http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rymowanka jak wolna amerykanka

Edyta Błaszczak
2009-06-11, ostatnia aktualizacja 2009-06-11 21:51

W bitwach freestylowych chodzi o to, żeby jak najdotkliwej obrazić przeciwnika. Może być poetycko, ale częściej rzuca się mięchem. W środę wybraliśmy się do warszawskiego Balsamu, żeby posłuchać raperskiej bitwy na słowa. Było ostro, choć po wszystkim zawodnicy rapowali wspólnie, już bez obrażania siebie nawzajem

Freestyle
Fot. Edyta Błaszczak
Freestyle
ZOBACZ TAKŻE
>> Nie tylko nastolatki cierpią na trądzik

- Ich jeszcze będą analizować zamiast wierszy na języku polskim, zobaczysz. Przecież to jest jak wielka improwizacja: Mickiewicz kontra Słowacki - zachrypniętym głosem krzyczy Tomek.

Do szkoły freestyle'owe rymy chyba jednak nie trafią, bo aż roi się w nich od przekleństw. Czy ze sceny trzeba aż tak rzucać mięsem? - To jest po prostu wyrażenie negatywnych emocji, które nosi się w sobie, lepsze to niż "ustawka" pod stadionem - tłumaczy mi szczupły chłopak w okularach, ubrany w koszulkę polo. Freestylem interesuje się od roku, usłyszał o imprezach od kolegów. - Ale ta jest najlepsza w kraju -przekonuje.

W finałowym starciu 3-6, student drugiego roku anglistyki na Uniwersytecie Warszawskim, walczy z 20- letnim studentem politologii, Flintem.

3,6: Ziomuś, weź się kur... ogarniaj, co tak patrzysz w dal, co tak patrzysz w dal, zmień ksywę na Anna Miara; Ziomuś dobra to są istne czasy... ja jestem jak Nelly Rokita, wyp... cię z biznes klasy

Flint: ten wariat powiedział, ze jestem jak Anna Maria, ale na randkach krzyczy anal Marian; Poza tym, weź odbij, bo łapiesz jakieś spazmy i weź rutinoscorbin, bo jesteś jakiś dzisiaj niewyraźny

3-6 jest lepszy. Wygrywa i zyskuje prestiż, nagrodę 1,5 tys. zł, puchar i najważniejsze - szacunek w środowisku. - Chyba się rozpłaczę ze szczęścia - mówi. Rymowaniem na poczekaniu zajmuje się od dwóch lat. - Tu naprawdę trzeba być bardzo inteligentnym - komentuje swoje zwycięstwo. Co o jego zamiłowaniu do freestyle'owych pojedynków sądzą najbliżsi? Babcia nie wie, że wnuczek niemal zawodowo przeklina.

- Ale rodzice kibicują, mają nawet swoich faworytów - podkreśla 3-6.

Freestyle'owcy, albo jak kto woli, miejscy poeci, w swoich rapowych "wierszach" sięgają do popkultury. Walczą ze sobą na porównania do Dody, Alicji Janosz czy Anny Marii Jopek. Czerpią też z dobrze znanych haseł reklamowych. Wszystko po to, by zadziwić i rozbawić publiczność. Liczy się też show. Gospel, który nie doszedł do finału, ubrał się w melonik i piżamę. Flint, który zajął drugie miejsce, mógłby spokojnie brać udział w gombrowiczowskiej bitwie na miny - momentami wykrzywiał się prawie jak Syfon. Raperzy czepiali się swoich skarpetek z flagą Włoch, koszulek z małpą, czapek i butów. Nie oszczędzali nawet swoich dziewczyn.

Pogo: Ja jestem little w rymach, posłuchajcie gościa, mogę być little w rymach, kiedy ty jesteś little w spodniach; Wiesz co, mogę zacząć to, jesteś takim pedantem, że założyłeś skarpetki z flagą Włoch,

Co to jest, goście, włoskie skarpetki z chińskiego importu; Ziomuś jesteś dla mnie za mały więc zakładaj majtki i odpadaj z walki panie Macaulay Culkin

Green: Yo yo yo ja spadam, ale to nie jest koniec, wiesz, że ja przy tobie wyglądam jak Ritchie milioner

- Tu nie chodzi o to, czy ktoś jest lepszym czy gorszym człowiekiem, ani tym bardziej, żeby dopiec czyjejś dziewczynie. Ważne, byśmy pokazali, kto jest lepszym MC - mówi 20-letni Flint, student politologii. - Można by dojść do wniosku, że nasze środowisko jest szowinistyczne i jakieś zacietrzewione, może homofobiczne... Ale cała Polska jest homofobiczna, więc to jest odzwierciedlenie faktów - opowiada.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów