http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z miłości do kina

Maja Staniszewska
2012-02-09, ostatnia aktualizacja 2012-02-09 18:22

Może i Martin Scorsese ma już prawie 70 lat, ale wciąż potrafi się cieszyć i bawić jak dziecko. My możemy bawić się razem z nim jego najnowszym filmem "Hugo i jego wynalazek"


Fot. UIP
"Hugo i jego wynalazek"
ZOBACZ TAKŻE
Scorsese, który zaczynał od opowieści o tym, jak źle żyje się ludziom na marginesie amerykańskiego społeczeństwa, przeszedł przez kino gangsterskie, wystawne filmy kostiumowe, biografie, thrillery a nawet serial, by po raz pierwszy w karierze zrobić film familijny. Prawdziwy, pełen staroświeckiego uroku, ale z drugiej strony - nakręcony w najnowocześniejszej trójwymiarowej technologii.

W 1930 roku w zakamarkach paryskiego dworca Montparnasse mieszka chłopiec imieniem Hugo (Asa Butterfield). Jest sierotą, jego ojciec zegarmistrz zginał w pożarze. Hugo odziedziczył po nim techniczną smykałkę - nakręca dworcowe zegary i naprawia znaleziony kiedyś przez tatę automaton, skomplikowaną maszynę, która umie rysować. Chłopiec nie może się jednak ujawnić, bo nadzorca stacji, inspektor Gustave (Sacha Baron Coen), z lubością wyłapuje wałęsające się po dworcu dzieci i odsyła je do sierocińca. Na kradzieży - ale nie rogalika, tylko części mechanizmów zabawek - przyłapuje go w końcu właściciel dworcowego sklepu (Ben Kingsley). Odbiera chłopcu wszystko, co tamten miał w kieszeniach, w tym notes należący do ojca. Hugo będzie musiał odpracować kradzieże, ale dzięki temu pozna wnuczkę mrukliwego staruszka, wyjątkowo oczytaną Isabelle (Chloe Moretz). Ta postanawia mu pomóc w odzyskaniu notesu. I tak zaczyna się wielka przygoda utalentowanego małego mechanika i elokwentnej panny. Co będzie dalej? Nie zdradzę - to byłoby przestępstwo wobec tego filmu. Przygotować się jednak należy na wiele niespodzianek.

W "Hugo i jego wynalazku" Scorsese zawarł nie tylko cały swój reżyserski kunszt, ale też całą miłość do kina. Historia dwojga dzieci toczy się na bardzo rozbudowanym wizualnie tle. W niektórych scenach, ale też w niektórych postaciach, odbijają się dawne filmy i dawni aktorzy z Harroldem Lloydem (zegary!) i Charliem Chaplinem na czele (choć może trudno w to uwierzyć, cień jego postaci można zauważyć w twarzy człowieka, który z subtelnym ciepłym humorem się nie kojarzy - Sachy Barona Coena). Stary Dworzec Montparnasse dzięki niezwykłemu sposobowi filmowania jest jeszcze jednym bohaterem tej historii.

Ale najważniejsze w "Hugo" są marzenia. Hugo marzy, żeby naprawić automaton, bo wierzy, że to jakoś pomoże mu skontaktować się z duchem zmarłego ojca. Isabelle marzy o tym, by przeżyć przygodę. Gustave marzy o miłości, ale się jej boi. Sklepikarz... nie. Zobaczcie w kinie.

Bardzo młode gwiazdy

"Hugo i jego wynalazek" jest wycieczką w przeszłość, ale jednocześnie możemy w nim zobaczyć przyszłość kina. A to za sprawą dwójki młodych aktorów, którzy z wdziękiem wcielili się w role głównych bohaterów. Choć mają po 15 lat nie są debiutantami. I na "Hugo" ich kariery filmowe na pewno się nie skończą.

Asa Butterfield

15 lat skończy dopiero 1 kwietnia, ale ma już za sobą osiem lat występowania na scenie i ekranie. Zaczynał w londyńskim teatrze dla dzieci. Potem były drobne role w angielskich serialach i filmach. Przełom przyszedł w 2008 roku wraz z dramatem "Chłopiec w pasiastej piżamie". Asa zagrał w nim małego chłopca, syna komendanta obozu koncentracyjnego, który zaprzyjaźnia się ze swoim rówieśnikiem zza drutów kolczastych. Trudno było zapomnieć jego wielkie smutne niebieskie oczy. W 2010 roku pojawił się m.in. w horrorze "Wilkołak" u boku Anthony'ego Hopkinsa i w familijnym "Niania i wielkie bum" z Emmą Thompson. Po "Hugo" jego następne zadanie będzie nie byle jakie - wcieli się w tytułowego bohatera ekranizacji powieści s.f. "Gra Endera", czyli genialnego małoletniego stratega będącego ostatnią szansą ludzkości w wojnie z kosmicznymi najeźdźcami. W filmie, który wyreżyseruje Gavin Hood, u jego boku zagrają m.in. Harrison Ford i Viola Davis. Asa i jego rodzice nie chcą, żeby aktorstwo zdominowało jego dzieciństwo, więc kiedy nie występuje w filmach, nastolatek chodzi normalnie do szkoły, spotyka się z przyjaciółmi, gra na pianinie, w squasha i gry komputerowe, czyta i bawi się z kotami.

Chloë Moretz

Obchodząca dziś 15. urodziny Amerykanka z Atlanty ma jeszcze większe zawodowe doświadczenie niż jej angielski kolega. A jej ambitni rodzice mają nieco inne podejście do kariery córki. Kiedy Chloë zainteresowała się aktorstwem, matka i brat (który też miał zostać aktorem) skupili cały swój wysiłek na tym, by zrobiła karierę. Jako siedmiolatka zaczęła występować w serialach. W 2005 roku pojawiła się w remake'u horroru "Amityville" i jej kariera nabrała tempa. Były gościnne role w serialach, m.in. "Gotowych na wszystko", Chloë udzielała też głosu głównej bohaterce dobranocki "Moi przyjaciele - Tygrys i Kubuś". Sławę przyniosła jej rola Hit-Girl w filmie Matthew Vaughna "Kick-Ass" o dzieciakach, które wierzą, że są superbohaterami. Potem była małą wampirzycą w amerykańskim remake'u szwedzkiego horroru "Pozwól mi wejść" i w thrillerze "Texas Killing Fields". Po "Hugo" zobaczymy ją w kinach już w maju jako córkę Michelle Pfeiffer i Johnny'ego Deppa w bardzo dziwnym, pełnym wampirów, zombie, czarownic i innych stworów filmie "Mroczne cienie" Tima Burtona. Ma się także ponoć wcielić w bohaterkę komiksów, dziwaczną, mroczną trzynastolatkę znaną jako Emily the Strange.



Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Z miłości do kina blasphemy 10.02.12, 11:24

    "Harrold Lloyd" tak naprawdę miał na imię "Harold" za to "Sacha Baron Coen" tak naprawdę nazywa się "Cohen". To nie takie trudne do sprawdzenia. Chyba że ważne jest tylko żeby zgadzała się »