Teoretycznie sakwy mają same zalety. Są pakowne (dwie przeciętne, czyli 40-litrowe sakwy mieszczą tygodniowe zakupy), higieniczne i ekonomiczne - najprostszy stelaż i para sakw (z gumy lub plandeki PVC, brezent i membrany przemakają) kosztuje od 100 do 300 zł. Ale sakwy są ciężkie i zmieniają środek ciężkości maszyny, co skutecznie poskramia sportowe ambicje. W dodatku wiele rowerów (np. co lepsze górale czy szosówki) nie ma uchwytów do przykręcenia bagażnika.
Dlatego stary, dobry plecak nie oddaje pola. Musi mieć odpowiedni kształt (środek ciężkości w dolnej części), wentylowane plecy (wygięty stelaż z siatką albo oddychający materiał) oraz szelki, pas biodrowy i piersiowy zaprojektowane tak, by stabilizować pakunek nie podduszając jeźdźca. Niestety, taki zakup może poważnie nadszarpnąć budżet. Małe, kilkulitrowe plecaki Decathlonu czy Authora uszczuplą portfel raptem o 80-150 zł, ale wyprawowe (30-40 litrów) produkty topowych marek (Deuter, Mammut) to wydatek rzędu nawet 600 zł.
Ale na sakwach i plecakach kwestia "bagaż a sprawa rowerowa" się nie kończy. Kompromisem są bagażniki mocowane do sztycy (rury podsiodłowej). Ich minusem jest udźwig, ograniczony do kilku kilogramów, i pojemność dedykowanych im toreb (10-20 litrów). Rewelacyjny, choć rzadko spotykany z racji ceny (sam stelaż bez sakw kosztuje od 700 zł) patent to jednokołowe przyczepki, lekkie, stabilne, zwrotne i nieźle spisujące się nawet w terenie. Pomyłką są za to torby na kierownicę, plączące się w linki i obijające o ramę.
Rowerzystom jeżdżącymi po mieście ostro, w ruchu ulicznym polecamy torby kurierskie. Drogie (350-500 zł), ale pakowne niczym górskie plecaki i niemal niezniszczalne (szyje się je z cordury i tworzywa PVC).

Wycieczki rowerowe znajdziecie w magazynie "Rowertour"
Organizujesz imprezę rowerową? Wycieczkę, rajd, zawody? Zgłoś ją na polskanarowery.pl i przyłącz się do naszej akcji przesadzania Polaków na siodełka!