Zajmujący się planowaniem kariery portal Lookus.pl przyjrzał się dwóm wyszukiwarkom pracy Jobrapido - w Polsce i Niemczech. W październiku w polskim oddziale ukazało się 117 532 ofert pracy, a w niemieckim osiem razy więcej. Według Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy z Norymbergi, w Niemczech brakuje 3 mln pracowników. 70 proc. firm ma problemy ze znalezieniem rąk do pracy.
Od 1 maja 2011 r. braki mają wypełniać imigranci z nowych państw UE - nie będą już potrzebowali żadnych zezwoleń na pracę w RFN. Minister gospodarki Rainer Brüderle proponuje nawet, by wypłacać im "powitalne" (stawki jeszcze nie ustalono). Na kandydatów w Turyngii już czekają darmowe kursy językowe i płatne praktyki.
Niemcy nie ukrywają, że najbardziej liczą na Polaków. Szczególnie na inżynierów i informatyków. Średni wiek tych pierwszych wynosi w Niemczech ok. 50 lat. Brakuje ich 36 tys. W informatyce jest 28 tys. wolnych posad - prawie o połowę więcej niż rok wcześniej.
- Pożądani są też robotnicy i pracownicy niewykwalifikowani - mówi Łukasz Gajewski, założyciel Lookus.pl. Portal wyliczył, że brakuje 15 tys. pielęgniarek, i 80 tys. opiekunów dla starszych osób (choć jako opiekunowie pracuje już ok. 100 tys. Polaków). Od zaraz posadę dostaną budowlańcy, fryzjerzy, hydraulicy, elektrycy, spawacze, stolarze, murarze, elektrycy, hydraulicy, malarze, pracownicy gastronomii i hotelarstwa, a nawet nauczyciele. Warunkiem jest znajomość języka, ale na fizycznych stanowiskach tylko na jako takim poziomie.
Według GUS, w 2009 r. w Niemczech już pracowało 415 tys. Polaków. Zdaniem Kamila Rakoczego z zespołu doradców strategicznych premiera, drugie tyle może wyjechać po 1 maja 2011 r. - Szacuje się, że po 2004 r. do różnych krajów Europy wyjechało za pracą ok. 2 mln Polaków - przypomina prof. Krystyna Iglicka z Centrum Stosunków Międzynarodowych, od lat badająca migracje. - Gdyby teraz pojechało do Niemiec kolejne pół miliona, skutki dla naszej gospodarki byłyby gorsze. Dziś mamy niższe bezrobocie niż sześć lat temu, więc wyjeżdżać będą ci, którzy mogliby pracować w Polsce. Skuszą ich wyższe zarobki i lepsze warunki pracy.
Już teraz ok. 300-400 tys. Polaków co roku wyjeżdża do Niemiec w ramach samozatrudnienia i prac sezonowych. Zdaniem prof. Iglickiej, gdy znikną formalne przeszkody, wielu młodych tam zostanie i ściągnie rodziny. Zarobione pieniądze będą wydawać nad Odrą.
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) ocenia, że w nadchodzących latach starzejąca się Polska będzie cierpiała na brak rąk do pracy w takim samym stopniu jak RFN. Kto zastąpi tych, których wydrenują Niemcy? - Powinniśmy przyciągnąć Ukraińców i Białorusinów, a także Chińczyków i Wietnamczyków - radzi prof. Iglicka.
Średnie zarobki w Niemczech i w Polsce- Fryzjer: 1,56 tys. euro i 1,5 tys. zł.
- Hydraulik: 2,15 tys. euro i 2,5 tys. zł.
- Inżynier budowlany: 3,4 tys. euro i 3 tys. zł.
- Sprzątaczka: 1,8 tys. euro (minimum 7-8 euro na godzinę) i 1,3 tys. zł.
- Barman: 3,1 tys. euro i 1,65 tys. zł.
- Prace w ogrodnictwie: 1,9 tys. euro i 1,8 tys. zł.
- Informatyk: 3,8 tys. euro i 3 tys. zł.
- Mechanik samochodowy: 2,2 tys. euro i 2,8 tys. zł.
Dziennikarz: 4,3 tys. euro i 3 tys. zł.
Dane według portalu Lookus.pl Czy warto szukać pracy poza granicami Polski? Napisz do nas:
metro@agora.pl