http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > eMetro.pl >  Kultura

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Kurczę blade, Mikołajek!

Marcelina Szumer
2009-10-14, ostatnia aktualizacja 2009-10-14 21:32

Mikołajek przyszedł do redakcji w kopercie. To znaczy nie sam Mikołajek, tylko książka "Nieznane przygody Mikołajka". Trafiła do mnie, bo uwielbiam książki dla dzieci, a Mikołajka to już zwłaszcza

Mikołajek obchodzi w tym roku 50 urodziny
Fot. Wydawnictwo Znak
Mikołajek obchodzi w tym roku 50 urodziny
- Tak, tak, raz dwa napiszę recenzję - powiedziałam, czmychnęłam z "Mikołajkiem" do swojego biurka i od razu zaczęłam czytać, choć wcale nie powinnam czytać, tylko pisać strasznie dorosłe artykuły dla strasznie dorosłych czytelników.

Trafiłam na historię, w której tata Mikołajka maluje pisanki i w całym domu jest pełno farby: na dywanie, na stole, na schodach i oczywiście na tacie. Czytałabym dalej, ale ktoś zapytał, czemu płaczę - choć wcale nie płakałam, tylko łzy mi ciekły z oczu, bo to było tak śmieszne. Więc przestałam czytać i zabrałam się do pisania, żeby już nikt mnie o nic nie pytał. Ale w głowie miałam tylko mikołajkowe pisanki i bardzo byłam ciekawa, co się jeszcze wydarzy. Tylko że - niestety - zupełnie nie miałam czasu na czytanie (dlaczego dorośli muszą pracować?! To niesprawiedliwe!).

W domu znów wzięłam książkę i... dopiero się popłakałam ze śmiechu. Trochę mi było żal mamy Mikołajka, bo tak jej było przykro, kiedy Mikołajek przekłuł balon, by nastraszyć sąsiada, ale poza tym było już tylko wesoło. Np. kiedy Mikołajek nie chciał dać chłopakom pojeździć samochodem, którego jeszcze nie wygrał, albo jak bardzo podobało mu się w teatrze, choć nic nie pamięta, bo spał.

A gdy Mikołajek przyszedł do szkoły w swetrze w kaczuszki, i dzieci się z niego śmiały, a potem same chciały taki mieć, przypomniałam sobie, jak sama byłam w szkole i mama kazała mi nosić czapkę, choć inne dzieci wcale nie musiały. I wtedy pomyślałam, że nieważne, że te "Nieznane przygody Mikołajka" pochodzą z 1959 roku, i tak naprawdę nie są wcale nowe, a tylko nikt ich wcześniej w Polsce nie publikował, bo Mikołajek jest zawsze nowy. I nieważne, że chodzi do francuskiej szkoły, bo dzieci w polskiej szkole też mają podobne przygody. I bardzo fajnie, że dzieci, które wcześniej wcale go nie znały, będą mogły teraz o nim poczytać. No, bo co w końcu, kurczę blade!

"Nieznane przygody Mikołajka", René Gościnny, Jean-Jacques Sempé, wydawnictwo Znak, w księgarniach od listopada.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

3 głosy

Brak komentarzy

Newsletter
Newsletter

Zamów artykuły z Metra na Twój adres e-mail. Zobacz przykład