Krzysztof Grabowski (Dezerter) Nie sądzę, aby rząd przejmował się prawami autorskimi. Paragrafy z 1994 r. gwarantują dostateczną ochronę twórcom, tylko trzeba chcieć je stosować. Na razie żaden obrońca ACTA mnie nie przekonał, że dokument jest korzystny dla twórców i obywateli RP.
Paweł "Kaczmi" Kaczmarek (Nagły Atak Spawacza) Mówię "nie" dla ACTA. Dokument ma chronić właścicieli praw autorskich, a nie autorów. Pozwala natomiast wielkim korporacjom czerpać zyski z kreatywności innych, a przy tym znacznie ogranicza swobodę w internecie.
Dagmara Gregorowicz (Dagadana) Zamieszanie wokół ACTA jest potrzebne - choć mam wrażenie, że to w dużej mierze protest dla protestu - bo umowie w tym kształcie daleko do ideału. Jestem za ochroną praw autorskich, ale pominięto sprawę ochrony prywatności i danych osobowych, którymi dobrowolnie dzieli się ponad 800 mln osób zarejestrowanych na Facebooku. Umowa wymaga dopracowania. ACTA w obecnej postaci - nie, ochrona praw autorskich - tak. Tylko w sposób transparentny, aby twórcy i użytkownicy czuli się bezpieczni.
Dariusz Dusza (Redakcja, Shakin' Dudi) Będąc przeciwnikiem tej niebezpiecznej umowy, jednocześnie opowiadam się za ochroną własności intelektualnej. Prawo dostępu do sieci nie kłóci się z prawem własności, można obie te rzeczy pogodzić i taki kompromis od dawna funkcjonuje. Natomiast próby podpinania się polityków pod protesty przeciw ACTA są żałosne. Tak samo żałosne są postulaty, aby w ogóle nie chronić własności intelektualnej.
Maciej Szajkowski (Kapela Ze Wsi Warszawa, R.U.T.A.) ACTA to kolejny krok polityczny do kontroli społecznej. I zarazem powód do obywatelskiego sprzeciwu. Dawno nie byliśmy tak solidarni wobec politycznej bezkarności.
Tomasz Dąbrowski (Sorry Boys) Jako muzyk ze skromnym dorobkiem chciałbym, żeby kupowano moje płyty w sklepach albo ściągano w wersji cyfrowej, ale legalnie! Ludzie zaczęli uświadamiać sobie, że mogą ponieść karę za kradzież utworów z internetu, co jest równoznaczne z włamaniem do Empiku. Rozumiem osoby niezamożne, dla których sieć jest jedynym sposobem dotarcia do muzyki. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, aby moje
piosenki były tam dostępne, bo to poszerza popularność i pozwala wydobyć się z niszy, ale z czegoś trzeba żyć. Każdy zespół spędza mnóstwo godzin w studiu, sali prób Po czym słyszę opinię, że nagrałem fajną płytę od człowieka, który w kilka minut ściągnął ją z sieci. To niezupełnie fair.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl