptować lub przynajmniej tolerować związki par tej samej płci, o tyle z adopcją Polacy mają duży problem. Kwestia nie jest też oczywista dla samych zainteresowanych, czyli środowiska LGBT. Przedmiotem sporu jest na pewno projekt ustawy o związkach partnerskich, a dokładnie to, czy powinien znaleźć się w nim zapis o adopcji przez pary homoseksualne, czy też nie. Geje i lesbijki zdają sobie bowiem sprawę, że taka adnotacja mogłaby zablokować tworzone korzystne dla nich prawo.
Polacy boją się homoadopcji Badania dotyczące przyznania praw do adopcji związkom jednopłciowym zdecydowanie wskazują na to, że większość Polaków jest temu przeciwna. 93 proc. ankietowanych jest na nie (to o kilka procent mniej, niż w ubiegłym roku), zdecydowanie za opowiedziało się tylko 1 proc. pytanych. Kolejnych 4 proc. uznało, że lesbijki i geje "raczej powinni" mieć takie prawo - wynika z sondażu GfK Polonia przeprowadzonego w 2010 r. na zlecenie "Rzeczpospolitej". A jednak niezależnie od tych wyników homoseksualiści mają dzieci - czy się nam to podoba, czy nie. Są to głównie dzieci z pierwszego związku jednego z rodziców, który uświadamia sobie własną orientację seksualną i rozwodzi się z małżonkiem innej płci. Wychowywanie pociechy w rodzinie homoseksualnej zwykle wymaga dużego samozaparcia i determinacji. Rodzice stawiają czoła nie tylko nietolerancji otoczenia, lecz także zmagają się z brakiem ustawy na temat opieki nad dzieckiem, którego np. przybrana mama nie może odebrać z przedszkola.
Dużo mniej popularnym sposobem jest sztuczne zapłodnienie (dotyczy par kobiecych), od niedawna również będące kością niezgody w polskiej polityce. Sama adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest w praktyce w Polsce niemożliwa, choć nie jest zakazana.
Nic o nas bez nas Ironią losu jest to, że o prawach osób homoseksualnych najbardziej chcą decydować (i decydują!) heteroseksualiści. Jakie więc obawy budzi homoadopcja? Przede wszystkim dotyczą one tego, czy dzieci par tej samej płci też będą miały orientację homoseksualną, czy poradzą sobie z nietolerancją otoczenia, np. z agresją rówieśników. Ale czy faktycznie jest się czym niepokoić? Przypuszczenia, że dzieci, którymi opiekują się np. dwie mamy, mogą mieć zaburzoną identyfikację z własną płcią, biorą się głównie z niewiedzy. Na podstawie wieloletnich badań Fiona Tasker i Susan Golombok, naukowcy z City University w Londynie, stwierdziły, że nie ma różnic w orientacji seksualnej dzieci wychowywanych przez pary homo- i heteroseksualne. Mało tego - z wielu podobnych analiz wynika, że dzieci, których opiekunami są pary jednopłciowe, mają wyższe poczucie własnej wartości, są ambitniejsze, bardziej tolerancyjne i empatyczne.
Często w dyskusji o homoadopcji słyszy się argument, że lepiej by było, żeby dziecko miało dwie mamy bądź dwóch ojców i normalny, kochający dom, niż żyło w rodzinie patologicznej. A może zamiast tego warto by się zastanowić, czym tak naprawdę różni się dziecko wychowywane przez parę gejowską czy lesbijską od rówieśników, których opiekunami są pary heteroseksualne? I czy rzeczywiście różnice są tak wielkie?
Dlaczego boimy się homoadopcji? Pisz na:
merto@agora.pl