1.Jesteśmy zbyt zaniepokojeni niestabilną sytuacją na rynku pracy i przyduszeni niskimi zarobkami, aby brać się za rodzenie dzieci. Pracodawcy i państwo nie tworzą sprzyjających warunków do pogodzenia obowiązków zawodowych z rodzinnymi. Zdaniem autorów ministerialnego raportu przyszłych pracowników pyta się podczas rekrutacji o plany rodzicielskie (choć to od wielu lat niezgodne z prawem) i niechętnie zatrudnia się kobiety planujące w najbliższej przyszłości założenie rodziny. Pokutuje przekonanie, że będą kiepskimi pracownikami. Firmy niechętnie godzą się na bardziej elastyczny tryb pracy. Niewielu młodych rodziców może liczyć na przywilej pracy z domu, który umożliwiłby jednoczesną opiekę nad dziećmi.
2.Młodym rodzicom jest bardzo trudno utrzymać stopę życiową sprzed urodzenia dziecka. Autorzy raportu krytykują "becikowe". Ale nie promują innych form publicznej pomocy, które młodzi emigranci z Polski poznali np. w Wielkiej Brytanii. W Polsce bardzo trudno jest zapewnić dziecku opiekę w godzinach pracy rodziców. Niewielu Polaków stać na zatrudnienie niani, a w żłobkach i przedszkolach brakuje miejsc. Jedno z rodziców, zwykle matka, rezygnuje więc z pracy.
3.Model partnerski u nas kuleje. Deklaracje młodych mijają się z praktyką. Niedoszłe matki realistycznie zakładają, że ich partnerzy nie będą chcieli opiekować się dziećmi i pomagać w domu. Matka poświęca tygodniowo przeciętnie 403 minuty na opiekę i zabawę z dzieckiem, ojciec dziecka - 223 minuty. Zakupy robi 52 proc. kobiet i tylko 17 proc. ich partnerów (razem kupuje 32 proc.)
***Badanie przeprowadziło Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich i Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w 2009 r. To ponad 120 pogłębionych wywiadów i dyskusji z ponad 120 Polakami w wieku 25-45 lat, mieszkańcami miast.
Według GUS przyrost naturalny w Polsce maleje nieprzerwanie od 1984 roku. W latach 2003-2005 był ujemny. Do 2030 roku będzie nas mniej o 2 mln. I nie będzie miał kto pracować na emerytów. Ostatnio nieco się poprawiło, bo w wiek rozrodczy wszedł wyż demograficzny z początku lat 80.
Ale mieszkanki dużych miast coraz później decydują się na macierzyństwo. Polska należy też do państw o najmniejszym wskaźniku dzietności w Europie. We Francji, Irlandii i Szwecji państwo i pracodawcy są bardziej przyjaźni wobec planujących dzieci rodziców.
Raport został opublikowany przed głosowaniem przez Senat rządowej ustawy żłobkowej. Krytycy podkreślają jednak, że ta ustawa to za mało, aby młodzi Polacy nie bali się mieć dzieci.
Decyzję o dziecku odkładam z roku na rok - opinie młodych PolekUrzędniczka w ministerstwie zdrowia, 32 lataMam faceta od czterech lat. On pracuje w znanej firmie teleinformatycznej. Oboje nieźle zarabiamy. Mamy mieszkanie na kredyt we frankach. Na razie nie zdecydowaliśmy się na dziecko. Rozmawiamy o tym co jakiś czas, ale odkładamy decyzję na później. Choć pracuję w administracji publicznej, to boję się, że po urlopie macierzyńskim nie będę miała dokąd wrócić. Mój szef krzywi się na zwolnienia lekarskie na dziecko. Jeżeli któraś koleżanka zdecydowała się na trzy takie zwolnienia w ciągu roku, to kończyło się wezwaniem do dyrektora na dywanik i tłumaczeniem się. Dyrektor pytał m.in., "czy dzieckiem nie mogłaby zająć się babcia" i "od czego są żłobki".
Przedstawicielka handlowa, 31 latPochodzi z Zielonej Góry. Od studiów mieszka w Warszawie. Wynajmuje mieszkanie z chłopakiem. Raczej im nie brakuje, ale też nie oszczędzają.
- Faceci do ojcostwa dojrzewają bardzo późno. Nie są w stanie sprostać wymaganiom stawianym przez kobiety. Mój partner jest młodszy ode mnie. Więc nie wiem, czy załapię się na dziecko, czyli czy mój facet na czas wydorośleje.
Urzędniczka w firmie telekomunikacyjnej, 30 lat- Firma, w której pracowałam z moim chłopakiem od początku kariery, upadała, więc nie zdążyliśmy pomyśleć o dziecku. Z miesiąca na miesiąc zarabialiśmy coraz mniej, w końcu musieliśmy szukać nowej roboty. Dopiero po pół roku udało nam się gdzieś zahaczyć. Mamy kredyt na mieszkanie i musieliśmy się zadłużyć. Posiadanie dzieci w dzisiejszych czasach to prawdziwy luksus. Dziś mam stałą umowę o pracę, ale szef, niby żartując, mówi, żebym poczekała z dzieckiem do czasu, kiedy do pracy wróci koleżanka z wychowawczego. Wolę nie sprawdzać jego poczucia humoru. Poza tym od mojego chłopaka słyszę, że boi się dzieci, bo są małe, kruche i krzyczą.
Czy odkładanie decyzji o posiadaniu dzieci lub całkowita z tego rezygnacja oznacza kryzys rodziny?dr hab. Joanna Mizielińska, socjolożka ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej- Wydaje się, że raport trafnie ocenił przyczyny. Sądzę, że aby Polacy chętniej decydowali się na dzieci, potrzebne jest dużo większe wsparcie państwa. Mam nadzieję, że wpłynie na to wchodząca niebawem w życie ustawa żłobkowa. Ale potrzebne jest także bardziej całościowe podejście i rozwiązania systemowe, które widoczne są w innych krajach europejskich - np. ulgi podatkowe dla wielodzietnych rodzin.
Dlaczego młodzi Polacy nie chcą mieć dzieci? Napisz do nas:
metro@agora.pl>> Przeczytaj także:
-
Posłuchała rządowej propagandy i założyła przedszkole. Dziś ma 300 tys. długu-
Dlaczego ojcowie nie chcą opiekować się dziećmi?