Obejmują one embargo na sprzedaż broni, zamrożenie zagranicznych aktywów i restrykcje dotyczące podróży Kaddafiego, jego czterech synów, córki i innych członków rodziny oraz czołowych przedstawicieli sił zbrojnych i wywiadu oskarżonych o udział w rozlewie krwi. Rada Bezpieczeństwa ONZ postanowiła również o skierowaniu do Międzynarodowego Trybunału Karnego sprawy ataków z użyciem broni na cywilów z polecenia reżimu oraz zbadaniu, czy w Libii doszło do zbrodni przeciwko ludzkości. Już dziś restrykcje na Libię nałoży Unia Europejska. Będą polegały na zakazie wjazdu dla przedstawicieli libijskiego reżimu, zamrożeniu ich aktywów w UE oraz wprowadzeniu embarga na sprzedaż broni.
Tymczasem w Libii wciąż trwają krwawe starcia. Wczoraj przeciwnikom Kaddafiego udało się przejąć kontrolę nad miastem Az-Zawija, położonego około 50 km na zachód od Trypolisu. Na budynkach natychmiast zawieszono czerwono-zielono-czarną flagę - symbol przeciwników reżimu. Wyzwolenie miasta udało się, choć siły bezpieczeństwa i opłacani przez Kaddafiego cudzoziemscy najemnicy strzelali do demonstrantów z samolotów oraz ciężkiej broni maszynowej. W sobotę policja otworzyła ogień do demonstrantów protestujących między miastami Sabrata i Surman na wybrzeżu Morza Śródziemnego w zachodniej Libii. Nie ma informacji o zabitych. Wiadomo tylko, że rannych zostało dziesiątki ludzi. Organizacja Human Rights Watch poinformowała, że lojalni wobec Kaddafiego żołnierze ostrzelali też demonstrantów w mieście Az-Zawija.
Służby wciąż wierne libijskiemu despocie jednocześnie starają się nie dopuścić, żeby zdjęcia i filmy ukazujące krwawe rozprawianie się z opozycją wydostały się za granicę. Jak donoszą anonimowe źródła, aby usunąć dowody zbrodni, ludzie Kaddafiego usuwają z kostnic ciała zabitych, a nocami wywożą je w nieznanym kierunku.
Jednak dni Kaddafiego wydają się policzone. Premier Włoch Silvio Berlusconi, uchodzący za największego sojusznika libijskiego przywódcy w Europie, powiedział w weekend, że "Kaddafi nie kontroluje już sytuacji w Libii". Według zachodnich mediów rządzący Libią od 1969 r. dyktator zabarykadował się w Trypolisie z ostatnimi lojalnymi jednostkami wojska.
Nie czekając na upadek reżimu, w Bengazi tworzy się rząd tymczasowy. Misji zorganizowania nowych władz podjął się były minister sprawiedliwości w rządzie Kaddafiego Mustafa Muhammad Abd ad Dżalil. W sobotę poparcia udzielił mu ambasador Libii w USA Ali Audżali. - Chcemy popierać ten rząd w okresie przejściowym dopóki nie zostanie wyzwolona cała Libia - oświadczył Audżali. Chwilę wcześniej poinformował, że zrywa z reżimem Kaddafiego i popiera rewolucję. Podobnie postąpiło już wielu innych libijskich dyplomatów, w tym przedstawiciel Libii przy ONZ.
Źródło: Dziennik Metro