Politycy PO nie brali udziału w nielegalnym lobbingu, choć ich zeznania są momentami mało wiarygodne - podsumowuje przyjęty wczoraj raport sejmowej komisji śledczej, która badała, czy politycy PO - b. minister sportu Mirosław Drzewiecki i b. szef klubu PO Zbigniew Chlebowski - pod wpływem biznesmenów z branży dopuścili się sprzecznych z interesem państwa nacisków na tworzenie ustawy mającej wprowadzić dopłaty do budżetu od zysku z automatów do gry.
- Sprawę dopłat blokuję od roku - mówił Chlebowski biznesmenowi Ryszardowi Sobiesiakowi w rozmowie telefonicznej nagranej przez CBA. Według raportu przygotowanego przez Sekułę, to tylko "łamanie standardów". Raport stwierdza wręcz, że Chlebowski z Sobiesiakiem o nowelizacji ustawy o grach w ogóle nie rozmawiali.
Posłowie PiS i SLD próbowali zmienić wydźwięk dokumentu, zgłaszając ok. 80 poprawek, ale większość przepadła w czasie głosowania w komisji, w której PO i PSL mają większość. Kilka poprawek jednak przyjęto i raport stał się niespójny. Stwierdza np. (zgodnie ze zeznaniami b. ministra sportu), że wycofanie się resortu z dopłat było konsekwencją niewiedzy Drzewieckiego i jego urzędników. A w innym miejscu - że komisja nie daje wiary słowom Drzewieckiego. Nie ma w nim za to stwierdzenia, iż b. szef CBA Mariusz Kamiński, informując latem 2009 r. premiera Tuska o podsłuchach, celowo chciał go wciągnąć w pułapkę.
- To przecież jest kaszana - mówi o raporcie członek komisji z PO Jarosław Urbaniak. Dlaczego więc za nim głosował? Urbaniak: - A jak państwo sobie wyobrażacie dalsze życie z tym wszystkim?
- Co innego jest w ocenie dowodów, a co innego we wnioskach. Ale jaka komisja, taki raport - skwitował Sekuła. Dlatego sam się zastanawia nad złożeniem zdania odrębnego do raportu. To samo zapowiadają Arłukowicz i Kempa. Na złożenie odrębnych zdań Sekuła wyznaczył jedynie dobę.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl