http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Raport MAK: winni polscy piloci

Mariusz Jałoszewski, kol, pap, gazeta.pl
2011-01-12, ostatnia aktualizacja 2011-01-13 13:57

Rosyjska komisja winą za katastrofę w Smoleńsku obarcza wyłącznie Polaków. Samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim rozbił się, bo piloci zignorowali ostrzeżenia o mgle i wywierano na nich presję by lądowali na źle wyposażonym lotnisku. Wpływu na przyczyny tragedii, nie miała natomiast praca miejscowych kontrolerów

Transkrypcja w animacji MAK
Fot. vesti.ru
Transkrypcja w animacji MAK
W raport z dochodzenia Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego Rosjanie nie podają zbyt wielu nieznanych dotąd faktów, ale nie pozostawiają złudzeń, że za śmierć 96 osób na pokładzie, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego są winni nasi piloci. Załoga wiedziała, że w Smoleńsku jest fatalna widoczność, mimo to zdecydowała się lądować, bez formalnej zgody Rosjan. Do katastrofy mieli też przyczynić się pasażerowie, którzy wchodzili do kabiny. Był to szef protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana i szef wojsk lotniczych gen. Andrzej Błasik. Z analiz ekspertyz psychologicznych wynika, że już sama ich obecność wywierała na pilotów presję psychiczną. Dodatkowo gen. Błasik miał we krwi 0,6 promila alkoholu, czyli to tyle, ile po wypiciu np. dwóch piw. Dowódca nie pomagał jednak pilotować samolotu.

Polska jeszcze w grudniu złożyła do raportu obszerne zastrzeżenia. Na 148 stronach wyliczono, że analiza wypadku jest czasem zbyt pobieżna. Nasze zarzuty dotyczą też tego, że MAK nie ocenił na ile wyposażenie lotniska i praca tamtejszych kontrolerów lotu mogły przyczynić się do tragedii. Uwagi dołączono co prawda do raportu, ale w głównym dokumencie uwzględniono tylko 20-25 proc., uwag technicznych.

Rząd na raport na razie reaguje spokojnie. Premier Donald Tusk o sprawie wypowie się dopiero dziś, bo wczoraj wracał z urlopu we Włoszech. W grudniu zapowiedział, że projekt raportu MAK jest nie do zaakceptowania.

Szef MSWiA Jerzy Miller, który jednocześnie odpowiada za przygotowanie raportu polskiej komisji badającej katastrofę, nie winił Rosjan. - Nasze uwagi nie podważają przyczyn katastrofy z raportu MAK - podkreślał. Ale dodał, że obie strony nie były przygotowane do tego lotu, podobnie jak 7 kwietnia, gdy w Katyniu był Tusk.

To aluzja do tego, że wciąż trzeba wyjaśnić pracę kontrolerów, czy mogli zapobiec lądowaniu i rozbiciu. Jako przykład minister podał rosyjskiego iła, który chciał lądować przed prezydenckim tupolwem i o mało się nie rozbił. A to ma świadczyć, o tym, że już wtedy należało zamknąć smoleńskie lotnisko. Kiedy będzie gotowy polski raport w tej sprawie? Nie wiadomo, podobnie jak nie wiadomo, kiedy śledztwo zakończy polska prokuratura i kiedy odzyskamy wrak Tu-154. Szczątki samolotu przejmują teraz wyjaśniający sprawę - rosyjscy śledczy.

Rząd czeka teraz natomiast ostra przeprawa z opozycyjnym PiS. Jarosław Kaczyński uznał, że kształt końcowego raportu MAK jest wynikiem decyzji, które podjął premier Donald Tusk. - Oddano śledztwo ws. katastrofy Rosjanom i zaniechano wszelkich działań, które by pozwoliły na zaangażowanie w tę sprawę, także czynników związanych z Unią Europejską - wytykał Kaczyński. Rząd tłumaczy, że musiał zgodzić się na stosowanie konwencji chicagowskiej, która prowadzenie śledztwa oddała Rosjanom.

Według eksperta międzynarodowego prawa lotniczego prof. Marka Żylicza, Rosjanie naruszyli jednak aneks do tej konwencji.

- Po zapoznaniu się Rosjan z polskimi uwagami do raportu - zgodnie z aneksem 13. do konwencji chicagowskiej - powinny były nastąpić konsultacje - uważa Żylicz.

Nie wiadomo czy Polska może się odwołać od raportu do Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego. Według Ryszarda Kalisza z SLD tak, ale na międzynarodowy arbitraż muszą się też zgodzić Rosjanie.

Przyczyny katastrofy według raportu MAK

- Lot do Smoleńska miał status międzynarodowego. Oznacza to, że to jego dowódcy są odpowiedzialni za jego przebieg i biorą odpowiedzialność za decyzje podjęte w trakcie lotu.
- Samolot przed wylotem był sprawny. Silniki oraz inne systemy działały prawidłowo, nie było też wybuchów przed zderzeniem z ziemią.
- W organizacji lotu wystąpiły istotne braki dotyczące przygotowania załogi i wyboru dodatkowych lotnisk.
- Załoga rządowego Tupolewa lecącego do Smoleńska była niewłaściwie przygotowana do lądowania na lotnisku Siewiernyj.
- Załoga zademonstrowała niewystarczające przygotowanie, włączając automatyczny ciąg przy próbie lądowania na lotnisku, które nie miało systemu ILS.
- Piloci byli kilkakrotnie informowani o tym, że warunki atmosferyczne nie są dobre. Informacje pochodziły od dyrekcji lotniska Siewiernyj, władz Białorusi, nad którą przelatywał samolot, oraz od załogi polskiego Jaka, który wcześniej wylądował w Smoleńsku. Nie było zgody wieży na lądowanie.
- W kokpicie znajdowały się dwie osoby postronne - w tym dowódca sił powietrznych - gen. Andrzej Błasik. Generał miał alkohol we krwi - 0,6 promila. Kim była druga osoba? Nie wiadomo.
- Na dowódcę samolotu Tu-154M była wywierana presja psychiczna, m.in. dlatego, że w kokpicie znajdował się szef sił powietrznych. Stwierdzono, że załoga obawiała się negatywnej reakcji "głównego pasażera".
- Nie ma zapisu wskazującego, że prezydent Lech Kaczyński polecił lądowanie w Smoleńsku.
- Samolot schodził do lądowania zbyt stromo i za szybko. Wysokościomierz w samolocie mylił się o 170 metrów.
- Niedostatki w infrastrukturze lotniska w Smoleńsku i nie najlepszy stan techniczny urządzeń rejestrujących na lotnisku nie były przyczyną katastrofy.
- Na kontrolerów z wieży w Smoleńsku, nie wywierano żadnych nacisków, presji.
- Żadne z uchybień prowadzących do katastrofy nie obciąża strony rosyjskiej.

Polskie uwagi do projektu raportu MAK

- Stan i przygotowanie lotniska w Smoleńsku były na tyle niezadowalające, że nie powinno być zgody na lądowanie.
- Rosjanie nie powinni byli wydać zgody na lot polskiego samolotu bez rosyjskiego lidera - nawigatora znającego lotnisko docelowe.
- MAK bezzasadnie podważa wiarygodność szkolenia w ośrodku PLL LOT, które w 2005 r. odbył kpt. Arkadiusz Protasiuk.
- Rosjanie nie przekazali tuż przed startem Tu-154 ostrzeżenia o wystąpieniu tego dnia na lotnisku w Smoleńsku warunków uniemożliwiających lądowanie.
- Polacy nie dostali też - jak zaznaczono "mimo pisemnych próśb" - aktualnych danych aeronawigacyjnych lotniska.
- Załoga Tu-154M była błędnie informowana przez rosyjskich kontrolerów lotu o właściwym położeniu na kursie i ścieżce.
- Nie rozstrzygnięto celu, w jakim dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik znalazł się w kabinie. Dowódca sił powietrznych nie ingerował też aktywnie w proces pilotowania.
- Rosyjska Grupa Kierowania Lotami zbyt późno wydała komendę przerwania podejścia do lądowania.
- Pominięcie w projekcie raportu MAK działań kontrolera lotu Nikołaja Krasnokutskiego może świadczyć o chęci ukrycia niedociągnięć w procesie decyzyjnym na nadrzędnych stanowiskach kierowania ruchem lotniczym w Rosji.

