Jedną z idei igrzysk olimpijskich - zapoczątkowaną jeszcze w starożytności - jest pokój na świecie. W starożytności na czas igrzysk ogłaszano "święty rozejm", wojny wstrzymywano na dwa miesiące. Konflikt Rosji z Gruzją zrodził wątpliwości, czy oba państwa powinny brać dalszy udział w zawodach w Pekinie.
W nowożytnej historii igrzysk, po sowieckiej inwazji na Węgry w 1956 roku, z Melbourne wyjechały reprezentacje Egiptu, Iraku, Holandii, Hiszpanii i Szwajcarii. Szesnaście lat później, gdy wioskę olimpijską w Monachium opanowali palestyńscy terroryści (zginęło 11 izraelskich sportowców), igrzyska opuścili reprezentanci Izraela, Egiptu oraz Algierii.
To były jednak decyzje poszczególnych krajów. Karta Olimpijska - główny regulamin Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego - nic nie mówi o zakazie uczestnictwa narodów w stanie wojny. W sobotę MKOl zaapelował o dalsze uczestnictwo sportowców z Gruzji i Rosji w olimpiadzie. A gdy Gruzini wspomnieli o wycofaniu 35-osobowej reprezentacji, MKOl potępił ich i zagroził nawet ośmioletnią dyskwalifikacją.
Z Pekinu nie wyjadą również Rosjanie. MKOl pochwalił stanowisko obu krajów.
Źródło: Dziennik Metro