Do finału boju o prestiż, turystów i dotacje dotarli faworyci - Warszawa, Gdańsk i Wrocław. Czarnymi końmi konkursu okazały się Katowice i Lublin. Zdobywcę tytułu ESK 2016 wyłoni Komisja Selekcyjna. Liczy ona 13 osób: sześciu przedstawicieli z Polski i siedmiu z Unii Europejskiej. Jej część, cztery osoby (Constantin Chiriac z Rumunii, Andreas Wiesand z Niemiec oraz Joanna Kiliszek i Jacek Purchla z Polski) od poniedziałku wizytują finalistów. W poniedziałek byli w Lublinie, wczoraj w Warszawie, dziś w Katowicach, jutro odwiedzą Wrocław, w piątek - Gdańsk. Sprawdzają, czy to, co napisano w konkursowych aplikacjach jest prawdą i czy miasta rzeczywiście mają szansę zorganizować tyle imprez i wydarzeń, ile zapowiedziały. Pokusa fantazjowania była spora: Otrzymanie ESK 2016 to dotacja 1,5 mln euro z Unii (tzw. nagroda im. Meliny Mercouri) oraz wnioskowane pieniądze z Ministerstwa Kultury i innych jednostek (w przypadku Warszawy aż 200 mln zł), a także szansa na rozwój i przyciągnięcie turystów. Jak ją wykorzystać, pokazały już m.in. brytyjskie Glasgow i francuskie Lille. Senne miasta zaczęły tętnić kulturą, przyciągać gości i pieniądze nie tylko przez rok. Lille od 2004 roku, kiedy miało ESK, organizuje słynny festiwal Lille 3000, które wabi tysiące entuzjastów sztuki.
W przyszłym tygodniu przedstawiciele konkurujących miast przyjadą do Warszawy, gdzie będą prezentować swoje wnioski przed komisją. 21 czerwca około 16 poznamy werdykt. Minister Kultury przekaże go instytucjom europejskim, a ostateczną decyzję podejmie Rada UE. Wiadomo, że polski zwycięzca będzie sprawować funkcję stolicy kultury razem z miastem z Hiszpanii. Co nasze miasta mają do zaoferowania?
LUBLIN - atuty:
energia mieszkańców (powstało m.in. SPOKO - Społeczny Komitet Organizacyjny
ESK 2016), wiele różnorodnych imprez kulturalnych (Jarmark Jagielloński, Festiwal „Strefa Inne Brzmienia", Festiwal Sztukmistrzów, Festiwal Opowiadaczy „Słowo Daję" czy Lublin Jazz Festiwal) - słabości:
słaba marka, nie ma imprez, które ściągnęłyby do Lublina mieszkańców innych regionów Polski
- najlepsza impreza:
Noc Kultury, w czasie której lubelscy artyści na ulicach Starego Miasta pokazują razem wszystko, co mają do zaoferowania - daleko w tyle...
za mało hosteli, słaby dojazd, słaba promocja w pozostałej części kraju
KATOWICE - atuty:
po zakwalifikowaniu się do drugiego etapu konkursu urzędnicy znaleźli więcej pieniędzy na kulturę i pojawili się ludzie, którzy te imprezy chcą organizować. Stolica Górnego Śląska staje się też stolicą alternatywnej sceny muzycznej. - słabości:
mało hosteli, miasto, choć pięknieje, to wciąż kojarzy się z górniczym pyłem. - najlepsza impreza:
muzyczne Off Festival i Tauron Nowa Muzyka - daleko w tyle...
W Katowicach dwa lata temu drgnęło, ale miasto wciąż jest na początku drogi. Musi utrzymać dobre kontakty z organizacjami społecznymi i animatorami kultury. Dobrze, jeśli to
muzyka będzie siłą napędową
WARSZAWA - atuty:
największe i najbogatsze z miast, dużo hoteli, hosteli, możliwości dojazdu, najbogatsza oferta kulturalna, - słabości:
miasto sypialnia, wciąż niewielki procent mieszkańców bierze udział w kulturalnych wydarzeniach, a Wisła, zamiast być atrakcją miasta, wciąż je dzieli
- najlepsza impreza:
koncerty w małych klubach muzycznych i klubokawiarniach, festiwale filmowe: Planete Doc i Warszawski Festiwal Filmowy, Warszawskie Spotkania Teatralne - daleko w tyle...
Warszawa nie wykorzystuje swego potencjału. Mieszkańcy nie mają świadomości znaczenia tytułu, a komunikacja biura ESK z organizacjami i animatorami kultury kuleje