http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Urzędowe Oscary i Maliny

Michał Stangret
2010-08-25, ostatnia aktualizacja 2010-08-25 18:55

Magistrat, który transmituje sesje radnych w lokalnej kablówce? Sołtys wysyłający mieszkańcom SMS-y? A może stoisko urzędu w hipermarkecie? - to jedne z najciekawszych pomysłów instytucji publicznych na lepszą komunikację z petentami. Kilkanaście innowacyjnych rozwiązań zebrało w jednym miejscu Pozarządowe Centrum Dostępu do Informacji Publicznej i zorganizowało konkurs. O tym, kto zwycięży, zdecydują internauci

Urząd miasta w Rzeszowie
Fot. Franciszek Mazur / AG
Urząd miasta w Rzeszowie
ZOBACZ TAKŻE
Chcesz się dowiedzieć, kiedy radny z twojej gminy ma dyżur, a może szukasz jego numeru telefonu? Zastanawiasz się, na kogo oddać swój głos w najbliższych wyborach samorządowych i chcesz sprawdzić, co do tej pory kandydat, którego sobie upatrzyłeś zdziałał? Kupujesz działkę i chcesz się zapoznać ze szczegółami warunków zabudowy, by się przekonać, czy za chwilę nie wyrośnie ci przed nosem apartamentowiec? - W każdym z tych przypadków chcesz po prostu uzyskać dostęp do informacji publicznej, co jest prawem każdego obywatela - podkreśla Krzysztof Izdebski z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, organizacji pożytku publicznego, które od 4 lat pomaga w przebijaniu się przez urzędniczy mur. Centrum do tej pory pomagało, interweniując w urzędach w pojedynczych sprawach. Ale gdy próśb przybywało, wolontariusze postanowili szukać sposobów na systemowe rozwiązanie problemu. Czarę goryczy przelało zdjęcie, które przesłała im mieszkanka Dębicy. Sfotografowała gablotkę informacyjną z ogłoszeniami dla mieszkańców w tamtejszym magistracie, na której nie było dosłownie nic.

- Tak, kilkanaście miesięcy temu wpadliśmy na pomysł, by zorganizować wśród polskich instytucji publicznych ogólnopolski konkurs na te, które mają dobre pomysły na komunikację z mieszkańcami i te, które nie potrafią tego robić - opowiada Anna Kuliberda z Centrum.

Konkurs ruszył w październiku ub. roku. - Zaprosiliśmy internautów do tego, by nadsyłali nam ze swoich podwórek pozytywne przykłady praktyk urzędniczych jak i te negatywne. Do końca czerwca zebraliśmy 60 propozycji, potem zweryfikowaliśmy ich prawdziwość i wybraliśmy kilkanaście najciekawszych i najpowszechniejszych, które od ponad miesiąca są przedmiotem głosowania na www.informacjapubliczna.org.pl

Głosowanie kończy się już w najbliższy wtorek o północy. Wyniki poznamy 28 września, w Międzynarodowym Dniu Prawa do Informacji. Dwie zwycięskie instytucje, czyli te, której praktyki - pozytywne i negatywne - dostaną najwięcej głosów, uzyskają symboliczne dyplomy. - Mamy nadzieję, że te wyróżnienia w przyszłości staną się takimi polskimi, urzędniczymi Oscarami i Malinami, a instytucje publiczne zaczną robić wszystko, by znaleźć się w tej pierwszej, a nie drugiej kategorii - mówi Izdebski.

Działacze Centrum zapewniają, że to pierwsza edycja konkursu, który odtąd będzie się odbywać co roku.

O zamknięciu drogi dowiesz się z SMS-a

Z Anną Kuliberdą z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, która organizuje konkurs "Wyważanie otwartych drzwi", rozmawia Michał Stangret

Czemu ma służyć ten konkurs?

- Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której obywatel chcący uzyskać informację w urzędzie czy innej instytucji publicznej nie będzie czuł się jak przeszkadzający petent i że już są u nas instytucje, które mają pomysły, jak to zrobić. Dlatego wyławiamy najciekawsze pomysły i chcemy je nagłaśniać. Przykład? Nie wystarczy np. zamieścić informacji o planowanych robotach i zamknięciu dróg gdzieś na stronie internetowej urzędu, bo na tę stroną niewiele osób zagląda. Mieszkańcy osiedla nie muszą też dowiadywać się, że zamiast pobliskiego parku będą mieli sklep, dopiero wtedy, gdy zobaczą ciężarówki. By temu zapobiec, wystarczą bardzo proste rozwiązania. Sołectwo Brodzica na Lubelszczyźnie po każdej decyzji urzędników wysyła mieszkańcom SMS-y. W ten sam sposób są zwoływane też np. spotkania Koła Gospodyń Wiejskich czy narady. To jeden z przykładów pozytywnych działań, które zostały zgłoszone do naszego konkursu.

To jednak niewielka miejscowość. Jak w kontaktach z obywatelem radzą sobie większe miasta?

- Rzeszowski magistrat uruchomił swój punkt informacyjny w jednym z hipermarketów. Tam można się dowiedzieć o wszelkich planach urzędu i składać pisma. Okienko działa nawet w sobotę. Z kolei magistrat w Gostyniu doszedł do wniosku, że każdy mieszkaniec ma prawo śledzić obrady Rady Miejskiej i nie dość, że emituje je w lokalnej telewizji, to zapisy z sesji są dostępne także na płytach CD rozprowadzanych wśród mieszkańców. Z kolei Gliwice uruchomiły wyszukiwarkę telefonów i e-maili do radnych, a także wyszukiwarkę pochówków, która pozwala na odszukanie grobów na tamtejszych cmentarzach komunalnych ze szczegółowymi mapkami, jak tam dojść. Z kolei wójt Pomiechówka publikuje na stronie gminy pytania, które dostaje od mieszkańców w rozmaitych sprawach wraz z odpowiedziami. Dotyczą one wszelkich spraw lokalnych: od planów napraw dróg, przez to, na co wydaje publiczne pieniądze.

A przykłady negatywnej działalności?

- Niestety, mamy wiele zgłoszeń o instytucjach publicznych, które w ogóle nie poczuwają się do bycia instytucjami publicznymi np. TVP. Ludzie zgłaszają nam, że wysyłają do nich listy z zapytaniami i żadnych odpowiedzi. Przestrzegamy, że zgodnie z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, osobie zarządzającej grozi za to odpowiedzialność karna. W tego typu sprawach pojawia się coraz więcej procesów. Jeden dotyczy burmistrz Rabki, który odmówił wydania radnemu zbiorczego wykazu dotyczącego wydanych warunków zabudowy w mieście.



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy