"Głos Ludu" ukazuje się od 1946 r. To jedyny polski dziennik, który czyta ok. 40 tys. Polaków mieszkających w Czechach, głównie na Zaolziu. Można w nim poczytać o sprawach lokalnej społeczności, wydarzeniach kulturalnych, znaleźć ogłoszenia miejscowych polskich firm. - Czytam go prawie od początku i nie wyobrażam sobie dnia bez "Głosu" - mówi Gertruda Malik z Czeskiego Cieszyna.
Gazeta ukazuje się trzy razy w tygodniu w nakładzie 15 tys. egzemplarzy. Wydawana jest przez Kongres Polaków w Republice Czeskiej, który dostaje dotację z czeskiego Ministerstwa Kultury. 6 mln koron rocznie (960 tys. zł) to połowa środków potrzebnych, by pismo mogło się ukazywać. Reszta pochodzi ze sprzedaży gazety i reklam.
- W sierpniu spadła na nas informacja, że Ministerstwo Kultury, podobnie jak inne resorty, tnie wydatki w ramach oszczędności ogłoszonych przez czeski rząd - mówi Marek Słowiaczek, pełnomocnik wydawnictwa PolPress, dzięki któremu "Głos" się ukazuje.
- Roczna dotacja została obcięta o milion koron (160 tys. zł). Na ostatni kwartał mamy dostać jedynie 300 tys. koron.
Wydawnictwo tymczasem już na początku roku rozdysponowało dotację w pełnej wysokości - na druk, podatki, pensje. - Musieliśmy z koloru przejść gazetę czarno białą - mówi redaktor naczelny Tomasz Wolff. Inne rozważane ruchy to wydawanie gazety dwa razy w tygodniu oraz obniżenie pensji.
PolPress napisał do Ministerstwa Kultury w Pradze, ale na razie nie dostał odpowiedzi. Z nieoficjalnych źródeł dowiedział się, że w przyszłym roku też dostanie o milion mniej. - Zwrócę się do moich kolegów w Senacie, żeby jeszcze raz zająć się tą sprawą. Nie może być tak, że obcina się środki obiecane w rocznym budżecie - zadeklarował czeski senator Igor Petrov.
Polacy z Zaolzia proszą o pomoc Warszawę. - Napisaliśmy do kancelarii prezydenta, Sejmu i Senatu. "Głos Ludu" to najdłużej wychodzące pismo na Śląsku i Morawach, także wśród gazet czeskich. Nie może być tak, że jedyny dziennik polski dziennik w Czechach musiał obniżać poziom z powodu oszczędności - alarmuje Józef Szymeczk, prezes Kongresu Polaków.
Do pomagania Polakom za granicą zobligowane są Senat i Wspólnota Polska. Dostają na to pieniądze z budżetu. W tym roku to 50 mln zł. - Jeszcze we wrześniu, a najpóźniej w październiku będzie posiedzenie senackiej Komisji ds. Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. Osobiście będą w tej sprawie interweniował - deklaruje senator Bronisław Korfanty, wiceprzewodniczący komisji. Pośpiech jest wskazany, ponieważ wnioski o dotacje można składać tylko do końca października.
- Żadnego pisma w sprawie "Głosu Ludu" jeszcze nie dostałem, ale o kłopotach gazety wiem z innych źródeł - mówi Marek Borowski, przewodniczący sejmowej komisji Łączności z Polakami za Granicą. Obiecuje, że będzie starał się naciskać na Senat i Wspólnotę Polską. Ta o kłopotach polskiej gazety dowiedziała się od "Metra". Nowy prezes, Longin Komołowski, był wczoraj nieuchwytny. Do chwili zamknięcia tego numeru "Metra" nie odpowiedziała nam również Kancelaria Prezydenta.