http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Biblioteki protestują

Edyta Błaszczak
2009-12-14, ostatnia aktualizacja 2009-12-14 20:44

Ministerstwo Kultury chce pozwolić samorządom na łączenie ich z innymi instytucjami. - Dla wielu małych ośrodków to koniec - mówią bibliotekarze. I zapowiadają, że jeśli nie zostaną wysłuchani wyjdą na ulice

Biblioteka na stołecznym Mokotowie - tu o każdej porze spotkamy czytelników spragnionych  literatury
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Biblioteka na stołecznym Mokotowie - tu o każdej porze spotkamy czytelników...
ZOBACZ TAKŻE
Dziś biblioteki w całym kraju będą protestować. Ale zamiast zamykać placówki, blibliotekarze zajmą się pisaniem listów przeciw nowelizacji ustawy, która pozwalałaby na łączenie bibliotek z innymi podmiotami - centrami kultury czy muzeami. - Jeśli poprawka przygotowana m.in. przez Ministerstwo Kultury wejdzie w życie, biblioteki stracą swoją tożsamość i środki na funkcjonowanie, a zarządzeniem nimi zajmą się niekompeteni ludzie - mówi Jan Krajewski, prezes Polskiego Związku Bibliotekarzy.

Zagrożone są głównie małe gminne instytucje, które obawają się, że samorządy szukając oszczędności bez wahania poświecą ich odrębność. Listy protestacyjne do Ministra Kultury piszą jednak bibliotekarze z całego kraju (do zeszłego piątku wpłynęło ich ponad 300). - Projekty zmian utrudnią, a w wielu wypadkach uniemożliwią modernizację bibliotek, a także realizację wielu inicjatyw i programów bibliotecznych, w tym tak ważnych i cennych jak Biblioteka+ oraz Program Rozwoju Bibliotek - piszą do ministra Zdrojewskiego związkowcy.

Jak działa biblioteka wchłonieta przez Miejskie Centrum Kultury wiedzą już w małej miejscowości Lipno w kujawsko-pomorskim. - W latach 1992-2007 biblioteka działa jako Dział Bibliotekarstwa. Straciła swoją samodzielność i nazwę. Stała się jedną z wielu " anonimowych bibliotek - można przeczytać na stronie internetowej placówki. Dziś wydzielona ze struktur działa prężnie i oferuje nawet usługę "książka na telefon" - telefonicznie czytanie książek osób, które same tego nie mogą robić.

- Nie można dopuścić do powrotu czasów, kiedy biblioteki były nie szanowane i źle zarządzane. Będziemy pisać listy protestacyjne - przekonuje Elżbieta Frankiewicz z biblioteki na stołecznym Mokotowie. - Jeśli biblioteka jest osobnym podmiotem, jest silna, ma swoje zdanie i swój budżet - przekonuje Barbara Stępniewska z wojewódzkiej biblioteki na Koszykowej w Warszawie, która również przyłącza się do protestu. To samo słyszymy w gminnej bibliotece w Lesznowoli, która stanęła na nogi dopiero gdy w 2000 roku odłaczyła się od ośrodka kultury. - Właśnie otworzyliśmy nowy budynek oddziału w Mysiadle. Mamy wzrost czytelnictwa o 300 proc - mówi pani Danuta Bucholc z tej placówki.

Projekt ustawy pojawił się we wrześniu w komisji sejmowej. W kolejnych dniach znów ma być przedmiotem uzgodnień, a w przyszłym roku na przełomie stycznia i lutego głosowany. Biliotekarze uważają że za pomysłem stoi kryzys i bezmyślne szukanie oszczędności. - Łączenie placówek to redukowanie etatów i innych kosztów - mówi Krajewski. Prezes Polskiego Związku Bibliotekarzy, który reprezentuje około 8 tysięcy bibliotek w całym kraju, nie chce nawet myśleć dla ilu z nich ustawa oznaczałaby likwidację.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy