Z roku na rok ZUS-owi brakuje więcej - tylko w zeszłym roku, by wypłacić emerytury dostał z budżetu ok. 60 mld zł. Tych pieniędzy nie wyczarowano - skarb państwa musiał emitować kolejne obligacje. A że wg prognoz w ciągu pięciu lat ZUS-owi może zabraknąć już grubo ponad 300 mld zł, rząd czuje, że coraz bardziej pali mu się grunt pod nogami i od miesięcy gorączkowo szuka rozwiązań.
Najnowszym pomysłem jest przekazywanie OFE zamiast gotówki specjalnych obligacji emerytalnych. Ten pomysł ujawnił wczoraj w TVN CNBC szef doradców strategicznych premiera Michał Boni. Tłumaczył, że obecnie rząd sprzedaje OFE obligacje (czyli pożycza od nich pieniądze) po to, żeby przekazać gotówkę tym samym OFE. - Zamiast tego dosyć skomplikowanego procesu, w jakiejś części to minister finansów mógłby emitować obligacje emerytalne dla funduszy emerytalnych.
OFE nie mogłyby nimi handlować (OFE odsprzedawałyby je państwu w momencie naszego przejścia na emeryturę), nie zwiększałyby długu państwa, a ich oprocentowanie byłoby równe wzrostowi gospodarczemu.
Ekonomiści nie zostawiają na pomyśle suchej nitki. Według Marka Rogalskiego, analityka BOŚ pomysł, by oprocentowanie obligacji emerytalnych było równe wzrostowi gospodarczemu zmniejszy emerytury Polaków: - Dziś mamy wzrost PKB rzędu 3,5-4 proc. Oprocentowane tak obligacje emerytalne, dawałyby dużo niższy dochód niż zwykłe obligacje skarbowe, w które dziś inwestują OFE, a których rentowność osiąga dziś od 4,77 proc. (w przypadku 2-letnich), do 5,95 proc. (10-letnie). Ale dziś mamy dobrze rozwijającą się gospodarkę. Co jeśli będzie ujemny wzrost gospodarczy? Państwo będzie zabierało pieniądze OFE?
Ekonomiści przypominają też, że jeszcze dzień wcześniej premier Donald Tusk obiecywał, że reforma emerytalna nie naruszy podwalin obecnego systemu. - Rząd wyraźnie boi się podjąć decyzję o likwidacji OFE i być może chce to zrobić małymi kroczkami. Gdy zamiast gotówki OFE dostaną obligacje, z którymi nic nie będą mogły zrobić, łatwiej będzie wykazać, że są niepotrzebne. Dlatego cały ten pomysł to odwlekanie problemu reformy systemu emerytalnego na przyszłość - ocenia Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
Jeżeli OFE zamiast 24 mld zł rocznie, dostawałyby obligacje emerytalne, dla rządu oznaczałoby to właśnie tyle oszczędności.
- Na razie nie przesądzamy, czy OFE miałyby dostawać obligacje emerytalne w zastępstwie za część czy za całość należnej gotówki. Teraz najważniejsze jest to, czy Komisja Europejska zgodzi się, by obligacje emerytalne zostały wyłączone z liczenia naszego długu i deficytu. Bo jeśli nie, to pomysł przestanie mieć sens - mówi Bogusław Grabowski, członek rady gospodarczej przy premierze, która opracowała cały plan.
Stanowisko Komisji Europejskiej poznamy w drugiej połowie grudnia, kiedy premier Tusk przedstawi pomysł z obligacjami na szczycie Unii w Brukseli. Jeżeli pomysł nie przejdzie - rząd powróci do analizowania konkurencyjnego pomysłu emerytalnego minister pracy Jolanta Fedak, która chce obniżenia lub zawieszenia składek do OFE.