- Nowelizacja ustawy o finansach publicznych ma w sobie szereg bardzo ważnych rozwiązań i jedną łyżkę dziegciu, którą jest ryzykowna chęć cofnięcia możliwości łączenia emerytury i pracy przez emerytów - oświadczył wczoraj w Wiśle prezydent Bronisław Komorowski.
Osoby, które po przejściu na emeryturę pozostały na etacie w dotychczasowej firmie, będą teraz musiały wybierać pomiędzy emeryturą a pensją. To skutek rządowej ustawy o finansach publicznych, którą właśnie podpisał prezydent. Przepisy zaczną obowiązywać w październiku 2011 roku. Rząd liczy, że zaoszczędzi na tym 700 mln złotych rocznie, bo tyle mniej wypłaci emerytur.
- Podważa się zaufanie do państwa. Dwa lata temu wprowadzono możliwość łączenia etatu z emeryturą, a teraz się to zabiera. Choć tyle się mówi, że powinniśmy dłużej pracować. Przecież tych zwolnionych osób nikt z powrotem nie zatrudni - krytykuje ustawę posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska, liderka stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza.
Związkowcom i części pracodawców także nie podobają się nowe przepisy, bo wypchną z rynku starszych, doświadczonych pracowników, zarzucają im także niezgodność z konstytucją. Ale część pracodawców popiera rząd. - Emerytura ma zapewnić dochód po pracy, a nie być dodatkiem do pensji. W naszym interesie jest, żeby ludzie jak najpóźniej przechodzili na emerytury, bo dostaną wyższe świadczenia - tłumaczy ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz.
Ale sprawa nie jest jeszcze przesądzona, bo prezydent Komorowski choć podpisał rządową ustawę, zapowiada, że wystąpi z własnym projektem przepisów, która pozwoli nadal łączyć emerytom etat ze świadczeniem z ZUS. Kancelaria prezydenta podkreśla, że powrót do zakazu pobierania emerytury spowodował lawinę apeli i wystąpień do prezydenta, żeby się temu sprzeciwić.
Prezydent podkreślił, że nowelizacja ustawy "musiała być podpisana dlatego, że jest to ważna ustawa z punktu widzenia skutków finansowych istotnych dla państwa". Zapowiedział, że przedstawi inicjatywę ustawodawczą, "która nie zabierałaby emerytom tego, co mają w tej chwili". Deklarację prezydenta natychmiast skrytykował SLD, nazywając ją chocholim tańcem.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl