Akcję na Facebooku wymyślili 22-letni Piotr Stohnij i jego rówieśnik Łukasz Szymaszek - studenci IV roku stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka dni temu zaapelowali do internautów:
"Męczą Cię już słowa: Smoleńsk, Katyń, katastrofa, kontrolerzy, MAK? Nie chcesz wzniecać powstania? Masz dość polowania na winnego? Tak? TO ŚWIETNIE!!! Jest idealne rozwiązanie! Weź udział w inicjatywie na rzecz zdrowia psychicznego i emocjonalnego! Ogłośmy 3 lutego dniem bez Smoleńska. Bez mówienia o tym, co się stało, bez myślenia o tym, bez sprawdzania informacji, bez słuchania opinii. Bez emocji, Bez kłótni".
- Jesteśmy zmęczeni tym, że w mediach mówi się tylko o Smoleńsku - nie ukrywa Łukasz Szymaszek. - Oczywiście sprawę tej katastrofy trzeba wyjaśnić. I informować ludzi, gdy dzieje się coś naprawdę ważnego, takiego jak publikacja MAK. Ale mam wrażenie, że ostatnio mówimy wciąż o tym samym. Nie posuwamy się ani o krok do przodu, a z relacjonowanych przez media kłótni nic nie wynika. A Polska to nie tylko Smoleńsk. Na przykład za kilka miesięcy zaczyna się nasza prezydencja w Unii, ale o tym cisza.
Zainteresowanie akcją przeszło najśmielsze oczekiwania twórców. Wczoraj pomysł poparło już ponad 56 tys. internautów - od nastolatków po emerytów. - Trudno nad tym zapanować, bo pojawiają się ostre polityczne komentarze - mówi Piotr Stohnij. - Ale mogę zapewnić, że nie należymy do żadnej partii, nie mamy dziada w Wermachcie, moja rodzina od pokoleń jest polska. I nikt nam za to nie płaci.
Dlaczego Dniem bez Smoleńska ma być akurat 3 lutego? - Bo to dwa miesiące przed rocznicą katastrofy. W dyskusji o tej tragedii potrzebne jest schłodzenie atmosfery. Chodzi o to, byśmy się zatrzymali i spojrzeli z dystansem na to, co się stało. Czy się uda - zależy od nas samych i od mediów, które chcemy namawiać, by poparły nasz pomysł.
Dzień bez Smoleńska? Co Wy na to? Piszcie:
metro@agora.pl