27 lutego na Litwie odbędą się wybory lokalne. W poprzednich, w 2007 r. na tysiąc wybranych samorządowców 53 reprezentowało polską mniejszość, która na Litwie stanowi 7 proc. społeczeństwa. Przebiegu głosowania pilnowali członkowie komisji wyborczych, wśród których byli działacze Akcji Wyborcza Polaków na Litwie - największej i najważniejszej polskiej organizacji nad Wilią. Tym razem będzie inaczej. - Nie będziemy mieć ani jednego przewodniczącego w okręgowych komisjach wyborczych - twierdzi europoseł Waldemar Tomaszewski, który reprezentuje w Parlamencie Europejskim AWPL. Winą za to obarcza litewską PKW. - Członkowie komisji wyborczej są stronniczy, fabrykują skargi na polskich działaczy po to, by móc ich skompromitować i nie dopuścić do kontrolowania przebiegu głosowania - dodaje.
Dlatego europoseł wezwał na pomoc Polaków. Chciałby, żeby 10 naszych polityków pilnowało przebiegu głosowania. Z PiS na ochotnika zgłosiła się już posłanka Jolanta Szczypińska. - Jadę, bo znam posła Tomaszewskiego i słyszałam od niego, że na Litwie źle się dzieje. Na zaproszenie innego posła PiS Artura Górskiego wybory na Litwie będą też obserwowali przedstawiciele Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Do Wilna ma przybyć również kilku eurodeputowanych, być może również z PiS. - Nie byłoby tego, gdyby władze Litwy nie prowadziły antypolskiej polityki - mówi poseł Górski.
- Mam nadzieję, że ta wyprawa jest uzgodniona z władzami litewskimi. Jeśli nie, zamiast przynieść korzyści Polakom na Litwie, przysporzy im tylko problemów. Ja o tym wyjeździe nic nie wiem - ostrzega Robert Tyszkiewicz (PO), wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych.
Prof. Andrzej de Lazari, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego: -Wysłanie polskich parlamentarzystów na Litwę może zakończyć się skandalem dyplomatycznym. Przebiegiem wyborów po ich zakończeniu mogą zająć się dyplomaci obu krajów. Nie powinniśmy prowokować.