http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Unijna dyplomacja nie dla Polaków

Jacek Różalski
2010-08-23, ostatnia aktualizacja 2010-08-23 17:39

W przyszłym roku ma rozpocząć pracę unijna służba dyplomatyczna. Już teraz jednak wiadomo, że 115 stanowiskami ambasadorów UE na świecie podzieliły się między sobą kraje starej Unii

Catherine Ashton
Fot. AP/Czarek Sokolowski
Catherine Ashton
Francuzi, Niemcy i Brytyjczycy uznali, że mamy zbyt krótki staż we Wspólnocie i za mało doświadczonych dyplomatów, żeby reprezentować Stary Kontynent. Nie zrobiła na nich wrażania nawet nasza znajomość wschodniej Europy. Do Moskwy Unia zamierza wysłać Hiszpana, a na Ukrainę Portugalczyka - można przeczytać w raporcie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Z Januszem Reiterem, prezesem Centrum Stosunków Międzynarodowych, byłym ambasadorem RP w Niemczech i USA rozmawia Jacek Różalski.

Jacek Różalski: Zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że przy podziale stanowisk unijnych ambasadorów potraktowano nas jak uczniaków?

Janusz Reiter: - Trudno zrozumieć, jakie kryteria przyjęto, rozdzielając stanowiska ambasadorów. Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton sama mówiła, że przy przydzielaniu placówek będzie się starała zachować równowagę geograficzną. Pewna dysproporcja pomiędzy starą a nową Unią byłaby oczywiście zrozumiała. Nowe kraje mają skromniejsze zasoby personalne od zachodnich. Ale to, co zaprezentowano jest trudne do wytłumaczenia. Stara Unia nie może chyba zapomnieć, że jeszcze kilka lat temu, była ekskluzywnym klubem. Być może innym powodem tego, że nowe kraje Unii dostały jedynie dwie placówki (Węgier w Norwegii, Litwin w Afganistanie - red.) były ich słabe zabiegi o stanowiska.

Polska zaproponowała, aby o podziale ilości ambasadorów dla poszczególnych krajów decydowała ich wielkość. Nic z tego nie wyszło.

- Rzeczywiście mieliśmy pomysł z limitami. Ale pomysły to za mało. Trzeba te pomysły jeszcze umieć forsować i wcielać w życie. Aby tak się stało, musimy przekonać starą Unię, że jesteśmy nie tylko formalnie dużym krajem europejskim, lecz także takim, który ma doświadczony personel potrafiący sprawnie reprezentować Unię Europejską. Miejmy nadzieję, że uda nam się to przy kolejnym rozdziale stanowisk. Z drugiej strony, politycy z innych nowych państw UE zabiegali o stanowiska dla siebie w czasie bezpośrednich rozmów z poszczególnymi stolicami starej Unii. Jak jednak widać, też im to w niczym nie pomogło. Być może ta lekcja nauczy nas wszystkich, by w przyszłości wspólnie naciskać na stare kraje Unii.

Tymczasem w Moskwie Unię będzie reprezentował Hiszpan, a w Kijowie - Portugalczyk.

- Posunięcie Unii wynikać może z kompromisu. UE z jednej strony chciała uniknąć podejrzeń, że wysyła tam przedstawicieli krajów, które podejrzewa się, że prowadzą pozaunijne interesy z Moskwą. Chodzi o Niemcy czy Francję. Z drugiej strony, nie chciano wysyłać tam ambasadorów z krajów, o których się mówi, że nie mają najlepszego nastawienia do Rosjan. W związku z tym uznano, że wysłanie Hiszpana i Portugalczyka będzie bezpieczniejsze. To jednak nie jest największy problem. W końcu Hiszpan też może dobrze dbać o interesy UE w Moskwie. Problemem jest fakt, że jednocześnie Polak nie może reprezentować Unii powiedzmy w USA czy Japonii. Unijni urzędnicy wykazali się niekonsekwencją.

Konsekwentnie zadbano zaś o to, żeby do byłych kolonii wysłać Brytyjczyków, Hiszpanów, Portugalczyków czy Francuzów.

- To dałoby się wytłumaczyć. Bo w końcu na krajach Ameryki Łacińskiej lepiej znają się Hiszpanie i Portugalczycy, a na Afryce - Francuzi i Brytyjczycy. Nie da się jednak wyjaśnić aż takich przywilejów dla nich, nam nie dając nic.

Czy unijni ambasadorzy mogą zmniejszyć znaczenie tych wysłanych przez poszczególne państwa?

- Unia to wciąż wspólnota państw narodowych. Unijna dyplomacja na pewno nie oznacza końca polskiej służby dyplomatycznej.



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów