>>
Jeżowe pogotowie
Z Gabą Kulką rozmawia Artur Tylmanowski
Płyta "Sleepwalk" to idealny soundtrack...
- Bo ja uwielbiam muzykę filmową! W całej mojej twórczości odgrywa ona bardzo ważną rolę. To chyba ostatni bastion muzyki klasycznej w popularnej świadomości. Całe nasze pokolenie, wychowane na "Gwiezdnych wojnach", za sprawą Johna Williamsa nieświadomie wchłonęło Strawińskiego, Szostakiewicza i Prokofiewa.
A dla ciebie najważniejszy jest i tak... Danny Elfman!
- O tak! To mój prawdziwy idol. Jego muzyka jest momentami bardzo związana z tymi rosyjskimi kompozytorami, jest np. zakochany w Prokofiewie! Tak jak ja! Posiada również kabaretowe korzenie. Był długo w trupie kabaretowej, a potem został liderem zespołu rockowego. On siedzi w paru takich punktach ogniskowych, które mnie bardzo interesują, wciąż pozostając tą samą osobą. Dlatego go uwielbiam.
Do tego stopnia zakochałaś się w muzyce filmowej, że w grudniu w Warszawie zaśpiewasz tę z filmów Disneya...
- Nie mogę się już doczekać! Choć to nie do końca muzyka filmowa. To bardziej takie musicalowe rzeczy.
Z tych nieśmiertelnych bajek?
- Oczywiście! Bardzo dużo zawdzięczam Disneyowi. Bardzo się cieszę, że zaśpiewam np. piosenkę ze "Śpiącej królewny" - to zwyczajnie "Walc" Czajkowskiego przerobiony na potrzeby Disneya! Jest to przepiękne i bardzo dobrze się czuję w tym repertuarze.
Dlaczego twój krążek nazywa się "Sleepwalk"? Lunatykujesz?
- Wprost przeciwnie. Śpię twardym snem sprawiedliwego. "Sleepwalk" był roboczym tytułem jednej z piosenek Konrada Kucza, ale później go zmienił. Została nazwa dla płyty - bo "Sleepwalk" od samego początku miał być w klimacie nie tyle sennym, co onirycznym, nacechowanym wszelkimi dziwactwami, jakie niesie ze sobą sen.
Tydzień po premierze "Sleepwalk", w sklepach ukazuje się reedycja twojej pierwszej płyty "Out". Dlaczego właśnie teraz?
- Nakład "Out" u poprzedniego dystrybutora został wyczerpany, a ludzie wciąż o nią pytali. Chcemy zdążyć z dodrukiem przed trasą z Dick4Dick i Czesław Śpiewa, która rusza już 3 listopada. Tej płyty nie będziemy specjalnie jakoś promować, ale to zacny dodruk. Nowa "Out" jest zremasterowana, dźwięk jest poprawiony. Dodaliśmy też pięć bonusów.
Słyszałem, że szykujesz covery Republiki na specjalny koncert w przyszłym roku...
- Jest ich już kilka. Wybrałam i ćwiczę. To będą na pewno "Sexy Doll" i "Biała flaga". Nie wiem na chwilę obecną, czy "Mamona" również, bo inny zespół też chciał to zagrać. Republika to rzadki przykład tego, że przynajmniej raz w polskiej muzyce działo się coś równolegle z tym, co było na zachodzie.
Świetnie wyszedł ci niedawno zaśpiewany z Muńkiem w Trójce numer "Jazda" T.Love. Zauważyłem, że ostatnio bardzo często występujesz gdzieś gościnnie...
- Lubię grać w innych konstelacjach. Bardzo mnie to cieszy. Niedawno śpiewałam po raz kolejny piosenki Renaty Przemyk z okazji jej 20-lecia artystycznego. Wystąpiłam z Jerzym Rogiewiczem, perkusistą doskonałego zespołu Levity. Graliśmy razem już wcześniej: w dniu koncertu królowej popu specjalnie zaaranżowane covery Madonny zaśpiewałam w klubie Chłodna 25 w ramach projektu "Like a Virgins". Czuję, że dopiero pracując z różnymi muzykami, poznaję swoje twórcze możliwości. Bo taka komunikacja, znalezienie wspólnego języka, rozszerzają moją muzyczną głowę.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl