>>
Jak oduczyć psa żebrania - Ciemne, trzęsące się, pełne smug i zadeszczeń, ze słabym dźwiękiem. Często tak wyglądają kopie polskich filmów - opowiada Grzegorz Molewski, szef projektu Kino RP, który zajmuje się cyfrowym restaurowaniem klasyki polskiego kina. Molewski wie, o czym mówi, bo zajmował się polskimi filmami, tworząc telewizję Kino Polska. - Na razie przygotowaliśmy osiem interpretacji cyfrowych polskich arcydzieł. Mówię interpretacji, bo nie jest to tylko mechaniczne przeniesienie filmu z kopii światłoczułej na dysk, ale praca nad każdą klatką, ponowna postprodukcja filmu. Jeśli to tylko możliwe, biorą w niej udział twórcy - reżyser i operator. Cieszę się, kiedy Andrzej Wajda mówi, że "Popiół i diament" w wersji cyfrowej to właśnie film, jaki sobie wyobrażał. Albo kiedy Witold Sobociński może pokolorować "Sanatorium pod klepsydrą" tak, jak chciał prawie 40 lat temu, ale nie miał technicznych możliwości - mówi Molewski.
Od strony technicznej za rekonstrukcję filmów odpowiadają trzy firmy: Studio Filmowe TPS i The Chimney Pot zajmują się obrazem, a łódzkie Toya Studios odtwarza dźwięk. Gotowych jest już osiem filmów z kanonu polskiego kina, kończą się prace nad kolejnym - "Rękopisem znalezionym w Saragossie" w wersji 200-minutowej. Filmy co miesiąc będą miały premiery w sieci kin Multikino i Silver Screen. Już od poniedziałku będzie można oglądać cyfrowy "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy, w grudniu "Austerię", a w styczniu "Pociąg" Jerzego Kawalerowicza. Przed świętami kilka filmów ma też trafić na Blu-Ray.
- Te filmy, choć są kanonem, klasyką filmu polskiego, są często nieznane, bo od dawna nie ma ich w kinach, a właśnie w kinach powinno się je oglądać. Teraz wracają w doskonałej jakości i może nawet zrobią karierę na świecie, bo telewizje HD szukają ciekawego repertuaru - podsumowuje Grzegorz Molewski.