Za linki do stron internetowych powszechnie używane na blogach, forach i w mailach chce się wziąć MSWiA. Obecne przepisy nie mówią bowiem wprost, do czego i pod jakimi warunkami można linkować, a do czego nie. Tymczasem na specjalistycznych portalach zajmujących się prawem w internecie od dawna toczy się dyskusja, czy pod wpisami na Facebooku lub na forach dyskusyjnych można umieszczać odsyłacze do innych stron i tekstów, plików z muzyką, czy filmików z YouTubie.
W czym problem? W prawie autorskim. Krążące w sieci linki mogą je łamać. Według niektórych opinii internauta podający odsyłacz do strony z piracką muzyką może być oskarżony o jej nielegalne rozpowszechnianie - a za to grożą nawet trzy lata więzienia. Z kolei internauta, który zamieszcza link do tekstu na jakimś portalu, może narażać na straty właściciela portalu, na którym tekst pierwotnie umieszczono. Wchodząc tam przez link, który dostaliśmy w mailu, od razu logujemy się na stronie z tekstem i pomijamy główną stronę portalu z reklamami. A właściciel portalu żyje z reklam i ilości kliknięć.
Kolejny problem: kto i w jaki sposób miałby pilnować przestrzegania ustawy? Monitorować fora? Policja, właściciel portalu, czy też artysta na własną rękę?
MSWiA chce to uregulować w ustawie o świadczeniu usług elektronicznych. Jej założenia znajdziemy pod
tym linkiem (jeszcze legalnym)
- Dzięki temu będzie mniej wątpliwości, bo dziś to, co wolno, określają sądy - podkreśla prawnik Piotr Waglowski z serwisu VaGla.pl. Jego zdaniem nie grozi nam całkowity zakaz linkowania, bo to tak, jakby zakazać powoływania się na materiały źródłowe w książkach.
Trudno przewidzieć, kiedy na podstawie założeń powstanie projekt ustawy i kiedy wejdzie on w życie.
Jakie linki będą zakazane? Zapytaliśmy o to w MSWiA. Ale odpowiedź resortu była ogólnikowa. O interpretację założeń do ustawy zawróciliśmy się więc do eksperta - Macieja Sobianka, specjalisty ds. bezpieczeństwa w internecie z firmy Panda Security.- Zabronione będą tylko te linki, które naruszają prawo, np. odsyłając do pirackiej muzyki, stron z pornografią dziecięcą, nawołujących do nienawiści rasowej.
- Uwaga! Internauta musi zdawać sobie sprawę, do czego linkuje. Jeśli nie będzie wiedział, że strona do której odsyła zawiera nielegalne treści, to nic mu nie będzie groziło.
- Zakazanych odsyłaczy nie będzie można umieszczać na ogólnodostępnych blogach, forach internetowych i profilach na serwisach społecznościowych (np. Facebooku), jeśli na stronę danego profilu można wejść bez logowania.
- Nikt nie będzie sprawdzał prywatnych maili w poszukiwaniu zakazanych linków. Ale zamieszczanie w nich linków np. do pirackich filmów już dziś może być karalne. Policja może trafić na nasz ślad w sieci i oskarżyć o pomocnictwo w nielegalnym rozpowszechnianiu.
- Nadal będzie można odsyłać na strony główne portali, ale do konkretnych artykułów raczej już nie.
Czy nowe prawo powstrzyma cię od linkowania do darmowych plików i artykułów? A może uważasz, że rząd powinien jak najściślej określić, co wolno w internecie, a czego nie? Piszcie:
metro@agora.pl