Najwięcej spraw - według danych Ministerstwa Sprawiedliwości - zarejestrowano w Sądzie Okręgowym w Warszawie. To trzy pozwy. Jeden dotyczy żądania ustalenia winnych tegorocznej powodzi w Piasecznie. Niewykluczone, że sąd jednak zwróci sprawę, bo w dokumentach nie podano, jakiego odszkodowania domagają się poszkodowani.
Kolejna sprawa to pozew przeciwko Ministerstwu Zdrowia. Aż 378 osób żąda 75 mln zł odszkodowania za zarażenie w PRL- u i w latach 90. żółtaczką. Chorym na hemofilię podawano bowiem preparaty z wirusem wywołującym zapalenie wątroby. Ta sprawa była już w sądzie, ale gdy 19 lipca zaczęło obowiązywać nowe prawo, poszkodowani wycofali pozwy indywidualne i złożyli pozew zbiorowy.
Ostatnia "zbiorówka" dotyczy władz stolicy. Grupa 10 mieszkańców Pragi żąda uwłaszczenia na ogródkach działkowych.
We Wrocławiu do sądu wpłynęły zaś dwie sprawy i obie dotyczą spółdzielni mieszkaniowych. Jedna z nich zostanie zwrócona, bo podpisały się pod nią cztery osoby, a musi minimum 10. Również w Szczecinie pozew przeciwko spółdzielni nie spełniał wymogów formalnych.
Skuteczni są jedynie więźniowie z Gdańska i Elblągu. Ten drugi pozew złożyło 10 osadzonych z zakładu karnego w Iławie, którzy domagają się po 5 tys. zł odszkodowania od skarbu państwa za brak resocjalizacji, która ich zdaniem, ogranicza się do oglądania telewizji i wydawania papieru listowego oraz kopert.
- Piszą, że przez to przybywa recydywistów - mówi Jerzy Skuza, prezes Sądu Rejonowego w Iławie. - To grupa osób, które siedzą dłuższy czas i wyspecjalizowały się w pisaniu pozwów. Nawet nawzajem powołują się na świadków - dodaje prezes sądu.
Dlaczego pozwów jest tak mało?
Józef Forystek, adwokat: - Nie jest łatwo przygotować taką sprawę. Trzeba spisać umowę, zebrać ludzi, wybrać jednego przedstawiciela, zgromadzić kaucję sądową. Mało komu chce się w to pakować - wylicza prawnik, którego kancelaria zastanawia się nad złożeniem pozwów mieszkańców wsi koło Chrzanowa przeciwko budowie spalarni. Z kolei jedna z czytelniczek "Metra", która chciała pozwać stołecznego dostawcę prądu Stoen za zawyżony rachunek, przyznaje, że trudno znaleźć 10 osób, które mogłyby zgłosić identyczne szkody. A taki jest wymóg ustawy.
Czy pozwy zbiorowe okażą się niewypałem, jak wprowadzona rok temu ustawa o upadłości konsumenckiej, z której mało kto mógł skorzystać, bo była zbyt restrykcyjna? - Pozwy zbiorowe nie są maszynką do rozstrzygania spraw. To będą rzadkie sprawy, ale spektakularne. Mogłyby to być np. sprawa zawalonej hali w Katowicach, odszkodowania za sąsiedztwo lotniska dla F-16 w Krzesinach, czy pozew rodzin ofiar promu Heweliusz. Poza tym na przygotowanie pozwów potrzeba sporo czasu - ocenia Krzysztof Józefowicz, prezes poznańskiego sądu i współautor prawa o pozwach zbiorowych.
Nikłe zainteresowanie nie martwi też Ministerstwa Sprawiedliwości. - Nie zakładaliśmy, że spraw będzie dużo. Pozwy zbiorowe mają zdobywać sobie miejsce stopniowo. Na efekty trzeba jeszcze poczekać - zapewnia Zbigniew Wrona, wiceminister sprawiedliwości.