>>
Konkurs *Załoga G*. Łap nagrody Sprawdziliśmy, co gra się w największych stacjach radiowych w Polsce i telewizjach muzycznych. Wszędzie przewijają się Anna Wyszkoni, Katerine, Agnes, Metro Station, Łukasz Zagrobelny i Andrzej Piaseczny. Jednego zwycięzcy, którego piosenka zapada w pamięć i bezustannie się ją nuci, nie ma.
- Nie było hitu w zeszłym roku i nie ma też wyraźnego przeboju tego lata - mówi Marek Sierocki, który od lat w Teleexpressie kształtuje gusta muzyczne Polaków. Krytyk muzyczny tęskni za czasami, kiedy wszyscy bez względu na wiek nucili "Sunshine Reggae", jego ulubiony letni hit. Ta piosenka, podobnie jak "Małgośka" Maryli Rodowicz lub nowsza, "Baśka" Wilków, w rozgłośniach wciąż jest obecna, bo wakacyjne przeboje sprzed lat są powtarzane.
- Stacjom radiowym nie opłaca się puszczać nowych piosenek, potencjalnych hitów - mówi jeden z artystów. Zdaniem Sierockiego, nie ma jednego przeboju, bo brakuje jednej instytucji, która wskazywałaby piosenkę. - Każda stacja ma swoje hity, często grana jest "Czy ten pan i pani", "Ayo Technology", dobrze sobie radzi na listach przebojów szwedzka Agnes albo piosenka-motyw przewodni ze "Slumdoga" - mówi krytyk.
Z pytaniem, jaki jest hit lata, ostatnio ciągle ktoś dzwoni do Olka Klepacza z Formacji Nieżywych Schabuff, twórcy największej ilości hitów ostatniej dekady. Bo kto nie umie zanucić choć linijki "Lato wszędzie", "Da da da" czy chociażby zeszłorocznego przeboju "Ławka". Artysta jednak dziwi się, że jego utwory, które opowiadają smutne historie, stają się hitami - "Lato" opowiada o niemożności nawiązania kontaktu z dziewczyną, w której ktoś się zakochał - mówi Klepacz. - Ludzie robią badania, wychodzi im, że w tym sezonie był popularny jakiś tam film, biorą chłopaka matematyka, który ćwiczy karate, piszą mu chwytliwą melodię i w następnym sezonie biorą kogoś nowego. Takie piosenki zapomina się po miesiącu - przekonuje lider Formacji Nieżywych Schabuff.
Sierocki wskazuje też na kryzys jako winnego. - Trudniej jest z promocją, a więc i wykreowaniem hitu, choć nie brakuje nowych twarzy - ocenia, i przypomina, że przepis na letni hit jest powszechnie znany: powinien być rytmiczny, nieskomplikowany, kołyszący w rytmach latino czy reggae. - Ale w czasach, kiedy mamy internet, te zasady przestają obowiązywać - dodaje Sierocki.
Bo kto by pomyślał, że poczciwy Jożin z bażin albo azjatyckie odkrycie "Papai" Urszuli Dudziak zawładną masowym uchem.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl