Mariusz Jałoszewski: Niszczycie ostatni las naturalny w Europie wycinając stare drzewa?
Jerzy Ługowoj, p.o. nadleśniczego Nadleśnictwa Browsk (obejmuje północną część Puszczy Białowieskiej): - Ekolodzy nie mają racji. Wycina się tylko świerki, które są atakowane przez korniki. Drzewa które mają powyżej stu lat zostawiamy, wywalczyli to sami ekolodzy.
Ale tylko w pierwszym półroczu tego roku w Puszczy pozyskano ponad 50 tys. metrów sześciennych drewna. Więc jednak tniecie. Po co?
- To wycinka z potrzeb hodowlano-ochronnych. Suche drzewa są zagrożeniem w przypadku pożaru, dobrze to widać po pożarach lasów wokół Moskwy. Wybieramy te najsłabsze i chore.
Gdzie trafia drewno?
- Na rynek lokalny idzie 30 proc., m.in. na opał. Reszta na dalsze rynki np. na sklejkę i papier.
Czy wycinacie całe połacie lasu w ramach tzw. zrębów?
- Nie ma zrębów. Wycinamy małe gniazda po 20 arów i to tylko w lesie liściastym. Takich gniazd jest w grupie ok. siedem. Sadzimy też drzewa w miejscach, gdzie do tej pory były luki. Dzięki temu przebudowujemy las, sadzimy szlachetniejsze gatunki takie jak dąb, lipa, klon, jesion - typowe dla Puszczy. Renaturalizujemy ją.
A gdzie jest w Puszczy las naturalny?
- Z inwentaryzacji wynika, że w parku narodowym. Poza nim jest jeszcze 3600 nietkniętych przez człowieka hektarów, głównie na terenach podmokłych. Część to obecne rezerwaty.
Ekolodzy zarzucają, że to wy szkodzicie Puszczy. Bo natura sama daje sobie radę.
- My nie chcemy rąbać Puszczy, ale ją ocalić, odtworzyć to, co człowiek zmienił przez ostatnie 200 lat. Trzeba pamiętać, że na las działają szkodliwe czynniki, jak np. zanieczyszczenie powietrza. Gdyby natura miała sama odbudowywać las, potrzebowałaby na to 500-600 lat. Najszybciej wyrosną najbardziej ekspansywne gatunki jak grab, osika, czy topola. Gdyby nie nasza opieka, za 50 lat Puszcza Białowieska byłaby puszczą tylko z nazwy. Nie byłoby w niej np. dębów.
W rezerwatach i parku narodowym nie ma leśników i ingerencji człowieka, a Puszcza sobie jakoś radzi. I to tak dobrze, że została uznana przez UNESCO za światowe dziedzictwo.
- Tylko wystarczy się tam przejść i popatrzeć. Kiedyś w Parku był starodrzew, teraz rządzą ekolodzy, a grab wypiera wszystko. Jak się nie pielęgnuje ogródka to zamiast pomidorów i ogórków będą chwasty i pokrzywy.
I ci niedobrzy ekolodzy chcą żeby cała Puszcza była parkiem narodowym.
- Oni chcą zaistnieć dzięki Puszczy. Szkoda, że nie chcą z nami rozmawiać, razem moglibyśmy wypracować lepsze rozwiązania. Ja też jestem ekologiem ale plany zamienienia Puszczy w park mi się nie podobają. Muszą być na to pieniądze, zgoda samorządów. Tylko w naszym nadleśnictwie z Puszczy żyje ok. 400 osób. Przecież nie można zrobić z Polski Wschodniej, nazywanej też Polską B, skansenu. Pozamykamy wszystkie mosty na Wiśle?
Na całym świecie Parki Narodowe przyciągają turystów, bo to niezły biznes. Ludzie mogą się przekwalifikować, zmienić stare nawyki.
- To nie wypali. Ludzie nie jeżdżą ciągle w jedno miejsce. Nie chcę też, żeby zrobiła się tu taka komercja jak w Zakopanem. Wolę zarabiać mniej, ale robić to, co lubię. Nie każdy ma dar do branży turystycznej. Co mają zrobić ludzie bez wykształcenia i starsi? Oni boją się, że przez Park Narodowy coś stracą. Nie rozmawia się z nimi, tylko narzuca koncepcje, więc nic dziwnego, że jest opór. Tu się nie lubi ekologów. Ludzie nie rozumieją, że nie mogą wjechać do lasu samochodem, choć tak robili zawsze.
Ale taki zakaz jest w całej Polsce i nigdzie nie ma takich oporów.
- Tylko większość dalej niż w Białymstoku nie była. Tu jest ludność osiadała od wieków, dla nich Puszcza to tożsamość i boją się, że ją stracą. U nas najbardziej pospolite nazwisko to Poleszuk, czyli tutejszy wychowany przez Podlasie (Polesie) i Puszczę.
Po stronie Białoruskiej, gdzie jest większa część Puszczy, cały las jest parkiem narodowym.
- Byłem na Białorusi trzy lata. Owszem jest park, ale on się tylko tak nazywa. Pozyskują więcej drewna niż my (160-180 metrów sześciennych). Nie wycinali zaatakowanych przez korniki świerków, przez co mieli aż 3 mln metrów sześciennych tzw. posuszu. Poza tym nie przeszkadza im, żeby budować w Parku asfaltowe drogi i kopać rowy melioracyjne do odwadniania.
Źródło: Dziennik Metro