http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowi kosmici, nowe science fiction

Maja Staniszewska
2009-10-08, ostatnia aktualizacja 2009-10-09 17:02

Naill Blomkamp porwał się na eksperyment. Zrobił film science fiction bez natłoku efektów specjalnych, w którym kosmici zamiast atakować poddają się ludziom i pogrążają w apatii. Jego "Dystrykt 9" od dziś w kinach

ZOBACZ TAKŻE
Filmy
Przyzwyczailiśmy się do tego, że kosmici w filmach chcą nas albo podbić ("Wojna światów", "Dzień Niepodległości"), albo podszyć się pod nas ("Inwazja porywaczy ciał", "Oni") albo zrobić nam krzywdę ("Alien", "Rzecz"). Ewentualnie mogą być zabawni jak ci w parodii "Marsjanie atakują!", słodcy jak E.T. czy Kevin Spacey w "K-Pax" albo dzielni jak Superman. Ale żeby byli apatyczni, nieporadni, dawali się oszukiwać bandytom i zrobili wszystko za puszkę kociej karmy?

Taki ich obraz pokazuje film debiutującego południowoafrykańskiego reżysera Neilla Blomkampa.

Kiedy kosmici przybywają na ziemię



Jest rok 1982. Nad nad Johannesburgiem nagle pojawia się wielki statek kosmiczny. Świat wstrzymuje oddech, czekając na kontakt z pozaziemską cywilizacją. Ale nic się nie dzieje. Gdy w końcu ludzie odważają się wejść na pokład statku, znajdują na nim grupę przestraszonych, głodnych i schorowanych istot, stłoczonych jak uchodźcy przekraczający granicę. Rząd RPA postanawia przenieść przybyszów do zamkniętej dzielnicy i zapewnić im opiekę. Ale gdy okazuje się, że nie może wykorzystać ich tajemniczej broni, traci nimi zainteresowanie. Po latach, gdy kosmici zamknięci w slumsach popadają w coraz większą degenerację, zleca przeniesienie ich poza granice miasta. Operacja, którą miał kierować zwykły urzędnik, Wikus van der Merwe, na zawsze zmieniła życie jego i całej ludzkości.

O rządzących i poddanych

"Dystrykt 9" nie jest filmem oszałamiających natłokiem efektów specjalnych. Przeciwnie, to "mockumentary" - udawany dokument, zaczynający się od relacji bliskich i współpracowników van der Merwego, którzy opowiadają o tym, co się wydarzyło w Johannesburgu. Jak przystało na dobre science fiction, film Blomkampa, którego wziął pod swoje skrzydła sam Peter Jackson, posługując się konwencją fantastyki, zadaje poważne pytania. O ksenofobię i rasizm, o wielkie korporacje, wreszcie też, choć zabrzmi to górnolotnie, o istotę człowieczeństwa. Kto jest bardziej ludzki - dowódca oddziału specjalnego, który poluje na nieposłusznych kosmitów, czy obcy, który da się upokorzyć, żeby ochronić swojego synka? Nie chodzi tylko o proste przełożenie, że kosmici - pogardzani i zostawieni sami sobie - to czarni mieszkańcy RPA. Problem jest szerszy - chodzi o stosunek tych, którzy mają władzę, do tych, którzy są oddani pod ich opiekę. Momentami "Dystrykt 9" jest może naiwny, ale robi wrażenie. To film nie o kosmitach ale o ludziach.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów