http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Znajdź z "Metrem" najpiękniejszy polski anglicyzm

metro
2010-07-26, ostatnia aktualizacja 2010-07-26 21:38

Niektóre aż porażają swoją pomysłowością albo bezczelnością. Zapraszamy do plebiscytu

Może nie najładnieszy, ale najbardziej powszechny - sale zamiast wyprzedaży
Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Może nie najładnieszy, ale najbardziej powszechny - sale zamiast wyprzedaży
ZOBACZ TAKŻE
Przysyłajcie nam anglicyzmy, które zrobiły na was największe wrażenie - albo trafnością, albo absurdalnością - wraz z opisem sytuacji, w których je usłyszeliście. Które warte są zachowania w polssczczyźnie, a które powinniśmy jak najszybciej z niej wyrzucić? Piszcie: metro@agora.pl

Oto typy redakcji "Metra":

- raportuje - perełka z komunikatów korporacyjnych, gdzie pojawiła się w innym niż dotychczas znane (acz bliskim) znaczeniu: pani Pipcińska dostała awans i teraz raportuje do Kowalskiego, czyli podlega Kowalskiemu.

- sale - ze względu na częstotliwość. Słówko występuje epidemicznie w centrach handlowych, do zakażenia dochodzi za pośrednictwem kontaktu wzrokowy przez witrynę wystawową.

- oldskul - już chyba z nami zostanie, oswojone i nobilitowane przez spolszczoną pisownię. Słowo sympatyczne, zapełniło pewną lukę w naszym języku: znaczy „staroświecki”, a brzmi nowocześnie.

- ASAP, zrób to na ASAP. Chodzi o angielskie wyrażenie „as soon as possible”. Ma szansę pozostać w wąskim żargonie korporacyjnym, o ile nie wesprą go lekarze i nie zaczną pisać na skierowaniach „ASAP” zamiast łacińskiego „cito”.

- jest taki case - no wiesz stary, taka sprawa....

- jazzy, freshy, juicy - podobne znaczenie co „fajny” - też zapożyczenie z angielskiego, nieakceptowalne dla purystów językowych z pokolenia moich dziadków, dziś - niepodważalna część polszczyzny.

- zasoby ludzkie - brr, gorzej określany pracownik czuje się chyba tylko wtedy gdy pracodawca umieszcza go w rubryce: koszty. Z angielskiego: human resources.

- BTW - skrótowiec internetowy, „przy okazji” - skrót PO mógłby być mylący.

- shoeweekend - podobno tak nazywa się weekend ludzi, którzy pojechali na zakupy do Londynu, albo Rzymu. Bo podobno latają głównie panie, a panie kupują głównie buty... pokrętna logika.

- lowecostowy - że niby oszczędziliśmy, np. na wycieczce tanim kosztem. Połączenie angielskiej pisowni z polską odmianą aż wywołuje dreszcze.

Z listów do "Metra": Polszczyzna - obczyzna

Nic nie irytuje nas w polszczyźnie tak bardzo, jak zalew niepotrzebnych zapożyczeń z innych języków. Czarę przelało wszechobecne słowo "design". Proponowanej przez językoznawcę formy "dizajn" nasi czytelnicy po prostu nie zdzierżyli

Polska papugą narodów

Dawno temu zareagowałem złością, widząc, jak "przeźrocza" są wypierane przez "slajdy". Dziś już chyba nikt nie ma pojęcia, co to jest "przeźrocze". Informatycy nie "wgrywają sterowników" lecz "instalują drajwery". Bankowcy reklamowaną płatność "inwestygują", bo nie potrafią jej "zbadać" ani "prześledzić".

Grozą powiało, gdy zobaczyłem, że (zacny skądinąd) Instytut Wzornictwa Przemysłowego zamienił się w Centrum Design (forma "dizajn" doprowadza mnie do drgawek z obrzydzenia). Już wiele lat temu mądrzy ludzie zauważyli, że Polska jest papugą narodów, a nie mesjaszem. Powszechne myślenie, że "diler" to ktoś lepszy niż "kupiec", a "lizing" to coś innego niż "dzierżawa", utwierdza mnie w przekonaniu, że moje narastające trudności z utożsamianiem się z mym własnym Narodem nie są, bynajmniej, bezpodstawne.

Witold Orliński

Inteligentniej bywa pomilczeć

Jestem przeciwko wszystkim śmieciom w naszym języku. Specjalistyczne grupy zawodowe mogą podczas pracy używać swojego żargonu, ale w zwykłych warunkach powinno się mówić po polsku. Akceptuję tylko te wyrażenia, które naprawdę nie mają polskich odpowiedników. Żyjemy w Polsce, język odróżnia nas od innych, dbajmy więc o naszą tożsamość. Niedaleko mojego domu otwarto perfumerię o nazwie Papillon, a dlaczego nie Motylek?

Razi mnie też używanie wulgaryzmów przez wszystkie warstwy społeczne. To brak szacunku do własnej osoby i otoczenia. Dlaczego nie powiedzieć np. pięknie, fantastycznie, niezwykle, niesamowicie, nadzwyczajnie, niebiańsko itp. zamiast wulgarnego zajebiście?

Mam też żal do osób występujących publicznie, które "ykają". To straszne! Moja Pani od polskiego radziła takiej osobie: "Zabrakło ci słowa, straciłaś wątek, zrób pauzę, wydasz się nawet inteligentniejsza". Cudowne, prawda?

Ludmiła Osińska

Od "Metra":

Podobnie jak czytelnicy "Metra" mam wrażenie, że obecnie posługiwanie się językami obcymi jest ważniejsze niż znajomość własnego języka - polskiego. Stąd liczne zapożyczenia, głównie anglojęzyczne, których natłok powoduje niesmak, a nawet oburza. Trzeba jednak pamiętać, że niektóre wyrazy, które dziś uważamy za rdzennie polskie, w przeszłości również zostały zapożyczone i być może wywoływały zgorszenie wśród Polaków. Język jest jak żywy organizm, który cały czas się rozwija, rozrasta, czasem choruje (zaśmiecony zbędnymi zapożyczeniami), ale nikt nie może zatrzymać tych zmian.

A to, co jednych doprowadza do szewskiej pasji - wspomniany w listach czytelników "dizajn" - inni uważają za jak najbardziej poprawne i zgodne z zasadami polszczyzny. M.in. znany językoznawca prof. Jerzy Bralczyk, który powiedział "Metru": - Choć w słowniku języka polskiego "design" występuje w angielskim zapisie, to ja jestem za "dizajnem". Cieszą mnie spolszczone zapożyczenia.

Kto wie, może za kilkanaście lat uzus wymusi na Radzie Języka Polskiego zaakceptowanie takiej formy. Ja jestem ciekawa, jak zareagowaliby nasi przodkowie, gdyby usłyszeli, co współcześni Polacy uważają za wzorcowy język ojczysty.

Natalia Wojciuk, korektorka "Metra"

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Znajdź z "Metrem" najpiękniejszy polski anglicyzm baxa 29.07.10, 14:16

    A już myślałam,że tylko ja jestem nie do zaakceptowania przez to że niepodobają mi się w Polsce te angielskie nazwy.To tak jakbyśmy wstydzili siewłasnego języka a ten zapożyczony miał nam go»