http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Koniec wojny w Afganistanie w 2014

Mariusz Jałoszewski
2010-07-20, ostatnia aktualizacja 2010-07-20 19:47

Już nie tylko polski rząd i prezydent Bronisław Komorowski chcą zabrać naszych żołnierzy z Afganistanu. Koniec wojny z talibami zapowiadają USA i całe NATO. Amerykanie chcą się jednak wycofać dwa lata później niż Polacy

Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński podczas debaty
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja
Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński podczas debaty
ZOBACZ TAKŻE
Takie zapowiedzi padły wczoraj na międzynarodowej konferencji w Kabulu. Politycy z 70 krajów, w tym szef NATO, amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton i szef polskiego MSZ Radosław Sikorski radzą, co z robić ze zniszczonym wieloletnią wojną krajem. Według jeszcze nieoficjalnych informacji plan jest taki: żołnierze NATO będą wycofywać się sukcesywnie do końca 2014 r. (Amerykanie zaczną się pakować za rok), a kontrolę nad prowincjami kraju przejmą Afgańczycy. - Nasze wojsko i policja zapanują nad bezpieczeństwem kraju do 2014 r. - zapewnia prezydent Afganistanu Hamid Karzaj.

Zgodnie z wyborczymi zapowiedziami prezydenta Bronisława Komorowskiego Polacy (których jest tam 2600) wycofają się do końca 2012 r. I termin ten się nie zmienił, mimo wczorajszych deklaracji NATO.

- Potem chcielibyśmy szkolić siły bezpieczeństwa, urzędników i realizować projekty rozwojowe, tak jak do tej pory - zapowiedział w Kabulu minister Radosław Sikorski. Do tego czasu nasz kontyngent będzie przygotowywał lokalne władze prowincji Ghanzi do przejęcia dowodzenia. Według Ministerstwa Obrony Narodowej przekazywanie prowincji zacznie się za rok, choć ostateczna decyzja o wycofaniu naszych wojsk będzie konsultowana z NATO. - Skoro nie sprawdziła się strategia militarna, trzeba spróbować stworzyć tam silny i stabilny rząd oraz wspomóc kraj finansowo. Nam ta wojna się nie opłaca. Pomogła rozwinąć armię, ale nie skorzystaliśmy gospodarczo [w tym roku utrzymanie naszego kontyngentu w Afganistanie ma kosztować 2 mld zł]. Tak jak w Iraku. Wysłaliśmy tam wojsko, ale interesy robią teraz Niemcy i Francuzi - mówi były dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak.

Zachód trąbi na odwrót z Afganistanu z innego powodu. Politycy i wojskowi nie kryją, że NATO nie ma pomysłu, jak wygrać wojnę. Tymczasem talibowie przypomnieli w czerwcu o swojej sile. To był najkrwawszy miesiąc całej wojny. Zginęło 103 żołnierzy NATO, w tym trzech Polaków. Talibowie dali się też we znaki uczestnikom obecnej konferencji.

- Dobrze, że wojska opuszczą Afganistan. Jest tam coraz gorzej, bo Zachód narzuca ludziom swoje wartości. Gdyby nie było NATO, Afgańczycy sami przegoniliby talibów - uważa arabista prof. Janusz Danecki z UW. Podkreśla jednak, że Afganistanu nie można zostawić na pastwę terrorystów, handlarzy bronią i producentów narkotyków. - Trzeba dać im wędkę, zaproponować rozwój gospodarczy - uważa Danecki. Szansą na rozwój kraju są bogate złoża surowców mineralnych, których odkrycie niedawno ujawnił Pentagon. Pod warunkiem jednak, że inne państwa (przy pomocy np. talibów) nie będą chciały położyć na nich ręki. - Zaś sąsiednie kraje, np. Iran i Syria, mogą celowo destabilizować Afganistan, żeby odciągać uwagę świata od siebie - przekonuje Krzysztof Lidel, specjalista od terroryzmu międzynarodowego. Podobnie jest w Iraku, gdzie mimo wycofania wojsk, w zamachach nadal giną ludzie.

Lidel dodaje jednak, że Amerykanie nie zostawią Afganistanu. Wycofają tylko jednostki operacyjne. I tak jak w Iraku, pozostawią sobie nieformalną kontrolę nad krajem. Obiecuje to szef NATO Anders Fogh Rasmussen: - Siły międzynarodowe nie wyjdą z Afganistanu. Będą wspierały ten kraj.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów