http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szpilki w wielkim mieście

Maja Staniszewska
2009-11-11, ostatnia aktualizacja 2009-11-11 18:49

Wielkie nazwisko i popularny sklep. Od kilku lat coraz częściej znani projektanci podejmują się stworzenia kolekcji dla mas. Z pozytywnym skutkiem dla obu stron. Najnowsza odsłona tej współpracy już w sobotę, kiedy H&M rozpocznie sprzedaż szpilek Jimmy'ego Choo


Fot. materialy prasowe
>> Jak oduczyć zwierzaka żebrania

Jest ich trzech: Manolo Blahnik, Christian Louboutin i Jimmy Choo. Współcześnie wielcy szewcy traktowani są na równi z wielkim projektantami, a czasem nawet bardziej fetyszyzowani - w końcu buty są dla wielu pań jak narkotyk. Manola do świadomości kobiet na całym świecie wprowadził serial "Seks w wielkim mieście", którego główna bohaterka mogła zrezygnować ze wszystkiego, ale nie z ukochanych szpilek. Christian Louboutin jest rozpoznawalny dzięki swoim czerwonym podeszwom, za to Jimmy Choo pozostaje niekwestionowanym królem czerwonego dywanu. Jego buty noszą m.in. Cate Blanchett, Halle Berry czy Hilary Swank. Wielką fanką Jimmy'ego była też księżna Diana. Tysiące kobiet na całym świecie marzą, żeby mieć choć jedną parę jego butów. Już w sobotę marzenie może się spełnić, bowiem buty Jimmy'ego Choo pojawią się w sprzedaży w limitowanej kolekcji dla ubraniowego giganta H&M.

Paskowany przedmiot pożądania

Gdy w tej samej sieci pojawiły się wcześniej torebki Matthew Williamsona, kolejki przed sklepem w Warszawie ustawiły się jeszcze przed otwarciem. Gdy tylko uchylono drzwi, klientki biegiem rzuciły się do działu dodatków. Zdarzało się, że jedną torebkę wyrywały sobie dwie panie. W przypadku butów Choo może być podobnie.

- Muszę mieć jego szpilki w zebrę - mówi Ewa Żmuda-Jankowska, dziennikarka i stylistka z Warszawy współpracująca z pismami i portalami modowymi. - Jimmy Choo to kwintesencja kobiecości, założysz jego szpilki i już nie ważne, co jeszcze masz na sobie - mówi. Ewa stawia na limitowane serie. W swojej szafie ma m.in. tunikę i spódnicę z kolekcji Madonny dla H&M i pareo Matthew Williamsona. W polskiej sieci Reserved upolowała niebieską sukienkę z falban zaprojektowaną przez duet Paprocki i Brzozowski i czarną sukienkę z cekinów Gosi Baczyńskiej.

Magda Koniarska, studentka prawa z Łodzi, która chciałaby w przyszłości zostać dziennikarką modową, też wyszukuje ciuchy od projektantów. Niestety, nie udało jej się kupić wymarzonych ubrań Roberta Cavalliego i Matthew Williamsona dla H&M, choć specjalnie przyjechała po nie z Łodzi do Warszawy. - Pozostały już tylko smutne resztki - opowiada Magda. - Ale gdyby się udało, miałabym ogromną satysfakcję. Chwilowo nie stać mnie na ubrania z butików luksusowych projektantów, a takie kolekcje H&M to "trochę luksusu dla każdego", sprytne przeskoczenie stopni w drabinie. - mówi Magda.

Madonna z igłą, Penelopa z nitką

Choo dla H&M to kolejna odsłona bardzo owocnej współpracy największych nazwisk świata mody z tym wielkim szwedzkim sklepem. Zaczęło się pięć lat temu od kolekcji samego Karla Lagerfelda, wieloletniego projektanta Chanel. Potem przyszła kolej na Stellę McCartney, Viktora & Rolfa, Roberta Cavalliego, Comme des Garçons i Matthew Williamsona. Po drodze były też kolekcje gwiazd - Madonny, po ubrania której pod sklepem H&M w Hongkongu fanki ustawiły się trzy dni przed premierą, i Kylie Minogue, która zaprojektowała kostiumy kąpielowe.

Tropem szwedzkiego giganta ruszyły inne sieciówki. Polski Reserved wszedł w układ z Paprockim & Brzozowskim oraz z Gosią Baczyńską. Brytyjski Topshop wiosną 2007 roku zaprosił do współpracy supermodelkę i ikonę stylu Kate Moss. Świąteczna kolekcja sygnowana przez modelkę jest już w warszawskim sklepie sieci. Hiszpański gigant Mango zaproponował gwieździe Penélope Cruz, nazywanej przez Pedra Almodóvara najlepszym towarem eksportowym Hiszpanii, stworzenie własnej ekskluzywnej linii. Penélope o pomoc poprosiła siostrę i przez kilka sezonów ich ubrania można było kupić w butikach Mango na całym świecie. Z kolei brytyjski Marks & Spencer, dość klasyczny i zachowawczy, zdecydował się na szalony eksperyment. Zaprosił do siebie Patricię Field, nowojorską stylistkę, kostiumolog i projektantkę, która m.in. tworzyła szalone zestawienia dla bohaterek "Seksu w wielkim mieście" i była nominowana do Oscara za swoją pracę w filmie "Diabeł ubiera się u Prady", w którym ubrania bohaterek były gwiazdami na równi z aktorkami.



Źródło: Dziennik Metro
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos