>>
Do czego jest zdolny zazdrosny pies? Z Dr. Alkiem Tarkowskim, ICM UW, koordynatorem projektu Creative Commons Polska rozmawia Edyta Błaszczak
Czy ściąganie treści z internetu bez zapłaty i zgody autora jest kradzieżą? - Zgodzę się z tym, że to może być niemoralne, że być może zaburza dotychczasowy model ekonomiczny funkcjonowania kultury i może być szkodliwe dla artystów. Może, bo brak twardych i wiarygodnych danych na ten temat. Istnieją też twórcy - tacy jak Paulo Coelho - którzy twierdzą, że ściąganie jest dla nich korzystne Ale nie zgadzam na zrównanie ściągania z kradzieżą. Bo to jest kopiowanie. A kopiowanie nie jest kradzieżą. Więc nie można ściągnięcia MP3 porównywać np. do kradzieży samochodu.
Skoro to nie jest kradzieżą, jak traktować to, że autor nie udostępnił ściąganego utworu za darmo? - Chciałbym, aby ludzie nie ściągali utworów bez zgody artysty. Ale rzeczywistość skrzeczy. Według badania "Telewizja bez telewizorów", 87 proc. internautów do 24 roku życia ogląda seriale w internecie. Można podejrzewać, że je ściągają i zwykle bez zapłaty.
Rodzi się też pytanie o skutki ściągania dla kultury. Ze zleconego przez rząd holenderski badania wynika, że ściąganie sprzyja branży muzycznej. Ale inne badanie na innej próbie mówi co innego. Nie wiem, czy kiedykolwiek ocenimy to zjawisko.
Co się wydarzyło, że zaczęliśmy traktować ściąganie tak swobodnie, jakby nie było moralnych zasad? - Odpowiedź jest banalna. Pojawił się internet i nam to umożliwił. Ale do tego, że można mieć kulturę za darmo lub pół darmo, przyzwyczaiła nas telewizja. Osoby płacące abonament lub opłatę za telewizję kablową i cyfrową przyzwyczaiły się, że dostają wiele produktów prawie za darmo. Płacą mało, a otrzymują od metra kultury.
Jaka jest alternatywa? - Był ciekawy pomysł Krzysztofa Cugowskiego i Jacka Skubikowskiego, aby wprowadzić opłatę miesięczną pozwalającą na legalne ściąganie, doliczaną do opłat za internet. Rodzaj abonamentu internetowego. Tylko to jest bardzo trudne do wykonania technicznie i prawnie.
Inna alternatywa, którą promuję, to korzystanie z wolnych licencji Creative Commons. Piosenkę w ten sposób udostępniła właśnie Yoko Ono .
Co to znaczy, że utwór jest na licencji CC? - Artysta zgadza się na użycie muzyki na szerszych zasadach niż tych wynikających z tradycyjnego prawa autorskiego i sam określa zasady. Np. zgadza się na dowolne użycie, na kopiowanie i przetwarzanie, ale pod warunkiem, że nikt na tym nie zarabia. Albo też w ogóle pozwala innym swobodnie wykorzystywać swoją twórczość. Creative Commons rozbraja problem piractwa - bo legalnie dostępnego utworu nie da się ukraść.
Dr Alek Tarkowski, ICM UW, koordynator projektu Creative Commons Polska i do uczestników debaty.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl