http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gąbka do boju o kulturalny tytuł

Patrycja Wanat
2011-05-31, ostatnia aktualizacja 2011-05-31 21:40

To tutaj kilka lat temu dokonała się rewolucja i do głosu oraz do budżetu Biura Kultury, doszły organizacje pozarządowe i prywatni animatorzy kultury. Tutaj działają najważniejsze sceny i powstały teatry prywatne. Tutaj jest sieć wyjątkowych klubokawiarni, najwięcej mniejszych i większych koncertów. Tutaj jest też najwięcej filmowych festiwali i przeglądów, najwięcej ludzi, najwięcej odbiorców i twórców. Po co Warszawie jeszcze tytuł ESK w 2016 roku?

Plakaty reklamujące kandydaturę Warszawy w konkursie o ESK 2016
Plakaty reklamujące kandydaturę Warszawy w konkursie o ESK 2016
ZOBACZ TAKŻE
Pełnomocniczka prezydenta ds. Europejskiej Stolicy Kultury Ewa Czeszejko-Sochacka tłumaczy: Warszawa nie powinna konkurować z miastami w Polsce, musi konkurować z innymi europejskimi metropoliami. A jeśli chodzi o kulturę, przegrywamy choćby z Pragą czy Budapesztem. Tytuł ESK może i powinien to zmienić. Co więcej, jeśli Warszawa wygra konkurs, nie pozostanie obojętna na potrzeby innych miast w Polsce. Chce reprezentować cały kraj na europejskiej arenie. - Będziemy pełnić rolę służebną. Damy szansę wszystkim jedenastu miastom, które przystąpiły do konkursu o tytuł ESK, by zaistniały w świadomości europejskiej. Zrobią to lepiej poprzez promocję silnego ośrodka, jakim jest Warszawa -dodaje Sochacka.

Różnorodność Warszawy i mobilność jej mieszkańców jest jednak i zaletą, i problemem tego miasta. Trudno tu o poczucie lokalnego patriotyzmu, który tak silnie jest wyczuwalny w Katowicach czy Lublinie. Warszawa dla wielu ludzi to miasto do spania i do pracy, w wydarzeniach kulturalnych, choć bierze udział coraz więcej osób, jest to wciąż niewielki procent całej dwumilionowej populacji. Osoby niezwiązane z kulturą rzadko wiedzą, że Warszawa w ogóle startuje w konkursie o tytuł ESK. Ewa Czeszejko-Sochacka tłumaczy, że to problem każdej dużej metropolii - informacje, które przebiłyby się może w Lublinie, w Warszawie giną wśród tłumu i pośpiechu. Ma to zmienić kampania, która właśnie się rozpoczyna. -Billboardy, metro, bankomaty. Pokażemy taki dowcipny przekaz dotyczący naszej Syrenki. Każdy znajdzie Syrenkę dla siebie: Syrenka dla kibica, mamy, turystów, dziecka. Możemy się nawet sami dorysować do takiej Syrenki w internecie - zapowiada Czeszejko-Sochacka.

Kampania pochłonie milion złotych z ośmiomilionowego budżetu Biura ESK. Reszta pieniędzy jest przeznaczona na trzy festiwale stworzone specjalnie na potrzeby konkursu, czyli bardzo udana i świetnie oceniana "Warszawa w budowie", dobry "Warsaw Music Week" i "Przemiany".

Jakość i ilość wydarzeń, a z drugiej strony, bardzo wysoki budżet na Biuro budzą ostry sprzeciw środowiska, które nie jest związane - Powinniśmy teraz, na ostatniej prostej, trzymać kciuki za Warszawę, ale z drugiej strony nie mogę wyrzucić z głowy tego, co działo się przez ostatnie trzy lata. "Warszawa w budowie" jest super, ale powinno się więcej wydarzyć. Boję się, że jeśli nie przegramy, to praca Ewy Czeszejko-Sochackiej nie zostanie rozliczona, a to, co się działo z pełnomocnikiem jest karygodne. Nie jestem w stanie na szpalcie gazetowej wymienić wszystkich wpadek tego urzędnika i nie wiem, jak można było utrzymywać tę sytuację i jeszcze zaprosić ją do startu do sejmu, bo Ewa Czeszejko-Sochacka będzie na listach Platformy Obywatelskiej w wyborach - mówi rozżalony Grzegorz Lewandowski z inicjatywy Warszawa 2020, właściciel klubokawiarni Chłodna 25. A Aldona Machnowska-Góra, stołeczna aktywistka, związana z Teatrem Konsekwentnym dodaje, że w Warszawie zginął pewien potencjał. - Warszawa była liderem, jeśli chodzi o współpracę z organizacjami pozarządowymi, inne miasta dopiero teraz, po kilku latach, powielają nasze rozwiązania. To zostało zaprzepaszczone. Kontakty z Biurem ESK, poza instytucjami, które współpracują z nim, są po prostu złe - mówi.

Jeśli Warszawa nie zdobędzie tytułu ESK część wydarzeń pewnie się utrzyma, jak np. "Warszawa w budowie". Niektóre, z tych zawartych w aplikacji, będą miały szansę na zdobycie pieniędzy z Biura Kultury. Ale jest ważniejszy aspekt niż ten eventowy. Równolegle z aplikacją Warszawy powstał Program Rozwoju Kultury do 2020 roku. Dokument został stworzony dzięki współpracy urzędników z zespołem ponad dwudziestu reprezentantów warszawskiego środowiska kulturalnego. Trwają teraz konsultacje społeczne. Jeśli zostanie przyjęty, będzie szansą na poważną reformę zarządzania kulturą i finansowania jej w Warszawie.

Były wtopy ale i tak będziemy się chwalić

Orange Warsaw Festival: Pierwsza edycja była porażką, festiwal był niebiletowany, publiczność była przypadkowa, a atmosfera przypominała bardziej Dni Radomia niż międzynarodowego festiwalu w stolicy kraju. Po drugiej edycji, znacznie lepszej niż pierwszej, sponsor Orange znalazł sobie jednak silniejszego partnera: TVN, a dyrektorem artystycznym został znany dziennikarz muzyczny Piotr Metz. OWF radykalnie zmienił formułę, wprowadził bilety i z roku na rok wzmacnia markę, a kilka milionów wydanych przez miasto na dwie pierwsze edycje odeszły w zapomnienie.

Jeszcze gorszą inwestycją były "Przemiany", festiwal nad Wisłą. To klasyczny przykład tego, jak w cztery miesiące rozmyć 3,5 mln. zł - bo tyle kosztowała pierwsza edycja, w 2009 roku. Było tak źle, że w zeszłym roku festiwal w ogóle się nie odbył. W tym roku "Przemiany" mają wrócić na początku września. Będą trwać 24 godziny, a kosztować mogą nawet milion złotych... Ponad 40 tysięcy na godzinę... Spodziewam się, że za taką sumę będą to najlepsze 24 godziny w moim życiu.

Źródło: Dziennik Metro
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Gąbka do boju o kulturalny tytuł jureczek_2 10.06.11, 11:00

    Warszawa stolicą kultury 2016? To śmieszne... W tym mieście brakuje żłobków, przedszkoli, chodniki się zapadają, rowerzyści nie mają gdzie jeździć, Praga się sypie, port praski zaniedbany, »