>>
Uratuj polskie foki
"Galerianki" - początkowo etiuda studentki szkoły filmowej - przerodziły się w pełnometrażowy film fabularny. To opowieść o nastolatkach, które spędzają dnie w galeriach handlowych. Szukają bogatych mężczyzn, którzy w zamian za seks obdarowują je upominkami. Do grupy koleżanek dołącza nowa osoba - Alicja. Początkowo czuje się wyobcowana, ale niebawem zaczyna się do dziewczyn upodabniać i przyjmuje życiowe credo Mileny: "Miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?".
W roli nastoletnich „galerianek" wystąpiły: Anna Karczmarczyk, Dagmara Krasowska, Magdalena Ciurzyńska, Dominika Gwit. W obsadzie filmu - w rolach rodziców głównej bohaterki - znaleźli się uznani aktorzy: Iza Kuna i Artur Barciś
. Z Arturem Barcisiem rozmawia Katarzyna Zacharska
Jak to się stało, że aktor z pana doświadczeniem zagrał u debiutantki, u boku osób, które nigdy nie grały w filmie?
- Ja lubię młodych, zdolny ludzi. Gdy odezwała się do mnie studentka łódzkiej szkoły filmowej z pytaniem, czy nie wziąłbym udziału w jej etiudzie, poprosiłem, żeby przesłała mi scenariusz. Był świetny. Nie miało znaczenia, że na film było mało pieniędzy - one nie są najważniejsze. Zgodziłem się zagrać praktycznie za darmo. Także dlatego, że moja postać odbiegała od szufladki, w której mnie umieszczono - aktora ról komediowych. Ta postać jest inna.
Jak pracowało się Panu z tak młodą ekipą?
- Bardzo dobrze rozumieliśmy się z reżyserką, z resztą dziewczyn nie miałem wielkiego kontaktu. Granie u boku Izy Kuny to czysta rozkosz. Szkoda, że większość scen z moim udziałem wypadła, ale rozumiem, to wybór reżysera. Takie jego prawo, reżyseria to sztuka rezygnacji.
Ale film opowiada o bardzo trudnym problemie - nastolatkach prostytuujących się w galeriach handlowych. Słyszał Pan o tym wcześniej?
- Ja żyję trochę w innym świecie. Rzadko chodzę po galeriach handlowych. Ale faktycznie po pracy nad filmem zacząłem uważniej się rozglądać i zauważać młode dziewczyny, które niekoniecznie przyszły do na zakupy. Chciałyby mieć wiele rzeczy z wystaw, ale nie mają pieniędzy. Myślę, że po obejrzeniu filmu więcej osób zwróci uwagę na ten problem.