http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Despoci trzymają się tronów

Jacek Różalski
2011-02-17, ostatnia aktualizacja 2011-02-17 20:57

Młodzi Arabowie mają dość biedy, bezrobocia, korupcji i opływających w luksusy satrapów. Ale choć w kolejnych państwach demonstranci wychodzą na ulice, nie wygląda na to, by odnieśli taki sukces jak w Tunezji czy w Egipcie. Afrykańscy i azjatyccy dyktatorzy wysyłają przeciw obywatelom wojsko i policję. Są ofiary

12 lutego 2011, Kair, Egipt. Kobieta otrzepuje z siebie kurz podczas sprzątania przed muzeum w Kairze, niedaleko placu Tahrir.
Fot. Ben Curtis AP
12 lutego 2011, Kair, Egipt. Kobieta otrzepuje z siebie kurz podczas sprzątania...
Libia: snajperzy przeciw demonstrantom

Wielka Arabska Libijska Dżamahirijja Ludowo-Socjalistyczna (tak brzmi pełna nazwa państwa) praktycznie jest własnością rządzącego od ponad 40 lat pułkownika Muammara Kadafiego. Wraz z liczną rodziną i powinowatymi kontroluje on niemal wszystkie najważniejsze dzieciny życia, od polityki po handel żywnością i kosmetykami.

Libijczycy wreszcie powiedzieli dość i wyszli na ulice. Ale Kadafi posłał przeciw nim policję. W Al-Bajda w północno-wschodniej Libii zginęły co najmniej cztery osoby, kilkanaście jest rannych. Libijska organizacja Human Rights Solidarity informuje, że snajperzy mogli zastrzelić nawet 13 protestujących. W starciach w Bengazi rannych zostało w środę 38 osób. Na Facebooku codziennie pojawiają się wezwania do organizowania kolejnych demonstracji we wszystkich libijskich miastach.

Bahrajn: król przekupuje poddanych

Mieszkańcy tego znanego z ogromnych złóż ropy państewka (760 km kw.) nad Zatoką Perską domagają się przekształcenia królestwa z monarchii absolutnej w konstytucyjną, z ograniczoną rolą władcy. Panujący od 1999 r. emir (w 2002 r. sam przemianował się na króla) Hamad ibn Isa al-Chalifa próbował powstrzymać protesty, wypłacając każdej bahrajńskiej rodzinie po 1 tys. dinarów (2650 USD). Wart dziesiątki miliardów dolarów królewski majątek pozwala też na takie pomysły, jak zbudowanie w pustynnym i kraju stoku narciarskiego. Miał być wart pół miliarda dolarów, ale monarcha ostatecznie zmienił zdanie.

Nie udało mu się też przekupić poddanych - tysiące demonstrantów zebrało się w centrum Manamy - stolicy kraju. Ostatniej nocy policja siłą zlikwidowała ich obozowiska. Na ulicach widać już tylko wojsko. Zginęło co najmniej pięć osób, ponad 230 odniosło obrażenia. Opozycja mówi o ok. 60 zaginionych.

Jemen: walki na ulicach

We wczorajszych starciach między studentami a zwolennikami rządzącego od 32 lat Jemenem prezydenta Alego Abdullaha Saliha rannych zostało co najmniej 25 osób. Policja oraz zwolennicy prezydenta użyli przeciw nim pałek i kamieni, a siły bezpieczeństwa strzelały (jak twierdzą - w powietrze). Demonstracje w centrum stolicy - Sanie - trwają od tygodnia, biorą w nich udział tysiące osób, głównie studentów. Domagają się demokratycznych reform i ustąpienia obecnych władz. Ali Abdullah Salih nie chce o tym słyszeć. Znany jest z rządów twardej ręki i wsadzania za kratki przeciwników politycznych.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos