Jarosław Mikołajewski, poeta Noblistka była we Włoszech trzykrotnie na moje zaproszenie. Trasy podróży przebiegały przez Toskanię, Sycylie i Północne Włochy. Siedziała na tylnym siedzeniu mojego samochodu i komentowała rzeczywistość. Śmiała się do rozpuku z nazw włoskich miejscowości, które z czymś się jej skojarzyły. Obserwowała ludzi i na bieżąco życzliwie wraz z Michałem Rusinkiem komentowała ich zachowania. On nie był tylko jej sekretarzem, łączyła ich głęboka przyjaźń.
Podczas podróży potrafiła się tak pięknie zachwycać szczegółami, kiedy zwiedzaliśmy katedrę w Sienie powiedziała - to nie zasługuje na koniec świata i aż się zakołysała z wrażenia. Słowa, które później zastosowała do innego wiersza i innego zachwytu.
Podczas spotkań autorskich unikała odpowiedzi na publiczne pytania. Ewentualnie sama podejmowała rozmowę jak w Bolonii- po lekturze jej wierszy przez miejscowych studentów powiedziała im, że czytali jak trzeba, bo jej wiersze sa właśnie przeznaczone do normalnego czytania.
Jej uśmiech, świeżość gestów zjednywała publiczność. Na wszystkie spotkania przychodziły tłumy. Najwięcej - 2500 osób pojawiło się w Bolonii. Pamiętam, że sam Umberto Eco prosił, czy mógłby przeczytać jeden wiersz i przed wejściem na scenę Szymborskiej przeczytał. Na chwilę przez odczytem, kiedy staliśmy w korytarzu zachowywał się, jak mały łobuziak. Zaglądał za kotarę i szeptał - ale tu pełno.
Woody Allen, reżyser, aktor Ona pasuje dokładnie do mojej definicji artysty głębokiego i przenikliwego, ale pamiętającego równocześnie o tym, że jego zadaniem jest zabawianie czytelnika. Ona właśnie to robi. Czuję się zaszczycony, że wie o moim istnieniu.
Prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca Była mistrzynią słowa prostego i głębokiego. Dawała nadzieję, że język jednak nadaje się do jakiegoś opisu rzeczywistości. Widzimy często słabość języka nauki, języka potocznego, ale poezja czasem potrafi dotknąć takich istotnych spraw, które nie dają się opisać po prostu, ale dają możliwość pomyślenia, że świat jest skomplikowany. I to jest piękne.
Jerzy Pilch, pisarz Są pisarze, którzy są do siebie podobni. Jest taki obszar w literaturze stały, na który wkracza wielu pisarzy i poetów. Są jednak osobne ścieżki. Jedną z nich szła Szymborska, z niczym nieporównywalna. To jest taki czas, że najwięksi już niestety odchodzą, pozostawiając pustkę. Mało powiedziane, że pustkę nie do wypełnienia, ale pustkę wiekuistą.
Ks. Wiesław Niewęgłowski, duszpasterz środowisk twórczych Szymborska nie miała jakiejś pozy, niczego nie udawała. Szła przez życie, ofiarowując to, co w jej duszy grało. Dlatego też była taka odmienna od intelektualistów, którzy często chcą być dowartościowani, że są ważni.
Adam Zagajewski, poeta Była taką wielką damą, ale damą nie arystokratyczną, tylko intelektualną. Rzadko się spotyka kogoś, kto jest tak bardzo sobą. Ona w sposób niezmiernie silny była sobą; nie dało się jej pomylić z nikim innym i to było nadzwyczajne.
Stefan Chwin, pisarz i krytyk literacki To, co w niej było najciekawsze, to było takie połączenie obserwacji życia codziennego z bardzo głęboką refleksją o egzystencji człowieka. Jako jednostki, ale także jako gatunku. W moim przekonaniu w całej poezji polskiej wyjątkowe. Miała wspaniałe wyczucie dla takich realiów codzienności.
Janusz Głowacki, pisarz Jej poezja była wielka: szaleństwo, mądrość, liryzm, rozpacz, cynizm. Jej wiersze były równocześnie bardzo skomplikowane i bardzo proste, a jednocześnie - przerażająco mądre, tak jak choćby "Nic dwa razy". Rozmawiałem z nią tylko parę razy w życiu i to były bardzo normalne rozmowy. Bardzo dowcipne, ironiczne i nie o literaturze.
Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Wisława promieniowała ciepłem, dobrocią, humorem i niezwykłą inteligencją. Podziwialiśmy w niej zmysł ironii i autoironiczny uśmiech. Wisława kochała ludzi i lubiła ich kochać. Dlatego tak wiele i tak pięknie pisała o miłości. Kochała życie, choć była to miłość bez złudzeń. Dlatego tak wiele, tak przenikliwie pisała o śmierci (...) Pisała Szymborska, że nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny. Jakież to smutne wiedzieć, że druga Wisława Szymborska już nam się nie zdarzy.
Krzysztof Globisz, aktor Po każdym tomiku, który został przez panią Wisławę napisany, dzwoniłem i żaliłem się, dlaczego tak mało wierszy, dlaczego tylko tyle. To było strasznie śmieszne, bo przychodziłem z tomikiem do domu, czytałem go w 45 minut, ponieważ powoli czytam, no i koniec. Mówiłem, że co to? Już koniec, nie ma więcej wierszy? Potem następował kolejny moment, kiedy siadałem nad każdym wierszem i mówiłem: "Jezus Maria, jaka tu jest studnia wiedzy na temat człowieka, sytuacji, chwili, momentu".
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl