Edyta Błaszczak: Dlaczego walczy pan o zerowy VAT na książki?
Tomasz Piątek: - Bo nasza cywilizacja jest oparta na słowie pisanym i drukowanym. Nasz sposób myślenia, dowodzenie logiczne, przywiązanie do faktu, dowodu, dotrzymywanie obietnic - wszystkie te rzeczy są niemożliwe w kulturze opartej na słowie mówionym. Jak mówili Rzymianie: tylko to zostanie zapamiętane, co jest zapisane. Jednak przede wszystkim czytanie uczy ludzi koncentracji oraz zapamiętywania danych i faktów. To powinno odbywać się za pomocą książki tradycyjnej lub elektronicznej, a nie przez internet. Kiedyś ludzie narzekali, że 20 kanałów telewizji prowadzi do tego, że przeskakując z programu na program, niczego nie ogląda się do końca, a więc niczego się nie rozumie, nie zapamiętuje. Teraz istnieją miliardy stron, efekt niezrozumienia jest zwielokrotniony.
Boi się pan przyszłości bez czytania?
- Chcę, żeby nasze dzieci czytały książki. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie uratować cywilizację. Jeśli nie uratujemy książki, to nie uratujemy czytania - jako treningu myślenia i odczuwania. Staniemy się społeczeństwem, w którym nikt z nikim nie będzie mógł się dogadać, z nikim na nic nie będzie można się umówić. Boje się powrotu średniowiecza, kiedy zniszczenie tradycji literackich spowodowało zawalenie się struktur państwowych i rozpad społeczeństwa. Żeby do tego nie doszło, potrzebne są biblioteki, łatwy i tani dostęp do książki oraz zupełnie inna szkoła. Jestem za radykalnymi rozwiązaniami - wychowanie dzieci powinno być oparte na zakazach i ograniczeniach - nie mówię oczywiście o przemocy. Ale tak jak nie dajemy dzieciom alkoholu do 18 tego roku życia, tak samo powinniśmy je trzymać z dala od kultury audiowizualnej, od gier i filmów. Młody człowiek powinien mieć dwie rozrywki do osiemnastki: sport i książki.
To raczej niewykonalne.
- Mówi się nam, że wiele rzeczy jest niewykonalnych - chociażby utrzymywanie bibliotek w czasach internetu. Utrzymywanie związków zawodowych, żeby ludzie mieli szansę na godziwe pensje w zakładach prywatnych. Mówi się nam całą masę takich rzeczy. To jest ideologia, psychologia. Nauczyłem się w ośrodku dla narkomanów jednej rzeczy - jeśli jakaś społeczność zbierze się do kupy i się na coś umówi, to jest to możliwe do przeprowadzenia. Na tym polega demokracja: na coś się umawiamy, przegłosowujemy to i tego przestrzegamy.
Umowy społeczne, od ustępowania miejsca starszej pani do przekraczania prędkości, są nagminnie łamane.
- Nie szanujemy danego słowa, bo nie czytamy książek. Tu się zaczyna brak szacunku dla słowa, myśli, zobowiązania.
Wiele osób myśli, że sprawa z 0 proc. VAT-u na książki jest przegrana - bo trzeba by otworzyć ponownie negocjacje z Unią Europejską, a to proces skomplikowany, czasochłonny, niemożliwy do wykonania przez cztery miesiące.
- Trzeba walczyć o zerowy VAT na książki, nawet gdyby cały świat pukał się w czoło. Na ile znam nasz rząd, Donald Tusk nie stanie na głowie, bo woli niewykształconych wyborców, którymi rządzi za pomocą reklamy. Jeśli sami czegoś nie wywalczymy, to się nie wydarzy. Wydawało się, że nasze miasta po prostu muszą być oklejone szpecącymi reklamami. Po naciskach społecznych Bydgoszcz chce teraz wprowadzić zakaz wieszania reklam w centrum poza ręcznie malowanymi szyldami. Jest w tej chwili ogromna próżnia polityczna w Polsce, ale w tej próżni każdy gest znaczy bardzo dużo.
Setki przeciwników pod krzyżem i nic to nie dało.
- Akurat krzyż przed Pałacem Prezydenckim jest na rękę rządowi, odciąga od kwestii podwyższania podatków.
W sprawie VAT-u nie walczymy z naszymi politykami, szefami, urzędami tylko z machiną Unii Europejskiej...
- Szwedzi tez walczą z Unią Europejską, ponieważ nie chcą dopuścić alkoholu do wolnego obrotu. To jest właśnie przykład podmiotowego prowadzenie polityki, nie to co nam proponuje PiS, że pomachamy szabelką i sztandarem i powiemy, że jesteśmy wielkim mocarstwem, które powstrzymało rosyjskie zło i nagle przez to staniemy się podmiotowymi. Będziemy podmiotowi wtedy, kiedy będziemy prowadzili odrębną politykę. Może w tej chwili to brzmi fantastycznie, że jakieś polskie rozwiązanie może być lepsze od unijnego, ale trzeba walczyć.
Nie stać mnie na kupno mojej własnej książki
Igor Nazaruk: Czy powinniśmy apelować o podjęcie działań, które pozwolą utrzymać zerową stawkę VAT-u na książki?
Magdalena Grochowska, nominowana do Nagrody Nike 2010 za książkę "Jerzy Giedroyć. Do Polski ze snu".
- Oczywiście, należy zrobić wszystko, aby ochronić książkę. Naszego społeczeństwa nie stać na regres i analfabetyzm. Mój głos jest głosem czytelnika, który w tym momencie nie zawsze może sobie pozwolić na luksus, jakim jest książka. Moja ostatnia książka kosztuje ok. 50 zł. Muszę przyznać, że chyba nie byłoby mnie stać na jej zakup.
Dlaczego Polacy coraz mniej czytają? Czy chodzi tylko o ceny książek, czy może problem leży gdzie indziej?
- Na pewno ogromnym ograniczeniem są wysokie ceny. Ale wydaje mi się też, że dziś ludzie szukają coraz łatwiejszych rozwiązań, dróg na skróty. Młodzi wykorzystują nowoczesne technologie żeby poznawać świat i komunikować się z nim. To powoduje inną, nieznaną mi wizję otaczającej nas rzeczywistości. Świat wysyłając nam ciągle miliony obrazków wydaje się bliższy. Jednocześnie, według mnie - niebezpiecznie uproszczony i jednowymiarowy. Wchodzimy, dotykamy i wychodzimy. Jedynie się ślizgamy po powierzchni. Nie towarzyszy temu żadna głębsza refleksja. Ja od 15 lat nie mam telewizora i ciągle ołówek jest moim medium. Piszę i wysyłam listy, nie SMS-y czy MMS-y.
W 1999 roku, kiedy toczyła się pierwsza bitwa w sprawie VAT-u na książki - Wisława Szymborska i Czesław Miłosz podpisali się pod apelem: "Państwo, w którym ponad połowa obywateli nie przeczytała w ubiegłym roku ani jednej książki, nie powinno czerpać korzyści ze słowa drukowanego". Dlaczego teraz literaci nie zabrali głosu w dyskusji?
- Nie chciałabym wypowiadać się za środowisko literackie. Ostatnie trzy lata spędziłam w bibliotekach studiując tysiące tekstów i pracując nad książką. Jeszcze raz powtarzam, jestem skromnym czytelnikiem, który popiera wszelkie działania mogące utrzymać zerowy VAT na książki.
Źródło: Dziennik Metro