http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto kogo atomówką

mista
2010-07-20, ostatnia aktualizacja 2010-07-20 19:51

Jeśli nie przekonamy do elektrowni jądrowej mieszkańców okolicy, w której ma być zlokalizowana, siłownia tam nie powstanie - przyznaje Ministerstwo Gospodarki. Kampania informacyjna ruszy po wakacjach. Ale przeciwnicy atomu są szybsi

Działacze Inicjatywy Antynuklearnej i Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Unia jeżdżą dziś po okolicach Jeziora Żarnowieckiego (jedna z możliwych lokalizacji elektrowni atomowej), informując mieszkańców i turystów, co im grozi, jeśli siłownia tam powstanie. Jednym z argumentów ma być upadek turystyki: przestraszeni urlopowicze pojadą odpoczywać na zachodnią część Wybrzeża. W Gdańsku odbędą się happening atomowy i debata w siedzibie "Krytyki Politycznej". Co na akcję i argumenty przeciwników atomu odpowiada rząd, który chce, by elektrownia jądrowa powstała u nas do 2020 r.?

Kampania będzie po wakacjach

Michał Stangret: Rząd na razie nie zaczął proatomowej kampanii informacyjnej. Nie przesypiacie cennego czasu?

Mirosław Lewiński, dyrektor Departamentu Energii Jądrowej w Ministerstwie Gospodarki: - Nie. W pracach nad kampanią nie ma opóźnień. W najbliższych dniach zaczynamy negocjacje z 8-10 firmami, które opracują ogólnopolską akcję. Wystartuje we wrześniu, góra w październiku.

Ale czy błyskotliwe hasło reklamowe na billboardzie może przebić bezpośrednią rozmowę z mieszkańcami okolic Jeziora Żarnowieckiego, którzy boją się, że elektrownia wypłoszy im turystów? Może powinniście tam jechać, tak jak przeciwnicy atomu?

- No, i jedziemy. Przedstawiciele Instytutu Energii Atomowej wybierają się na organizowane przez ten antynuklearny zjazd spotkanie w gdańskiej "Krytyce Politycznej", w najbliższy czwartek o godz. 18. Nie zostali zaproszeni, ale spotkanie jest otwarte i nie muszą się anonsować. Stworzą równowagę dla tych, którzy widzą w elektrowniach jądrowych zagrożenie. A kampania, która ruszy jesienią, nie będzie reklamowa, tylko informacyjna.

Zrezygnujecie z billboardów i spotów telewizyjnych?

- Staną się częścią kampanii, ale przekaz ma być rzetelny, bez uproszczeń. Jeśli będziemy mówić np. o zagrożeniu awarią, to zaznaczymy, że po pierwsze awarie są szalenie rzadkie, a po drugie skutki w postaci skażenia nie wychodzą poza płot elektrowni, bo dzisiejsze technologie na to nie pozwalają.

Ale już sama pogłoska może wystraszyć turystów.

- Jeżeli dziś 85 proc. społeczeństwa ocenia swą wiedzę na temat funkcjonowania energetyki jądrowej na dwóję czy tróję, to nic dziwnego, że ludzie mogą wpaść w popłoch. Można zmniejszyć emocje przez rzetelną edukację. Stąd pomysł z autobusem nuklearnym, który miał jeździć latem po Wybrzeżu, ale z braku środków finansowych pojedzie w Polskę po wakacjach. Najpierw do ośrodków akademickich, potem w inne miejsca. Naukowcy będą rozmawiać z ludźmi i tłumaczyć im podstawy energetyki jądrowej. Nasi przedstawiciele też dotrą do właścicieli pensjonatów.

Badania, którymi dysponujemy, pokazują, że mieszkańcy zagranicznych rejonów turystycznych w pobliżu elektrowni jądrowych doświadczają raczej wzrostu zainteresowania ze strony turystów, a nie ich ucieczki. Taka elektrownia to m.in. mniej zanieczyszczone środowisko. Za granicą ludzie odpoczywają na plażach za płotem elektrowni.

A co będzie, jeśli nie przekonacie sceptyków?

- Będziemy musieli. W ustawie o energetyce jądrowej, nad którą właśnie kończą się prace, będzie przewidziany mechanizm referendum lokalnego w sprawie elektrowni atomowej w gminach bezpośrednio zainteresowanej i ościennych. Ta decyzja dużej grupy mieszkańców będzie wiążąca i bez niej siłownia nie powstanie.

Młodzi chcą atomu i przekonają starszych

Michał Stangret: Kiedy ruszycie z akcją informacyjną wśród mieszkańców Pomorza, dotyczącą elektrowni jądrowych?

Tadeusz Żurek z Departamentu Rozwoju Gospodarczego Pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego: - Dopóki nie ma ostatecznej decyzji rządu o lokalizacji elektrowni, trudno organizować na szeroką skalę kampanie uświadamiające.

Jakie macie pomysły?

- Chcemy organizować seminaria i debaty, na które zaprosimy ekspertów ze Szwecji. Tam parlament zdecydował właśnie o reaktywacji energetyki jądrowej. Kto jak kto, ale Szwedzi kojarzą się w Polsce z ekologicznym podejściem i ich pozytywna opinia o atomie na pewno będzie dla Polaków ważna. Chcemy też stworzyć telefoniczną infolinię lub internetowe forum dla zaniepokojonych mieszkańców, gdzie każdy mógłby zadawać nurtujące go pytania, a odpowiadaliby naukowcy i eksperci.

Ludzie już mają pytania, a na razie odpowiadają na nie przeciwnicy atomu, którzy właśnie zjechali nad Jezioro Żarnowieckie.

- Skoro ma to być rzetelna dyskusja o atomie, to dlaczego nas nie zaproszono? Sam jestem ciekawy, co aktywiści usłyszą od mieszkańców, z którymi jadą rozmawiać. Z naszych rozmów z nimi wynika, że poparcie dla elektrowni jest spore. Jeśli ludzie na Pomorzu czegoś się boją, to utraty zatrudnienia. A ta 18-20-miliardowa inwestycja to będzie napęd dla całej pomorskiej gospodarki, który stworzy mnóstwo miejsc pracy. Bardzo pozytywnie nastawieni są młodzi, wierzymy, że przekonają starszych, którzy pamiętają Czarnobyl. Słychać oczywiście też wątpliwości, ale to mniejszość.

Moim zdaniem: Jestem za atomem, bo jeśli nie on, to co?

Wywiad o energetyce jądrowej z Małgorzatą Wyrwicz z Inicjatywy Antynuklearnej wywołał we mnie bardzo mieszane uczucia. Spory rozwiązuje się, rozpatrując wszystkie "za" i "przeciw", a nie tylko "przeciw". Chciałbym więc dodać kilka "za", o których pani Wyrwicz nie wspomniała.
Ilu ludzi wie, że jeden dzień pracy elektrowni węglowej pochłania ok. 450 wagonów węgla? Węgla wystarczy tylko na kilkanaście lat. Propagowane przez ekologów sadzenie wierzb energetycznych byłoby dobrą alternatywą, jednak by całkowicie zastąpić węgiel, trzeba by zasadzić je na połowie powierzchni Polski.
Panele słoneczne starzeją się i szybko tracą sprawność. Niedawna pseudoekologiczna akcja pod hasłem "wyłącz światło na godzinę" może spowodować awarię, ale nie wpływa na oszczędzanie energii, bo podczas akcji elektrownie i tak ją produkują.
Zbyt małą skuteczność elektrowni wiatrowych widać najlepiej w takie upalne, pozbawione wiatru lato jak obecne. Nie wytwarzają wystarczająco dużo mocy i mogą być tylko wsparciem dla dużych obiektów energetycznych.
Awaria w Czarnobylu była spowodowana błędem człowieka. Dziś nikt by do tego nie dopuścił, zwłaszcza że automatykę zabezpieczeniową mamy nieporównywalnie skuteczniejszą niż 24 lata temu, wręcz niezawodną.
Chciałbym dowiedzieć się, jaką alternatywę ma pani Małgorzata Wyrwicz dla elektrowni atomowej. Ekologiczny zapał spożytkowałbym raczej na promocję oszczędzania energii i poprawę jej jakości, zamiast walczyć z czymś, czego i tak nie unikniemy.
Piotr Banach, czytelnik Metra

Czy spędzilibyście urlop na pomorskich plażach, wiedząc, że kilka kilometrów od nich działa elektrownia atomowa? Piszcie: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów