http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mozart też był w popkulturze

Konrad Wojciechowski
2012-01-30, ostatnia aktualizacja 2012-01-30 15:58

Andrzej Piaseczny wraca z nową płytą - "To co dobre". Przy tej okazji pytamy go o to, czy jest materialistą, dlaczego nie gra charytatywnych koncertów i czy wstydzi się piosenek z przeszłości. A on filozofuje...

Andrzej Piaseczny
FOT. KAMIL KRZACZYNSKI / AG
Andrzej Piaseczny
ZOBACZ TAKŻE
Z Andrzejem Piasecznym rozmawia Konrad Wojciechowski

Co postanowiłeś na nowy rok? Wybiegasz w przyszłość?

- Mam wewnętrzny manifest. Chodzi o dostrzeganie tego, co dobre. Bycie marudą utrudnia życie. Trzeba dążyć do szczęścia albo chociaż stabilizacji - i o to apeluję do siebie.

Dlaczego nie piszesz tekstów publicystycznych, tylko "o miłości"?

- Bo nie potrafię [śmiech].

Łatwiej jest upubliczniać uczucia niż tłumaczyć się z niepopularnych poglądów?

- O uczuciach też trudno się wypowiadać, łatwo zostać posądzonym o trywialność. Ja też nie jestem odkrywczy, nie zapuszczam się w rejony zarezerwowane dla poetów.

Ale korzystasz z filozofów. Śpiewasz: "mieć tyle samo, co być", stawiając znak równości tam, gdzie Fromm postawił znak zapytania.

- Nakreśliłem nieosiągalny przepis na życie. Nie chciałem sprzedawać taniego oszustwa ani rozwiązywać filozoficznej zagadki. Potraktujmy to jako podpowiedź.

"Mieć" brzmi zachłannie. Jesteś materialistą?

- Odniosłem sukces, jestem zamożnym człowiekiem, ale dążę do równowagi - stąd powiedzenie "mieć tyle samo, co być". To jak z udzielaniem pomocy w ramach koncertów charytatywnych. Jeśli zarobię, chętnie się podzielę, natomiast podejście "gram za darmo, więc oddaję" jest utopijne.

Przychodzi do ciebie Owsiak i mówi: "Zbieramy na potrzebujące dzieci". Zagrasz?

- Mam dylemat. Kibicuję tej akcji, uważam, że zapał Owsiaka spowodował wiele dobrego. Zawsze wspieram, ale z założenia nie gram dla WOŚP.

Otrzymujesz dużo takich propozycji? Masz skrupuły odmawiać?

- Rozważam każdą prośbę, ale na akcje w stylu "zorganizujmy komuś koncert" daję się namówić tylko pod warunkiem, że występuje wielu artystów i są sponsorzy. Nie chodzi o honorarium, lecz o pokrycie kosztów. Trudno ludziom wytłumaczyć, że nie ma nic za darmo. Pomagać można też w sposób mniej spektakularny.

Czy twoja twórczość może aspirować do miana sztuki?

- Sztuka popularna jest sztuką łatwiejszą, ale wierzę w prawdziwość - i co za tym idzie - moc tego, co robię. Nigdy nie mierzyłem się z twórcami kultury wysokiej. Ta "wysokość" sama nas czasem odnajduje. Wybitni kompozytorzy też byli popkulturowi, choćby Mozart.

Czujesz się przedstawicielem popkultury?

- Miałem dużo szczęścia, ale w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy to, co robię, ma sens. Artysta popularny, lecz bez uznania, nie jest usprawiedliwiony. Postanowiłem nie pisać o niczym.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów