http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Coraz głośniej o ciszy

Michał Stangret
2010-07-27, ostatnia aktualizacja 2010-07-27 20:06

Miasta są podzielone. Po jednej stronie są imprezowicze i turyści, którzy chcą się bawić, nawet przez całe noce. Po drugiej - mieszkańcy, którzy pilnują ciszy nocnej. Do walki wkraczają też miejscy urzędnicy. I stają po stronie imprezowiczów, bo chcą do rozrywkowych dzielnic przyciągnąć turystów

Sopocki Monciak. Zdjęcie zrobiono o 22.44, jak widać deptak tętni życiem
Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
Sopocki Monciak. Zdjęcie zrobiono o 22.44, jak widać deptak tętni życiem
Dyskusję o hałasie prowadzimy na łamach "Metra" już od dłuższego czasu. Do tej pory głównie oddawaliśmy głos mieszkańcom skarżącym się na hałas. Dziś punkt widzenia miast, które chcą zarabiać na głośnej rozrywce.

Łódź: mieszkańcy walczą o spokój, miasto nie ma pomysłu

- W domu chcę odpocząć. Ale jak to zrobić, kiedy do drugiej w nocy mam pod oknem wrzaski i śpiewy? W robocie jestem nieprzytomny, nie wiem, jak długo dam radę - żali się czytelnik z ul. Wójtowskiej w Łodzi. Przez gości ogródka piwnego przy całodobowym sklepie alkoholowym, położonym pod oknami kamienicy, spać nie może żaden z jej lokatorów. - Telefony na policję i do straży miejskiej nic nie dają. Owszem, przyjeżdżają, ale kiedy odjadą, dalej jest tak samo. A przecież mamy prawo do ciszy nocnej - mówią mieszkańcy.

Leszek Wojtas z łódzkiej straży miejskiej przyznaje, że od marca funkcjonariusze interweniowali tam już blisko 10 razy. - Najczęściej, gdy przyjeżdżamy, jest już spokój, a mieszkańcy nie potrafią wskazać konkretnej hałasującej osoby. Właściciel ma wszelkie pozwolenia - mówi. Dodaje, że podobnych zgłoszeń o łamaniu ciszy nocnej mają z roku na rok coraz więcej, w zeszłym roku wystawili w tej sprawie 21 mandatów (do 500 zł). Na hałas po 22 skarżą się przede wszystkim mieszkańcy z centrum Łodzi i ulicy Piotrkowskiej. - W większości przypadków ograniczamy się do upominania. Rozumiem ludzi, którzy nie mogą spać, ale rozumiem też turystów, którzy przyjechali do Łodzi na wakacje. W jaki sposób nasze miasto ma się rozwijać kulturalnie, jeśli o 22 zamknie się wszystkie lokale? Nie widzę tu dobrego rozwiązania - mówi.

Katowice: będą przekonywać, a jeśli to nie pomoże, straż dostanie ciche instrukcje

Katowicka "Gazeta" pisze o narastającym konflikcie mieszkańców ulicy Mariackiej z tysiącami osób, które przychodzą tam bawić się w klubach nocnych i pubach. Na remont deptaka władze wydały w sumie 12 mln zł i zapowiadały, że będzie to miejsce pełne życia. Mieszkańcy nie protestowali, ale kiedy otwarto tam klub nocny Lemoniada i bistro Lorneta z Meduzą, niemal codziennie dzwonią ze skargami do straży miejskiej i na policję.

W konsekwencji wiceprezydent Katowic Arkadiusz Godlewski zapowiada przesunięcie obowiązywania ciszy nocnej z godz. 22 na 24 albo nawet pierwszą w nocy i ma poparcie wszystkich radnych. - Chodzi nam głównie o ożywienie obszaru ulic Mariackiej, Mielęckiego i Staromiejskiej. W pierwszej kolejności będziemy przekonywać mieszkańców, że chodzi o interes całego miasta, bo dzięki temu, że kwitnie tam życie, są też turyści. Zresztą tamten rejon jeszcze przed wojną był znany z nocnego życia - pełen kabaretów, nawet domów uciech - mówi Adam Warzecha, szef klubu radnych PO.

