Dziś mandaty drogowe lub za inne drobne wykroczenia trzeba płacić w banku lub na poczcie, bo policjanci nie mogą przyjmować gotówki. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji propaguje od wielu miesięcy pomysł zmiany kodeksu postępowania ws. wykroczeń, aby mandaty można było płacić od ręki, kartą. Wystarczy wyposażyć policję w terminale. MSWiA ma nadzieję, że poprawi się ściągalność mandatów, bo nie wszyscy opłacają druczek wystawiony przez policjanta. W 2007 r. wystawiono mandaty na ponad pół miliarda złotych. Ściągnąć udało się ok. 300 milionów.
Płacenie kartą nie będzie obowiązkowe. Kierowca zostanie obciążony kosztami prowizji transakcji (do 3 proc.) oraz połączenia telefonicznego, co może odstraszyć chętnych.
W zachodniej Europie można opłacać mandaty kartami płatniczymi. Nasze MSWiA właśnie zakończyło założenia do zmiany ustaw. Jest więc szansa, że prawo zostanie szybko uchwalone i polscy policjanci dostaną terminale w przyszłym roku.
Ale nie tylko policja sięga po plastikowy pieniądz. Zgodnie z przygotowaną przez Ministerstwo Finansów rządową strategią do 2013 r. gotówka ma być stopniowo wypierana z relacji obywatel - urząd i całej gospodarki. To ma przynieść państwu oszczędności, bo nie będzie potrzeba tylu kasjerów, konwojów bankowych czy skarbców, co teraz. Ministerstwo Finansów wyliczyło, że obecnie obsługa gotówki pochłania aż 1 proc. naszego PKB.
Niestety, dziś kartą można zapłacić w nielicznych urzędach, i to głównie gminnych. Przyjmują je np. urzędy miasta w Bydgoszczy czy dzielnicy Targówek w Warszawie.
- Dostosowaliśmy się do upodobań mieszkańców. Kartą można u nas zapłacić za rejestrację pojazdu, dowód rejestracyjny, prawo jazdy oraz za odpisy z ewidencji gruntów. Z tej możliwości korzysta w miesiącu do 2,5 tys. osób - mówi Jerzy Woźniak z bydgoskiego ratusza. Od przyszłego roku kartą będzie można też opłacać lokalne podatki, np. od nieruchomości, psa.
Gorzej jest w urzędach skarbowych - rewolucja dopiero przed nami. Aby opłacać "plastikiem" podatki, również trzeba zmienić prawo. Dziś zezwala ono wyłącznie na przyjmowanie gotówki w kasie lub przelewy bankowe. Tylko w nielicznych urzędach skarbowych, np. w warszawskim Śródmieściu, można płacić podatki kartą płatniczą.
Jak tłumaczy Wiesława Dróżdż z Ministerstwa Finansów, zanim do wszystkich urzędów trafią terminale, trzeba m.in. zdecydować, kto zapłaci za ich obsługę. - Jeśli przerzuci się prowizję na obywatela, zwiększy to stawkę opłaty urzędowej, a ta jest ustalana z góry. To może być problem - przyznaje Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich.
- Prowizja to nie problem. Koszty można przerzucić na obywatela, jeśli płacenie kartą będzie dobrowolne - twierdzi z kolei sędzia Marcin Łochowski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. W sądach również nie można płacić kartą kredytową (ale w pierwszym w Polsce e-sądzie - tak).
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl