Niech pan sobie wyobrazi, że Jasio Kowalski, przedszkolak za 30 lat stara się o posadę prezesa banku. Ale na rozmowie kwalifikacyjnej słyszy: "Niech pan powie, dlaczego w podstawówce tak często rodzice prowadzali pana do psychologa?" albo "Słyszeliśmy, że jest pan dyslektykiem". To nie są fanaberie, tylko realne zagrożenia, które niesie nowa ustawa o systemie informacji oświatowej - opowiada Katarzyna Klimczak z Fundacji "Rodzice Szkole", która wspólnie ze Stowarzyszeniem Rzecznik Praw Rodziców i Komitetem Założycielskim Ogólnopolskiego Forum Rad Rodziców i Organizacji Rodzicielskich rozpoczęły zbieranie podpisów pod apelem o zmiany w rządowym projekcie ustawy.
Mowa o Systemie Informacji Oświatowej działającym od sześciu lat. Jego zadaniem jest gromadzenie i przetwarzanie danych o szkołach i placówkach oświatowych, przedszkolakach, uczniach, słuchaczach, wychowankach i absolwentach.
Projekt zmieniający SIO to część rządowego planu budowy e-państwa. Zakłada on m.in. stworzenie ogólnopolskiej cyfrowej bazy danych, w której każdy uczeń miałby swoją rubrykę, gdzie byłyby zapisywane różnego informacje dotyczące historii jego edukacji, np. wypadki, uczestnictwo w zajęciach pozalekcyjnych, promocja do następnej klasy albo repeta. Dane łatwo przyporządkować do konkretnej osoby, bo w systemie znajdzie się numer PESEL ucznia.
-Tam znajdą się np. opinie psychologów, z których pomocy korzystał uczeń. Po co tworzyć coś, co będzie łakomym kąskiem dla korporacji szukających np. informacji o swoich pracownikach czy dla firm szukających informacji o potencjalnych klientach - mówi Klimczak. -Liczymy na, że zbierzemy tyle podpisy by politycy zrozumieją skalę sprzeciwu społecznego - dodaje Klimczak.
Pomysł rodziców poparł prof. Andrzeja Zolla, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego. A wczoraj także politycy PiS.
- Projekt umożliwia niekonstytucyjne gromadzenie danych wrażliwych o uczniach i przedszkolakach - przekonywał Kazimierz Michał Ujazdowski z PiS, żądając natychmiastowego wycofania projektu ustawy przez rząd.
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, posłanka PO. - Ustawa jest wzorcowo przygotowana i była długo konsultowana z MSWiA oraz Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych. System Informacji Oświatowej już istnieje. Rozwiązuje tylko problem polegający na tym, że różne dane są rozproszone po różnych bazach danych i trudno je zintegrować - tłumaczy posłanka.
Z kolei Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN, gdzie projekt powstał, zapewnia, że dostęp do danych wrażliwych będzie limitowany. - Dostęp do nich będzie miał dyrektor szkoły oraz okręgowa komisja egzaminacyjna, która odpowiada np. za egzaminy gimnazjalne czy maturalne. Samorządy czy ministerstwo będzie korzystało tylko z danych odpersonalizowanych - zapewnia Żurawski.
Jeśli przeciwnikom, nie uda się zablokować nowej ustawy, system może ruszyć jeszcze w tym roku. Protesty w sprawie ustawy zbierane są na stronie
www.rodziceszkole.edu.pl .