Ratusz planuje spotkania z mieszkańcami i kampanię o korzyściach płynących z ożywienia tego terenu. Co jednak w sytuacji, jeśli mieszkańcy nie będą umieli wyrzec się spokoju do północy? - Zrobimy wszystko, żeby uniknąć zaostrzania się konfliktu. Konsensus i ugodowe rozwiązanie to priorytet - zapewniają urzędnicy. Nieoficjalnie mówi się, że jeśli mieszkańcy nie ustąpią, straż miejska dostanie instrukcję, by jeżdżąc tam do interwencji w sprawie łamania ciszy nocnej, wlepiać mandaty tylko wtedy, gdy będzie to hałas "wyjątkowo rażący".

Gdańsk: będą strefy hałasu i dźwiękoszczelne okna

- Mieszkańcy Głównego Miasta i Starówki coraz częściej skarżą się na łamanie ciszy nocnej przez gości tamtejszych lokali. Tam rzeczywiście mieszka wiele osób starszych, którym hałas przeszkadza. Jednak podobne protesty hamują rozwój tych rejonów, bo nawet inwestorzy mówią, że chętnie uruchomiliby lokal, ale rezygnują, bo wiedzą, czym to grozi - mówi Emilia Salach-Pezowicz z gdańskiego ratusza i dodaje, że miastu zależy na ożywieniu tego rejonu.

Zresztą od lat robią wiele, by młodzi ludzie chcieli się tam bawić: uruchamiają nocne linie tramwajowe, rozbudowują bazę hosteli z tanimi miejscami noclegowymi. Mimo to młodzi tam nie lgną, bo kiedy w lokalach jest głośno po godz. 22, przyjeżdża policja i upomina albo wlepia mandaty.

Prezydent Gdańska postanowił rozwiązać problem za pomocą ustawy. - Dziś jest tak, że prawo zwyczajowe o ciszy nocnej od 22 do 6 obowiązuje w całym kraju i niewiele możemy tu zmienić. Dlatego prezydent Gdańska jako szef Unii Metropolii Polskich opracowuje właśnie wniosek do komisji "Przyjazne państwo" z prośbą o dostosowanie ustaw - tak by to władze samorządowe mogły ustalać na swoim terenie odrębne przepisy dotyczące ciszy nocnej i wytyczania w miastach specjalnych stref, w których cisza byłaby zawieszona - mówi Salach-Pezowicz.

Prezydent Gdańska nie zapomniał też o mieszkańcach takich stref: samorządy musiałyby np. dofinansować montaż szyb dzwiękochłonnych w ich domach. Wniosek ma być wysłany do komisji w ciągu kilku tygodni. Niektórzy gdańszczanie już zapowiadają, że się nie poddadzą.

- Kupiłam mieszkanie na Starówce za prawie milion złotych. Teraz okaże się, że mieszkam w strefie hałasu. To oczywiste, że mieszkanie straci na wartości. Niech mi miasto zwraca pieniądze za swoje harce. Skrzykniemy się z sąsiadami z ulicy i wytoczymy mu pozew zbiorowy za szkody - ostrzega Paulina Biskup.

Eksperci rynku nieruchomości powątpiewają w skuteczność takich działań. - Hałas w centrach miast jest dla nabywców nieruchomości oczywisty, a mimo to mieszkania na warszawskiej Starówce, przy krakowskim Rynku czy na wrocławskim Starym Mieście są o jedną trzecią droższe niż te w innych rejonach miast. To oznacza, że klienci chcą więcej płacić mimo niedogodności takich lokalizacji, bo zalety mieszkania w centrum przeważają - mówi Katarzyna Siwek, dyrektor działu analiz Home Broker. Opowiada, że specjaliści z jej firmy mieli przypadek starszej osoby, która, sprzedając mieszkanie w centrum Poznania, wystawiła je po niskiej cenie. Wydawało jej się, że hałas obniża jego wartość, i poszło na pniu, bo ktoś po prostu zwietrzył okazję.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 65 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Coraz głośniej o ciszy czerwona1 28.07.10, 11:41

    mieszkam na Piotrkowskiej przy Urzędzie Miasta i hałas mi nie przeszkadza.Bardziej złoszczę się na śmieciarzy, którzy budzą mnie po szóstej :D Lecz oniteż muszą pracować. Miasto musi się »

  • Coraz głośniej o ciszy hela_z_gazowni 28.07.10, 11:47

    Zapraszam wszystkich turystów do Wrocławia. Na Rynek, Włodkowica, placeUniwersytecki i Solny. Lokale czynne do godzin porannych przez cały tydzień. Do tego ludzie jacyś tacy bardziej »

  • Co to w ogóle za model rozrywki r_mol 28.07.10, 12:00

    pijackie burdy na ulicy w środku nocy? O czym tu dyskutować? Od tego jest policja i straż miejska.»