Powidzieli

Jerzy Miler, szef MSWiA
Nie polemizujemy z zarzutami postawionymi przez MAK stronie polskiej. Sami postawilibyśmy te zarzuty, to dla nas jest oczywiste.

Tatiana Anodina, szefowa MAK
Obecność w kabinie dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusza Kazany i dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika oraz przewidywana negatywna reakcja prezydenta Lecha Kaczyńskiego stanowiła presję na załogę Tu-154M, by lądować w Smoleńsku.

Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Mamy tu do czynienia z zespołem spekulacji, w gruncie rzeczy na niczym nie opartych. Raport MAK jest zakpieniem sobie z Polski, a także wykorzystaniem postawy Donalda Tuska i obecnego rządu.

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości
Trochę za szybko MAK opublikował ten raport. Rozumiem nacisk opinii publicznej, ale boję się, że mogło się to odbyć kosztem precyzji. Oficjalny raport z katastrofy samolotu Concorde na lotnisku Charles'a de Gaulle'a w Paryżu opublikowano dopiero po siedmiu latach.

Ryszard Kalisz (SLD), szef komisji sprawiedliwości
Raport w jednej kwestii jest dla mnie wątpliwy. Byłbym dużo bardziej zadowolony, gdyby dużo więcej powiedziano o działalności kontrolerów ruchu lotniczego i o przygotowaniu lotniska.

Andrzej Halicki (PO)
Raport to ważne źródło wiedzy dla polskich prokuratorów. Jest wiarygodny od strony faktograficznej.

Elżbieta Jakubiak, wiceszefowa klubu PJN
Raport uważam za niewiarygodny, nierzetelny, (...) szkodzący Polsce i dobremu imieniu państwa. Wszystko, co zostało powiedziane jest kpiną z Rzeczypospolitej.

Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL
Na pewno nie jest tak, że strona rosyjska nie ponosi żadnej winy za katastrofę smoleńską; czuję jakby ktoś dał mi w twarz.

W internecie wrze

gazeta.pl
cotbus76: Nie, żebym bezgranicznie ufała braciom ze Wschodu, lecz aby obalić ich wersję, trzeba mieć dowody i opinie ekspertów, a nie emocje i bogoojczyźniane sentymenty. Prawdę o tym, co się stało, pasażerowie i załoga zabrali do grobu. My możemy jedynie ustalić najbardziej prawdopodobne przyczyny i scenariusz przebiegu zdarzenia. A to wymaga czasu i chłodnego podejścia, co w tej chwili obecnej jest niemożliwe. Ów scenariusz poznamy pewnie dopiero po latach, gdy sprawą zamiast polityków, zajmą się historycy.
mayoz: Nie rozumiem, dlaczego PiS nie dopuszcza myśli, że główną przyczyną katastrofy był błąd załogi. Gdyby samolot rozbił się np. w USA, to też by tak było? To jest chyba tylko dlatego, że katastrofa miała miejsce w Rosji.

salon24.pl
Krzysztof Leski: Ten raport nie jest dla Polski zły. W gruncie rzeczy to prezent ( ). Owszem, etap "badania przyczyn technicznych" jest zamknięty - trzeba więc odpowiedzieć w kategoriach dyplomatycznych, na arenie międzynarodowej. Wyliczyć wszystko, co MAK pominął - i ogłosić, że raport tak wybiórczy stawia Rosję poza nawiasem społeczności międzynarodowej. Bowiem wyklucza jakiekolwiek zaufanie.

niezalezna.pl
Prawicowy portal podgrzewający co dzień spiskowe teorie dotyczące katastrofy nie wytrzymał wczoraj naporu internautów i przez kilka godzin był niedostępny. Gdy wreszcie udało się na niego wejść, można było przeczytać, że raport MAK był już gotowy dniu katastrofy, a to, co wczoraj opublikowano to, piąty rozbiór Polski. Internauci widzą już prezydenta Komorowskiego i premiera Tuska przed Trybunałem Stanu, a o Rosjanach mówią tylko, by podkreślić, że ci "kłamią jak z Katyniem".

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów