- Istnienie Gruzji jest zagrożone. Apeluję o amerykańską interwencję dyplomatyczną w imię światowego porządku - wezwał wczoraj w dramatycznym wystąpieniu telewizyjnym prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Gruzja podjęła decyzję o jednostronnym zawieszeniu broni. Chce w ten sposób powstrzymać Rosjan przed kolejnymi bombardowaniami, które pustoszą kraj. Naloty obróciły w perzynę główny szlak komunikacyjny kraju Wschód-Zachód. Ze zbombardowanych miast Gori i Poti uciekają mieszkańcy.
Do chwili zamknięcia wydania "Metra" Rosjanie nie zareagowali na oświadczenie Gruzji. Zrzucili za to bomby na cywilne lotnisko w stolicy Gruzji Tbilisi. Zatopili też gruziński okręt wojenny z wyrzutniami rakiet na pokładzie. Według strony gruzińskiej rosyjska marynarka blokuje wybrzeże, by nie dopuścić pomocy z zagranicy.
Gruzińskie wojska wycofują się z Południowej Osetii - zbuntowanej i rządzonej przez prorosyjskie władze prowincji, którą zajęły w nocy z czwartku na piątek. Wtedy do Osetii Południowej natychmiast ruszyła 58. rosyjska armia (liczy ona 100 tys. żołnierzy), która właśnie skończyła przygraniczne manewry. Błyskawicznie odbiła stolicę - Cchinwali i przejęła kontrolę nad resztą Płd. Osetii. Zaatakowała też cywilne domy w gruzińskich miastach i wsiach poza Osetią. Jak podają władze w Tbilisi, od rosyjskich bomb i ostrzału zginęło 92 Gruzinów, w tym 40 cywilów. Wśród ofiar jest m.in. dwóch gruzińskich dziennikarzy, którzy przebywali w rejonie walk.
Rosjanie oskarżają gruzińskich żołnierzy o zabicie 2 tys. cywilów w Osetii. - Mamy dowody, że doszło do ludobójstwa - mówi premier Rosji Władimir Putin, który od soboty jest we Władykaukazie tuż przy granicy z Osetią Płd. i osobiście nadzoruje działania wojskowe.
Moskwa wysłała też 10 tys. żołnierzy do Abchazji - drugiej prowincji formalnie należącej do Gruzji, ale nieuznającej jej zwierzchnictwa. - To prawdziwa wojna. Nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości - oświadczył prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili.
Rosjanie nie chcą już rozmawiać z tym prozachodnim politykiem, który próbował związać Gruzję z NATO i UE. - Saakaszwili musi odejść. Nie jest już dla nas partnerem - tak miał powiedzieć Siergiej Ławrow, szef rosyjskiego MSZ, w rozmowie z sekretarz stanu USA Condoleezzą Rice. Wypowiedź tę ujawnił amerykański ambasador przy ONZ.
Co na to Zachód? Próbuje dyplomatycznych interwencji. Do Tbilisi poleciał szef francuskiej dyplomacji, a prezydent Nicolas Sarkozy ma lada dzień być w Moskwie (Francja przewodniczy UE).
---
Czekamy na Wasze opinie: metro@agora.pl