>>
Nie tylko nastolatki cierpią na trądzik - Ich jeszcze będą analizować zamiast wierszy na języku polskim, zobaczysz. Przecież to jest jak wielka improwizacja: Mickiewicz kontra Słowacki - zachrypniętym głosem krzyczy Tomek.
Do szkoły freestyle'owe rymy chyba jednak nie trafią, bo aż roi się w nich od przekleństw. Czy ze sceny trzeba aż tak rzucać mięsem? - To jest po prostu wyrażenie negatywnych emocji, które nosi się w sobie, lepsze to niż "ustawka" pod stadionem - tłumaczy mi szczupły chłopak w okularach, ubrany w koszulkę polo. Freestylem interesuje się od roku, usłyszał o imprezach od kolegów. - Ale ta jest najlepsza w kraju -przekonuje.
W finałowym starciu 3-6, student drugiego roku anglistyki na Uniwersytecie Warszawskim, walczy z 20- letnim studentem politologii, Flintem.
3,6: Ziomuś, weź się kur... ogarniaj, co tak patrzysz w dal, co tak patrzysz w dal, zmień ksywę na Anna Miara; Ziomuś dobra to są istne czasy... ja jestem jak Nelly Rokita, wyp... cię z biznes klasy
Flint: ten wariat powiedział, ze jestem jak Anna Maria, ale na randkach krzyczy anal Marian; Poza tym, weź odbij, bo łapiesz jakieś spazmy i weź rutinoscorbin, bo jesteś jakiś dzisiaj niewyraźny
3-6 jest lepszy. Wygrywa i zyskuje prestiż, nagrodę 1,5 tys. zł, puchar i najważniejsze - szacunek w środowisku. - Chyba się rozpłaczę ze szczęścia - mówi. Rymowaniem na poczekaniu zajmuje się od dwóch lat. - Tu naprawdę trzeba być bardzo inteligentnym - komentuje swoje zwycięstwo. Co o jego zamiłowaniu do freestyle'owych pojedynków sądzą najbliżsi? Babcia nie wie, że wnuczek niemal zawodowo przeklina.
- Ale rodzice kibicują, mają nawet swoich faworytów - podkreśla 3-6.
Freestyle'owcy, albo jak kto woli, miejscy poeci, w swoich rapowych "wierszach" sięgają do popkultury. Walczą ze sobą na porównania do Dody, Alicji Janosz czy Anny Marii Jopek. Czerpią też z dobrze znanych haseł reklamowych. Wszystko po to, by zadziwić i rozbawić publiczność. Liczy się też show. Gospel, który nie doszedł do finału, ubrał się w melonik i piżamę. Flint, który zajął drugie miejsce, mógłby spokojnie brać udział w gombrowiczowskiej bitwie na miny - momentami wykrzywiał się prawie jak Syfon. Raperzy czepiali się swoich skarpetek z flagą Włoch, koszulek z małpą, czapek i butów. Nie oszczędzali nawet swoich dziewczyn.
Pogo: Ja jestem little w rymach, posłuchajcie gościa, mogę być little w rymach, kiedy ty jesteś little w spodniach; Wiesz co, mogę zacząć to, jesteś takim pedantem, że założyłeś skarpetki z flagą Włoch,
Co to jest, goście, włoskie skarpetki z chińskiego importu; Ziomuś jesteś dla mnie za mały więc zakładaj majtki i odpadaj z walki panie Macaulay Culkin
Green: Yo yo yo ja spadam, ale to nie jest koniec, wiesz, że ja przy tobie wyglądam jak Ritchie milioner
- Tu nie chodzi o to, czy ktoś jest lepszym czy gorszym człowiekiem, ani tym bardziej, żeby dopiec czyjejś dziewczynie. Ważne, byśmy pokazali, kto jest lepszym MC - mówi 20-letni Flint, student politologii. - Można by dojść do wniosku, że nasze środowisko jest szowinistyczne i jakieś zacietrzewione, może homofobiczne... Ale cała Polska jest homofobiczna, więc to jest odzwierciedlenie faktów - opowiada.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl