http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rząd prześwietla uczniów

Michał Stangret
2011-02-07, ostatnia aktualizacja 2011-02-07 19:22

Nie chcemy, by naszym dzieciom zakładano internetowe teczki, w których znajdą się informacje o ich postępach, ale też kłopotach z nauką - grzmią rodzice i zaczynają zbierać podpisy pod apelem o zmianę projektu ustawy o systemie informacji oświatowej


Fot. Michał Włoszczyk / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
Niech pan sobie wyobrazi, że Jasio Kowalski, przedszkolak za 30 lat stara się o posadę prezesa banku. Ale na rozmowie kwalifikacyjnej słyszy: "Niech pan powie, dlaczego w podstawówce tak często rodzice prowadzali pana do psychologa?" albo "Słyszeliśmy, że jest pan dyslektykiem". To nie są fanaberie, tylko realne zagrożenia, które niesie nowa ustawa o systemie informacji oświatowej - opowiada Katarzyna Klimczak z Fundacji "Rodzice Szkole", która wspólnie ze Stowarzyszeniem Rzecznik Praw Rodziców i Komitetem Założycielskim Ogólnopolskiego Forum Rad Rodziców i Organizacji Rodzicielskich rozpoczęły zbieranie podpisów pod apelem o zmiany w rządowym projekcie ustawy.

Mowa o Systemie Informacji Oświatowej działającym od sześciu lat. Jego zadaniem jest gromadzenie i przetwarzanie danych o szkołach i placówkach oświatowych, przedszkolakach, uczniach, słuchaczach, wychowankach i absolwentach.

Projekt zmieniający SIO to część rządowego planu budowy e-państwa. Zakłada on m.in. stworzenie ogólnopolskiej cyfrowej bazy danych, w której każdy uczeń miałby swoją rubrykę, gdzie byłyby zapisywane różnego informacje dotyczące historii jego edukacji, np. wypadki, uczestnictwo w zajęciach pozalekcyjnych, promocja do następnej klasy albo repeta. Dane łatwo przyporządkować do konkretnej osoby, bo w systemie znajdzie się numer PESEL ucznia.

-Tam znajdą się np. opinie psychologów, z których pomocy korzystał uczeń. Po co tworzyć coś, co będzie łakomym kąskiem dla korporacji szukających np. informacji o swoich pracownikach czy dla firm szukających informacji o potencjalnych klientach - mówi Klimczak. -Liczymy na, że zbierzemy tyle podpisy by politycy zrozumieją skalę sprzeciwu społecznego - dodaje Klimczak.

Pomysł rodziców poparł prof. Andrzeja Zolla, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego. A wczoraj także politycy PiS.

- Projekt umożliwia niekonstytucyjne gromadzenie danych wrażliwych o uczniach i przedszkolakach - przekonywał Kazimierz Michał Ujazdowski z PiS, żądając natychmiastowego wycofania projektu ustawy przez rząd.

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, posłanka PO. - Ustawa jest wzorcowo przygotowana i była długo konsultowana z MSWiA oraz Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych. System Informacji Oświatowej już istnieje. Rozwiązuje tylko problem polegający na tym, że różne dane są rozproszone po różnych bazach danych i trudno je zintegrować - tłumaczy posłanka.

Z kolei Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN, gdzie projekt powstał, zapewnia, że dostęp do danych wrażliwych będzie limitowany. - Dostęp do nich będzie miał dyrektor szkoły oraz okręgowa komisja egzaminacyjna, która odpowiada np. za egzaminy gimnazjalne czy maturalne. Samorządy czy ministerstwo będzie korzystało tylko z danych odpersonalizowanych - zapewnia Żurawski.

Jeśli przeciwnikom, nie uda się zablokować nowej ustawy, system może ruszyć jeszcze w tym roku. Protesty w sprawie ustawy zbierane są na stronie www.rodziceszkole.edu.pl .



Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos