Kiełki są passé! Zacznijmy jeść kiełbasę - tak na początku tego roku producenci wieprzowiny i wołowiny zapowiadali na łamach „Metra” pierwszą ogólnokrajową kampanię promującą jedzenie mięsa. Przekonywali, że to ostatnia deska ratunku przed postępującym z roku na rok spadkiem spożycia mięsa wśród Polaków. Cały projekt miał trwać aż trzy lata, zmieścić się w kwocie 6 mln zł i wystartować tej jesieni.
Mięso później Choć teraz okazuje się, że mięsna kampania stanęła pod znakiem zapytania (Piotr Ziemann ze Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP przekonywał nas wczoraj, że wszystko wyjaśni się w ciągu miesiąca, bo akcja zależy od dostępu do funduszy unijnych), to najwyraźniej samą zapowiedź przemysł drobiowy odczytał jako wyzwanie.
Co prawda 40 kg mięsa rocznie na głowę, to średnia europejska, w przeciwieństwie, np. do wołowiny (której spożycie spadło aż 5-krotnie do 4 kg rocznie), drobiarze po cichu przyznają, że chcą namówić Polaków rezygnujących z mięsa, by zaczęli jeść drób. - Już rozpisaliśmy przetarg na dwuletnią ogólnopolską kampanię. Chcemy rozwiewać wszelkie mity. Docierają do nas informacje, że lekarze potrafią radzić kobietom w ciąży, by unikały jedzenia kurczaków, gdyż te są szpikowane hormonami - mówi nam Leszek Kawski, dyrektor generalny "Krajowej Rady Drobiarstwa", izby gospodarczej, która zrzesza firmy drobiarskie. Na swoją kampanię chcą przeznaczyć 20 mln zł. - Do końca listopada złożymy do Agencji Rynku Rolnego wniosek o 10 mln zł wsparcia z funduszy europejskich. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, chcemy wystartować w październiku przyszłego roku - mówi Kawski.
Gęsina na 11 listopada... Forpocztą drobiarskiej kampanii ma być już w listopadzie i grudniu kampania namawiająca nas do jedzenia gęsi. - Przed wojną jedzono gęsinę na święto św. Marcina. Tradycja wywodziła się jeszcze z Prus. Dziś choć jesteśmy największym w Europie producentem gęsi, to 95 proc. mięsa eksportujemy na Zachód, głównie do Niemiec, gdzie jest to tradycyjna bożonarodzeniowa potrawa. Ale to wstyd, że sami nie doceniamy gęsiny. -mówi Kawski. Pierwsze billboardy, reklamy prasowe i spoty telewizyjne (przekaz będzie taki "proponujemy wam coś wyjątkowo wykwintnego, to gęsina") mamy zobaczyć 2 listopada, tuż przed przypadającym 11 listopada świętem św. Marcina, a równocześnie naszym Świętem Niepodległości.
- Amerykanie podczas Dnia Dziękczynienia jedzą indyki, my możemy mieć gęś - mówi Kawski. To nie pierwszy pomysł na rozpropagowanie jedzenia gęsiny. Od lat starają się to robić u siebie władze woj. kujawsko-pomorskiego (tam z racji bliskości Prusów zwyczaj jej spożywania był kiedyś najpopularniejszy), ale teraz na promocję gęsi pójdzie 2,5 mln zł.
Zapasom mięsnych branż z zażenowaniem przyglądają się wegetarianie, którzy tuż po zapowiedziach kampanii mięsnej ruszyli z kontrą pod hasłem "Mięso nie krzepi" (m.in. zarezerwowali domenę Miesoniekrzepi.pl prowadząca do serwisu dla wegetarian). Cezary Wyszyński, szef Fundacji Viva, która walczy o prawa zwierząt, mówi: chuda pierś z kurczaka faktycznie może być ciut zdrowsza niż tłusta wieprzowina, ale jedno i drugie to mięso - mówi. Dodaje, że nachalne promowanie spożywania drobiu musi zapalać lampkę ostrzegawczą, choćby ze względu na nieludzkie warunki, w jakich hoduje się na farmach kurczaki. - Dopiero teraz dowiadujemy się o planach drobiarzy i będziemy zastanawiać się jak na nie odpowiedzieć - mówi Wyszyński.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl