Licząca około 3,5 tys. funkcjonariuszy Żandarmeria Wojskowa (ŻW) kojarzyła się do tej pory głównie z łapaniem pijanych żołnierzy na przepustce i pilnowaniem porządku w koszarach. Mało kto wie, że w ostatnich latach dorobiła się możliwości m.in. tropienia cywilów podejrzanych o popełnienie przestępstwa razem z żołnierzem. Okazuje się jednak, że to za mało: ŻW chce jak równy z równym współpracować ze służbami specjalnymi. Dlatego MON przygotował projekt, który poszerza jej kompetencje.
Najbardziej kontrowersyjne jest powiększenie listy przestępstw, w których będzie mogła zakładać podsłuchy. Do obecnego katalogu - np. zabójstw żołnierzy, zamachu na wojsko, nielegalnego handlu bronią czy porwania samolotu - dodano m.in. korupcję, celową niegospodarność, działania hakerów, znęcanie się nad żołnierzami, zmuszanie do prostytucji, podrabianie pieniędzy czy handel organami ludzkimi, o ile w jakikolwiek sposób dotyczą wojska. Na podsłuchy potrzebna byłaby zgoda sądu wojskowego. ŻW chciałoby też dostępu do tajemnicy bankowej oraz PIT-ów żołnierzy, żeby weryfikować prawdziwość ich oświadczeń majątkowych. Po co żandarmerii nowe uprawnienia? Nie udało się nam otrzymać komentarza MON i ŻW.
- Jestem zbulwersowany. To skandal. MON po cichu chce stworzyć nową służbę specjalną! - denerwuje się Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Tego projektu z nikim nie konsultowano, stwierdzając, że ma "ograniczony zasięg oddziaływania". A co to, wojskowi nie mają praw człowieka? - dodaje.
Suchej nitki na projekcie MON nie zostawia były dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak: - Żadna policja wojskowa na świecie nie ma takich uprawnień. To budowanie systemu inwigilacji społeczeństwa, bo żołnierze nie siedzą tylko w koszarach. Przecież już mamy wywiad i kontrwywiad wojskowy. Niedługo będzie więcej podsłuchujących niż podsłuchiwanych.
Europoseł SLD Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej: - Mamy w Polsce zbyt dużą łatwość dawania służbom nowych praw. Najpierw musi jednak powstać system ich kontroli.
W Polsce jest już osiem służb, które mogą inwigilować obywateli - m.in. policja, CBA, ABW, straż graniczna, policja skarbowa. O prawo do podsłuchów występują wciąż kolejne, np. Straż Ochrony Kolei. Tymczasem nie udało się wprowadzić jawnej kontroli nad podsłuchami i gromadzeniem informacji o obywatelach, o co apelował również Trybunał Konstytucyjny. Np. najnowsza rozpatrywana przez Sejm nowelizacja ustawy o CBA nie wprowadza kontroli sądu nad gromadzeniem przez tę służbę danych o naszym zdrowiu, życiu seksualnym czy pochodzeniu. Miałby się tym zajmować pełnomocnik powołany wewnątrz samego CBA.
Wygląda na to, że przynajmniej w sprawie ŻW przyszło opamiętanie: rząd nie przyjął wczoraj projektu MON. Odesłano go do poprawy, bo żandarmeria wkraczałaby w kompetencje innych służb, np. policji. - Zastanowimy się, co dalej z tym projektem - mówi jedynie Janusz Sejmej, rzecznik MON.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl