http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nieważny Fryderyk?

Konrad Wojciechowski, pap
2012-02-22, ostatnia aktualizacja 2012-02-22 18:35

Katarzyna Nosowska i zespół Hey
Katarzyna Nosowska i zespół Hey
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Julia Marcell, Ania Rusowicz i Katarzyna Nosowska mają największe szanse na tegoroczne Fryderyki. Tylko czy kogoś oprócz Akademii Fonograficznej one obchodzą? I co komu po nagrodzie?

Gdzie odbędzie się impreza? Oczywiście, w Warszawie! Choć jeszcze kilka dni temu poważnie rozważano wariant łódzki. Wszystko dlatego, że gospodarz gali Wojciech Trzciński planuje otworzyć nowy biznes w mieście włókienniczym. Właściciel Fabryki Trzciny, gdzie uroczystość wręczania nagród odbywa się od 2007 roku, chciałby przenieść Fryderyki pod strzechę klubu Wytwórnia, ewentualnie do Atlas Areny lub Teatru Muzycznego, bo Łodzi też coś się należy - więcej uwagi mediów, atrakcji dla ludzi i imprez na poziomie. Ale miejski budżet został dawno zaplanowany i po brakujące 750 tysięcy złotych sięgnąć nie można. Koszt produkcji gali Fryderyków to ponad 1,5 miliona.

Kogo

(wy)lansują? Pierwsza edycja z 1994 roku wykreowała największe gwiazdy polskiego show-biznesu. Wśród laureatów znaleźli się Wojciech Waglewski, Grzegorz Turnau, Hey czy Kazik. Najwięcej złotych statuetek w historii nagrody - bo aż 29 zgarnęła kapela Katarzyny Nosowskiej i artystka solo (w tym roku nominowana w sześciu kategoriach), a druga na podium - wraz z Grzegorzem Ciechowskim - uplasowała się Republika ("tylko" 11). Ale nie ilość, lecz wytrwałość budzi respekt.

Waglewski przed rokiem znów osiągnął triumf (za album roku muzyka alternatywna), a Stanisław Sojka, najlepszy wokalista 1994, i w roku ubiegłym znalazł się w piątce wyróżnionych. To weteranom brakuje konkurencji czy konkurentom siły przebicia? Dlaczego ciągle te same twarze? - Wypromowali się wybitni. W innych plebiscytach o nagrodach decydują gusta. Fryderyk to dowód uznania branży, a nie oznaka popularności - wyjaśnia Andrzej Puczyński, prezes Związku Producentów Audio-Video, patrona imprezy.

Wychwalany pod niebiosa Czesław Mozil na ostatniej gali otrzymał 7 nominacji, ale żadnej nagrody. Dlaczego? Sam chciałby to wiedzieć. Przyznał tylko, że "poziom uśmiechu i bicia brawa był dyskusyjny" oraz, że było "smętnie". Trochę żal tamtej atmosfery, gdy Agnieszka Chylińska wygrażała z mównicy nauczycielom albo, gdy daremnie czekano na Kazika, który z nieprzychodzenia po nagrodę uczynił stały rytuał. Ale Mozil i tak nie ma prawa narzekać, bo rynek go wchłonął i toleruje. A kilka "Nowych Twarzy Fonografii" zdarto z bilbordów. Sistars dawno nie nagrały nowej płyty, Sofa nie wszystkim kojarzy się z muzyką, a Kasia Klich przeżyła depresję.

Czy jeśli zatriumfują nie tak dawno debiutujące Julia Marcell (nagrodzona w tym roku Paszportem Polityki i nominowana w siedmiu kategoriach Fryderyków) czy Ania Rusowicz (siedem nominacji), odejdą w niepamięć? Raczej nie, ale lansować choćby tej pierwszej nie trzeba, bo to dzięki tysiącom internautom Marcell nagrała pierwszą płytę.

Komu

to się opłaca? Kto dzięki Fryderykom sprzedał więcej płyt, komu rosło w sondażach? Na pewno Budce Suflera, która albumem "Nic nie boli tak jak życia", a przede wszystkim piosenką "Takie tango" zawojowała rynek, galę i serca Polaków. Potrójna nagroda (album, piosenka, wokalista) i ponad milion sprzedanych płyt to było wydarzenie 1997 roku (i dekady) w muzyce. Z przytupem zadebiutowała Edyta Górniak - sprzedaż jej "Dotyku" przekroczyła 500 tys. egz., a wokalistce zapewniła niegasnącą popularność. Nieźle radzili sobie wykonawcy niszowi. Alternatywny Tymon Tymański skutecznie zainfekował rynek albumem "P.O.L.O.V.I.R.U.S.", który rozszedł się w nakładzie ponad 25 tys. szt. - co pod koniec lat 90. równało się połowie złotej płyty. Teraz jest gorzej, bo sprzedaż muzyki drastycznie spada. Masz Fryderyka, ale czy twoje płyty nie zalegają na sklepowych półkach? - Wielkość artysty nie zależy wyłącznie od mechanizmów ekonomicznych. Ważne, czy utrzymuje się na rynku i czy środowisko go docenia - mówi szef ZPAV.

Laureatów Fryderyków poznamy 26 kwietnia 2012 roku podczas uroczystej gali, która transmitowana będzie przez Program 2 Telewizji Polskiej.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów