http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niezwykła wyobraźnia Roberta Zemeckisa

Maja Staniszewska
2009-11-19, ostatnia aktualizacja 2009-11-19 19:40

Robert Zemeckis nie boi się wyzwań i słynie w Hollywood z umiłowania efektów specjalnych. Ale też z tego, że nie używa ich bez umiaru i bez sensu, że stara się, by wzbogacały opowieść, a nie ją przytłaczały. Oto najciekawsze filmowe pomysły Roberta Zemeckisa

ZOBACZ TAKŻE
"Powrót do przyszłości" (1985) - zwyczajny amerykański nastolatek z przedmieścia z pomocą wehikułu czasu skonstruowanego przez szalonego naukowca przenosi się w czasy młodości swoich rodziców, czyli cudowne lata 50. Porażających efektów tutaj jeszcze nie było, ale znikający (a na koniec filmów również latający) DeLorean DMC-12 robił w swoim czasie piorunujące wrażenie. Bardziej zaszaleć Zemeckis mógł w drugiej części, gdzie były m.in. latające deskorolki, i trzeciej, gdzie latał cały pociąg.

"Kto wrobił królika Rogera" (1988) - jak na swoje czasy rzecz wyjątkowa - perfekcyjne połączenie filmu aktorskiego z klasyczną animacją. Rysunkowy królik Roger prosi prywatnego detektywa granego przez Boba Hoskinsa o znalezienie dowodów zdrady swojej żony, superseksownej Jessiki (tak naprawdę Roger ma nadzieję, że detektyw tych dowodów nie znajdzie). Kiedy potencjalny kochanek zostaje zamordowany, Roger staje się głównym podejrzanym. Film, wówczas jeden z najdroższych w historii, odniósł spektakularny sukces finansowy i dostał cztery Oscary.

"Ze śmiercią jej do twarzy" (1992) - Meryl Streep z głową obróconą o 180 stopni i Goldie Hawn z wielką dziurą na wylot w brzuchu. Te dwa obrazki utkwiły w pamięci każdemu, kto widział ten film, także członkom Amerykańskiej Akademii Filmowej, którzy przyznali mu Oscara za efekty specjalne. A o co w nim chodziło, nie jest takie ważne.

"Forrest Gump" (1994) - 13 nominacji do Oscara i sześć statuetek, w tym dla "najlepszego filmu" i dla samego Zemeckisa za opowieść o prostym Amerykaninie, w którego życie co chwila wkraczała Historia. Wydawałoby się, że nie ma tu wiele miejsca na efekty specjalne, ale te, które zastosowano, robiły wrażenie. Bo kto nie chciałby uścisnąć dłoni prezydenta Kennedy'ego czy usiąść obok Johna Lennona. A Gary Sinise mógł być wdzięczny, że nogi jego bohatera usunięto komputerowo i nie musiał się męczyć, grając z podwiniętymi.

"Ekspres polarny" (2004) - pierwszy duży film w całości zrobiony przy użyciu techniki motion capture, w której ruchy i mimika aktorów (w tym przypadku m.in. Toma Hanksa) zostają zarejestrowana przez czujniki zamieszczone na specjalnym kostiumie, a następnie przeniesione do komputera, gdzie służą za podstawę do stworzenia postaci animowanej. Familijna opowieść o chłopcu, który traci wiarę w Świętego Mikołaja, ale dzięki podróży niezwykłym pociągiem na biegun północny odzyskuje ją na zawsze.

"Beowulf" (2007) - dowód wielkiej odwagi Zemeckisa. Trójwymiarowa, komputerowo animowana ekranizacja staroangielskiego poematu, również z użyciem techniki motion capture. Efekty zapierające dech w piersiach, ale całość mocno archaiczna. Tylko animowana Angelina Jolie robi jeszcze większe wrażenie niż żywa.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów