http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pogodynka opowie o Sandomierzu

Michał Stangret
2010-07-28, ostatnia aktualizacja 2010-07-28 19:57

Sandomierz chce zostać hitem naszych sierpniowych i wrześniowych urlopów. Zabytkowe miasto zyskało nieprawdziwą opinię zniszczonego przez powódź. Będzie z nią walczyć przy pomocy ogólnopolskiej kampanii reklamowej w telewizji i na billboardach

Sandomierz
Fot. Jarosław Kubalski / AG
Sandomierz
- Strasznie boimy się tych wakacji - mówiła "Metru" na przełomie maja i czerwca Marzena Martyńska z PTTK w Sandomierzu. Po powodzi ruch turystyczny w mieście zamarł: odwołano 90 proc. wycieczek szkolnych, w weekendy przyjeżdżało 70 proc. mniej turystów niż zwykle, starówka opustoszała. Choć od powodzi mija już drugi miesiąc i mamy środek turystycznego sezonu, w Sandomierzu nie widać poprawy. - Jest troszkę więcej turystów, ale i tak mniej niż zwykle - mówią w PTTK. I to mimo że cała lewa strona miasta, z zabytkową starówką i wszelkimi atrakcjami turystycznymi, została nietknięta przez wodę.

Miasto liczy, że zmieni to bezprecedensowa ogólnopolska kampania, która rusza z początkiem sierpnia.

Plotki z konsultantem

Sandomierz pojawi się podczas telewizyjnych prognoz pogody. - Prezenterzy będą wspominać o pogodzie w naszym mieście. Będą też pojawiać się goście opisujący weekendy, które u nas spędzili - zapowiada Ewa Kondek z ratusza.

W warszawskich, łódzkich i krakowskich galeriach handlowych staną w weekendy stoiska Sandomierza, gdzie konsultanci będą opowiadać o atrakcjach miasta i prostować plotki, które podczas powodzi nadszarpnęły jego wizerunek (np. o zagrożeniu epidemiologicznym czy pladze komarów).

W wielu miastach zawiśnie 260 billboardów zachęcających do odwiedzenia Sandomierza. Hasło "Tu wszystko Ci służy", a obok sandomierska starówka podawana na tacy przez kelnera w białych rękawiczkach, na tle błękitnego bezchmurnego nieba.

Na wszystko to miasto wyda 1,5 mln zł. - Duża część to fundusze unijne. Ale nawet gdybyśmy musieli zapłacić sami, to i tak dużo mniej niż tracimy na braku turystów - mówi Kondek.

Sandomierz od początku był pionierem w walce ze złymi skutkami wizerunkowymi powodzi. Już w czerwcu zaapelował w mediach, by turyści go nie omijali. - Jesteśmy ofiarami mediów, ludzie w telewizji ciągle widzieli tylko te zalane tereny i się przestraszyli. A u nas wszystko jest w porządku. Jesteśmy w stanie świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Przyjeżdżając do nas, wspomagacie nas - zapewnia Ewa Kondek. Jednak apel ściągnął głównie młodych, i to na krótko. Teraz Sandomierz postanowił postawić wszystko na jedną kartę.

Turyści wciąż są do wzięcia

O podobnych akcjach myślą też inne turystyczne miasta, które borykają się z opinią poszkodowanych przez powódź: Kazimierz Dolny, Kłodzko, Lądek-Zdrój czy Polanica. Ale wiele regionów tłumaczy się brakiem pieniędzy. - Wszystko przeznaczamy na pomoc powodzianom. Liczymy, że Polacy myślą racjonalnie - kto będzie chciał, i tak przyjedzie w nasze Beskidy - mówi Aleksandra Marzyńska ze śląskiego urzędu marszałkowskiego. W ubiegłym roku turyści zostawili na Śląsku 2,5 mld zł.

Eksperci przekonują, że pieniądze wydane na zachęcenie turystów mają szansę zwrócić się w tym roku szybciej, gdyż Polacy nastawieni są raczej na urlopy w kraju. - Decyzję o tym, gdzie jedziemy na urlop, coraz częściej podejmujemy w ostatniej chwili. Dlatego nawet połowa wakacji to nie jest za późno na promocję. Może się okazać, że to właśnie Sandomierz czy Kazimierz Dolny staną się sierpniowymi i wrześniowymi hitami weekendowych wypadów - mówi dr Tomasz Dziedzic, członek rady naukowej Instytutu Turystyki.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów